Projekt POZNAŃ 2005


1. Notatka nt. organizacji konferencji.

2. Program całego projektu.
3. Program konferencji, po niemiecku.
4. Program konferencji, po polsku.
5. Przywitanie.
6. Referat wprowadzający.
7. Referat M. Karowa.
8. Referat A. Grotta.
9. Referat B. Kowalczyka.
10. Referat D. Adamczyka.
11. Referat H. Owczarka.
12. Referat A. Malińskiego.
13. Dokument końcowy.
14. Sprawozdanie.

 

 

 

1. Notatka nt. organizacji konferencji.

 

Notatka ze spotkania w Instytucie Zachodnim,

w dniu 10.01.2005 r.

 

     W dniu 10. stycznia 2005 r., podczas spotkania z Dyrektorem Instytutu Zachodniego zostały ustalone następujące sprawy organizacyjne, dotyczące konferencji (Podiumsdiskussion) Towarzystwa Niemiecko – Polskiego w Hanowerze i Towarzystwa Polsko – Niemieckiego w Poznaniu, planowanej w maju 2005 r.:

Czas i miejsce: dzień 6. maja, czas 9.00 (10.00) – 16.00 (17.00), sala konferencyjna Instytutu.

Moderator: prof. Hubert Orłowski

Dyrektor Instytutu proponuje dołączyć referat jednego z pracowników Instytutu, wprowadzający lub rozwijający temat konferencji.

Ponieważ czas udostępnienia sali konferencyjnej w Instytucie nie może zostać przesunięty na inny termin, proponuje pozostałe punkty spotkania dostosować do tego terminu.

Dalsze spotkania w Instytucie Zachodnim podjęte zostaną po otrzymaniu tematów wystąpień uczestników z Hanoweru.

Sugeruje się skrócenie tytułu konferencji, proponując jednocześnie dotychczasowy tytuł przekształcić w cel konferencji.

 

Hubert Owczarek

wróć do spisu


2. Program całego projektu.

 

Poznań, 20. kwietnia 2005 r.

PROGRAM na czas od 5. do 8. maja 2005 r.

•  Czwartek 05.05. – godz. 18.15 Przywitanie gości na dworcu Główny Poznań

•  Piątek 06.05. – od 10.00 do 16. 30 Udział w konferencji w Instytucie Zachodnim. - do końca dnia czas do dyspozycji Gości.

•  Sobota 07.05. – Zwiedzanie Poznania według zainteresowań i uzgodnień pomiędzy uczestnikami.
My proponujemy zwiedzenie części Cytadeli Poznańskiej w czasie do godziny 15. lub 16.00.- do godziny 18.00 – przerwa na odpoczynek. - od godziny 18.00 – spotkanie towarzyskie w “Naszym Klubie”, przy ulicy Woźnej, na Starym Mieście.

•  Niedziela 08.05. – Pożegnanie gości według planowanego czasu odjazdu.

wróć do spisu


3. Program konferencji, po niemiecku.

 

TOWARZYSTWO POLSKO - NIEMIECKIE w POZNANIU

DEUTSCH - POLNISCHE GESELLSCHAFT in HANNOVER e.V.

laden zur Konferenz zum Thema ein:

 

POLNISCH - DEUTSCHE BEGEGNUNGEN IM GEMEINSAMEN EUROPA 2005

 

6 Mai 2005

Instytut Zachodni

ul. Mostowa 27

POZNAŃ

 

PROGRAMM

10.00: Begrüßung

10.15: DEUTSCHE UND POLEN ALS NACHBARN

 

Moderator: Prof. dr hab. Hubert ORŁOWSKI

Instytut Zachodni Poznań

 

Manfred KAROW

Stellvertretender Landesvorsitzender Niedersachsens

Vorsitzender der Deutsch-Polnischen Gesellschaft Hannover e. V.:

“Die Polen und ich. Vom Vertriebenen zum Vorsitzenden der Deutsch-Polnischen Gesellschaft Hannover e. V.”

 

Albrecht RICHERS

Vorstandsmitglied der Deutsch-Polnischen Gesellschaften:

Leistungen der Deutsch-Polnischen Gesellschaft in Hannover e. V. Solidarität in Deutschland - Solidarność in Polen”

 

Andrzej GROTT

Vorsitzender der Sozial - Kulturellen Gesellschaft der Deutschen Minderheit in Poznań:

“Deutsche Minderheit in Großpolen.”

 

Bogusław KOWALCZYK

Vorsitzender der Gesellschaft für Zusammenarbeit Polen-Lausitze Sorben,

Mitglied der Polnisch-Deutschen Gesellschaft in Poznań:

“Deutsche in Großpolen.”

11.30: Kaffeepause

11.45: Diskussion

13.00: Mittagspause

14.00: GROSSPOLEN UND NIEDERSACHSEN IM GEMEINSAMEN EUROPA

 

Moderator: Mgr Ryszarda FORMUSZEWICZ

Instytut Zachodni Poznań

 

Dr. Dariusz ADAMCZYK

Stellvertretender Vorsitzender der Deutsch-Polnischen Gesellschaft in Hannover:

“Deutsch - Polnische Interessen im gemeinsamen Europa.”

 

Manfred KAROW

Stellvertretender Landesvorsitzender Niedersachsens Vorsitzender der Deutsch-Polnischen Gesellschaft Hannover e. V.:

“Polen in Niedersachsen.”

 

Hubert OWCZAREK

Vorsitzender der Polnisch-Deutsch Gesellschaft in Poznań:

“Großpolen im gemeinsamen Europa.”

 

Adam MALIŃSKI

Deutschlehrer, Mitglied Polnisch-Deutsch Gesellschaft in Poznań:

“Nachbarn. Unsere Tätigkeit fuer die Zusammenarbeit.”

 

15.00: Diskussion

16.00: Schlussdeklaration

16.30: Konferenzschluss

Die Konferenz wird finanziell gefördert durch:

Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego w Poznaniu

 

Die Konferenzsprachen sind:

Polnisch und Deutsch

wróć do spisu


4. Program konferencji, po polsku.

 

TOWARZYSTWO POLSKO - NIEMIECKIE w POZNANIU

DEUTSCH - POLNISCHE GESELLSCHAFT in HANNOVER e.V.

INSTYTUT ZACHODNI W POZNANIU

 

zapraszają na konferencję pt::

 

POLSKO-NIEMIECKIE SPOTKANIA WE WSPÓLNEJ EUROPIE 2005

 

6 Mai 2005

Instytut Zachodni

ul. Mostowa 27

POZNAŃ

 

PROGRAM

10.00: Otwarcie konferencji, przywitanie zebranych

10.15: POLACY I NIEMCY JAKO SĄSIEDZI

 

Moderator: Prof. dr hab. Hubert ORŁOWSKI

Instytut Zachodni

Poznań

 

Manfred KAROW

Zastępca Przewodniczącego Związku Towarzystw Niemiecko-Polskich w Dolnej Saksonii

Przewodniczący Towarzystwa Niemiecko-Polskiego w Hanowerze:

“Polacy i ja. Od wypędzonego do przewodniczącego Towarzystwa Niemiecko - Polskiego w Hanowerze.”

 

Albrecht RICHERS

Członek Zarządu Związku

Towarzystw Polsko-Niemieckich:

“Osiągnięcia Towarzystwa Niemiecko - Polskiego w Hanowerze. Solidarność w Niemczech z Solidarnością w Polsce.”

 

Andrzej GROTT

Przewodniczący Społeczno - Kulturalnego Towarzystwa Mniejszości Niemieckiej w Poznaniu:

“Niemiecka mniejszość narodowa w Wielkopolsce i jej stowarzyszenie od zarejestrowania w roku 1991.”

 

Bogusław KOWALCZYK

Przewodniczący Towarzystwa Polsko- Serbołużyckiego Oddział w Poznaniu

Członek Towarzystwa Polsko- Niemieckiego w Poznaniu:

“Wybrane postaci niemieckiej części społeczności w Poznaniu i Wielkopolsce w XIX i XX wieku.”

11.30: Przerwa

11.45: Dyskusja

13.00: Przerwa obiadowa

14.00: WIELKOPOLSKA I DOLNA SAKSONIA WE WSPÓLNEJ EUROPIE

 

Moderator: Mgr Ryszarda FORMUSZEWICZ

Instytut Zachodni Poznań

 

Dr Dariusz ADAMCZYK

Zastępca Przewodniczącego Towarzystwa Niemiecko-Polskiego w Hanowerze:

“Polsko - Niemieckie interesy we wspólnej Europie”.

 

Manfred KAROW

Zastępca Przewodniczącego Związku Towarzystw Niemiecko-Polskich w Dolnej Saksonii

Przewodniczący Towarzystwa Niemiecko - Polskiego w Hanowerze:

“Polacy w Dolnej Saksonii.”

 

Hubert OWCZAREK

Przewodniczący Towarzystwa Polsko-Niemieckiego w Poznaniu:

“Wielkopolska jako region we wspólnej Europie.”

 

Adam MALIŃSKI

Członek Towarzystwa Polsko-Niemieckiego w Poznaniu:

“Polacy i Niemcy jako sąsiedzi, działalność na rzecz współpracy i dobrego sąsiedztwa.”

 

15.00: Dyskusja

16.00: Dokument końcowy

16.30: Zamknięcie konferencji

 

Konferencja jest współfinansowana przez:

Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego w Poznaniu

 

Konferencja jest prowadzona w językach:

polskim i niemieckim

wróć do spisu


5. Powitanie.

Krzysztof MALINOWSKI

sekretarz naukowy Instytutu, w imieniu nieobecnego p. Andrzeja SAKSONA, dyrektora Instytutu Zachodniego

 

WIELCE SZANOWNI GOŚCIE

        Z ogromną satysfakcją witam wszystkich, którzy przyjęli zaproszenie do udziału w dzisiejszej konferencji. Witam Pana Kazimierza KOŚCIELNEGO , Wicemarszałka Województwa Wielkopolskiego oraz przedstawicieli samorządów terytorialnych z Wielkopolski w osobach p. Anny RYDZEWSKIEJ , burmistrza Obornik Wielkopolskich i Pana Antoniego ŻUROMSKIEGO , starosty powiatu obornickiego, jako tych, którzy wspierają rozwój kontaktów polsko - niemieckich w naszym regionie. Witam Pana Profesora doktora habilitowanego Michała IWASZKIEWICZA , Rektora Wyższej Szkoły Umiejętności Społecznych w Poznaniu.

        Cieszę się bardzo, że wsparliście Państwo naszą konferencję swoją obecnością a przedtem radą i pomocą. Serdecznie witam Pana Andrzeja TSCHURLA - KAREŃSKIEGO, Konsula Honorowego RFN w Poznaniu, reprezentującego również Konsula Generalnego RFN we Wrocławiu. Witam naszych gości z Dolnej Saksonii, z Towarzystwa Niemiecko - Polskiego w Hanowerze, z Panem Przewodniczącym Manfredem KAROW na czele. Witam wszystkich obecnych, reprezentujących nasze stowarzyszenia, to znaczy członków Towarzystwa Polsko - Niemieckiego w Poznaniu, Towarzystwa Społeczno - Kulturalnego Mniejszości Niemieckiej w Poznaniu oraz Towarzystwa Polsko – Serbołużyckiego. Szczególnie serdecznie witam młodych uczestników tego spotkania to znaczy uczniów Zespołu Szkół w Objezierzu, Liceum Ogólnokształcącego w Rogoźnie oraz VIII Liceum z Poznania a także uczniów Gimnazjum z Rogoźna oraz ich bardzo młodych duchem nauczycieli.

wróć do spisu


6. Referat wprowadzający.

REFERAT WPROWADZAJĄCY

 

        Kiedy niecały rok temu, z inicjatywy p. Manfreda KAROWA, przewodniczącego Towarzystwa Niemiecko - Polskiego w Hanowerze, rozmawialiśmy na temat zorganizowania tego spotkania, a było to podczas obchodów dwudziestopięciolecia ich Towarzystwa, szukaliśmy dróg rozwoju dla współpracy pomiędzy naszymi Towarzystwami. Teraz widać, że szukaliśmy dobrze, a Wasza obecność, Drodzy Goście jest tego najlepszym dowodem. Spotkaliśmy się, a powodzenie naszej konferencji jest teraz w całości w rękach moderatorów, którymi są Pan Profesor Hubert ORŁOWSKI oraz Pani Ryszarda FORMUSZEWICZ z Instytutu Zachodniego. Te osoby pokierują głosami naszych dyskutantów, wymienionych w zaproszeniach, jak i wypowiedziami wszystkich pozostałych chętnych do zabrania głosu, siedzących na sali.

        Trzeba jednak powiedzieć, że nasze spotkanie stało się możliwe dzięki dużemu wysiłkowi organizacyjnemu oraz wsparciu przez tych, którym teraz chciałbym serdecznie za wszelką pomoc podziękować. Dziękuję Panu Profesorowi Andrzejowi Saksonowi, Dyrektorowi Instytutu Zachodniego w Poznaniu za wszechstronną pomoc i wsparcie tej konferencji, za pomoc organizacyjną oraz patronat naukowy. Dziękuję Panu Stefanowi Mikołajczakowi, Marszałkowi Województwa Wielkopolskiego za wydatne materialne wsparcie tego przedsięwzięcia oraz pomoc organizacyjną. Uprzejmie proszę przedstawicieli wyżej wymienionych o przekazanie podziękowań. Szczególnie serdecznie dziękuję Tobie, Drogi Przyjacielu - zwracam się do Pana Manfreda KAROWA, przewodniczącego Towarzystwa Niemiecko - Polskiego w Hanowerze, za inicjatywę w tej sprawie, bez czego w tym roku tej konferencji na pewno by jeszcze nie było, chociaż teraz właśnie czas na to jest najwłaściwszy.

Aby uzasadnić, że jest to czas najwłaściwszy, pozwolę sobie przytoczyć jeden cytat i dwa krótkie opisy:

        Polski minister spraw zagranicznych p. Włodzimierz CIMOSZEWICZ niedawno powiedział: “Wybór papieża Niemca naruszył pewien historycznie uzasadniony, ale współcześnie bardzo kłopotliwy stereotyp Niemca, jako kogoś zagrażającego Polakom.” Krótko i bardzo trafnie. Kiedy po wyborze kardynała Josepha RATZINGERA na papieża, przeprowadzono na ten temat ankietę uliczną, najmłodszy jej uczestnik - siedemnastoletni uczeń, był najkonkretniejszy. Powiedział: “Mam uprzedzenia do Niemców.” Zna Niemcy i Niemców? Bardzo wątpię. Jego ojciec urodził się już po wojnie a dziadkowie też chyba wojny nie za bardzo pamiętają. Podczas XI. Kongresu Towarzystw Niemiecko – Polskich i Polsko – Niemieckich we Frankfurcie nad Menem p. Angelika Schwall – Duerren, Przewodnicząca Federalnego Związku Towarzystw Niemiecko – Polskich, zwróciła się do uczestników z następującymi słowami: “Wciągnięcie całych naszych społeczeństw do dialogu jest historycznym wyzwaniem na następne lata. Stereotypów nie wolno zastępować obojętnością.” Uprzedzenia bardzo często wynikają z nieznajomości. Nieznajome jest obce. Do obcego ma się uprzedzenia i tak błędne koło się zamyka.

        Co starsi uczestnicy naszej konferencji pamiętają, ze czterdzieści lat temu polscy biskupi skierowali w liście do niemieckiego episkopatu pamiętne słowa: ”Wybaczamy i prosimy o wybaczenie.” List ten był jednocześnie zaproszeniem na obchody tysiąclecia chrztu Polski. Nie spotkał się on jednak wtedy z dobrym przyjęciem ani w Polsce ani w Niemczech. Było zaledwie 20 lat po wojnie, nie akceptowały treści listu ówczesne władze, przeciw była także znaczna część duchowieństwa i przeważająca część społeczeństwa polskiego. Warto przypomnieć, że głównym autorem tego listu był biskup Bolesław Kominek z Wrocławia, a jedną z osób najbardziej zaangażowanych w powstanie tego dokumentu - arcybiskup krakowski Karol Wojtyła. Obecnie Wrocław i jego władze samorządowe przygotowują się do uczczenia rocznicy powstania “Listu biskupów polskich do biskupów niemieckich”. Prezydent Wrocławia mówi: “W czasie, gdy stosunki polsko - niemieckie przeżywają zawirowania, chcemy upamiętnić inicjatywę, która przerzuciła most między naszymi narodami. Serdecznie powitamy nowego papieża Benedykta XVI, jeżeli zechce odwiedzić nasze miasto.”

        Wielkopolska i Poznań, w których znajduje się wiele dowodów i pamiątek wielowiekowego sąsiedztwa Polaków i Niemców, mają odmienną historię niż Wrocław i Dolny Śląsk. Jest to region wielowiekowego sąsiedztwa polsko - niemieckiego, ale też i bardzo ostrego konfliktu społecznego, którego pamięć wciąż jeszcze obciąża stosunki niemiecko - polskie. Dlatego też nasze działania na rzecz zbliżenia Polaków i Niemców mają inną treść i inny charakter. W Poznaniu dobrze rozwija się polsko - niemiecka współpraca gospodarcza, Wielkopolska realizuje partnerstwo z krajami związkowymi FRN, na poziomie regionu, powiatów, miast i gmin. Ponadto stąd, właśnie z Poznania, z naszego Uniwersytetu, poszło do Frankfurtu nad Odrą, do odtwarzanego uniwersytetu Viadrina, do Collegium Polonicum, wielu naukowców i nauczycieli akademickich, aby wspólnie z uczonymi z Niemiec tworzyć polsko - niemiecką uczelnię, łączącą nasze, głównie młode społeczności.

        Nasze spotkanie na tle wspomnianej przeze mnie działalności jest bardzo skromne, niemniej wierzymy, że może stać się kolejnym krokiem, równie pomyślnym, jak poprzednie, na drodze rozwijania współpracy naszych organizacji, to znaczy Towarzystwa Polsko – Niemieckiego w Poznaniu i Towarzystwa Niemiecko – Polskiego w Hanowerze. Chcielibyśmy też, aby dzisiejsza konferencja przyciągnęła do nas nowych członków i sympatyków, dlatego też jej wyniki przestawimy w formie biuletynu, który trafi do uczestników. Dzisiaj natomiast przedstawimy propozycję dokumentu końcowego, który powinien wskazywać nam dalszą drogę.

wróć do spisu

 


7. Referat M. Karowa.

 

Manfred Karow

Stellvertretender Landesvorsitzender Niedersachsens

Vorsitzender der Deutsch-Polnischen Gesellschaft Hannover e.V.

 

Manuskript

für die Konferenz am 6.5.2005 im West-Institut in Posen

 

Bericht über die Aktivitäten des Landesverbandes

Beispiel: DPG Göttingen und DPG Hannover

Polen im Großraum Hannover

Einen ausführlichen Bericht über die DPH Hannover wird Herr Albrecht Riechers geben.

 

Als Zeitzeuge habe ich das Thema gewählt:

Vom Vertriebenen zum Vorsitzenden der Deutsch-Polnischen Gesellschaft Hannover e.V.

 

Die Polen und ich Anfang Oktober 1934 wurde ich in Stettin geboren. Mein Vater wurde 1941 zur Wehrmacht eingezogen (Sanitäter). Bis zur Flucht mit dem Lazarett Ende April 1945 war er in Stettin stationiert. Bei Schwerin in Mecklenburg geriet er in britische Gefan­genschaft: Sofortiger Einsatz als kriegsgefangener Sanitäter im Lager Bergen-Belsen; er musste die befreiten KZ-Häftlinge bis Herbst 1945 pflegen. Als gebrochener Mann kehrte er zurück und konnte Jahrzehnte lang nicht darüber sprechen.

9. März 1945 :

Wir verließen unter Tieffliegerbeschuss mit dem Zug Stettin in Richtung Westen. Wenige Tage später wurde unser Wagon abgehängt und einfach stehen gelassen. Wir kamen in einem kleinen Dorf in Mecklenburg bei einem Bauern unter. Dort vegetierten wir auf einem ausgebauten Dachboden. Wir schliefen auf einer ca. 50 cm hohen Strohschütte und deckten uns mit unseren Mänteln zu.

Am 2. Mai 1945 erlebten wir den Einmarsch der Roten Armee, den wir in keiner Hinsicht als Befreiung empfanden! Bis Ende Oktober erlitten wir dort alle schrecklichen Verbrechen (Plünderungen, Gewalt, Erschießungen, Vergewaltigungen und Demütigungen)

5. Oktober 1945 : Seit Monaten der 1. Brief von meinem Vater. Er war an mich adressiert und enthielt Glückwünsche zu meinem 11. Geburtstag. Ein Satz aus seinem mit viel Freude empfangenen Brief brannte vor meinen Augen und hat sich tief in mein Bewusstsein eingeätzt. Ich las die für mich unverständlichen Worte: “Ich schäme mich, dass ich ein Deutscher bin.“ Wie kommt mein Vater dazu, so einen Satz zu schreiben? Wo ist er?

Viel später wagte ich es, ihn danach zu fragen. Er legte seine Hand auf meinen Kopf und flüsterte: “Das kann ich nicht sagen.“ Meine Mutter wusste mehr. In einem Vier-Augen-Gespräch erzählte sie mir so Schreckliches, dass ich ihr ins Gesicht sagte: “Das glaube ich nicht. So etwas machen Deutsche nicht.“ -----

 

Ab 1950 wohnten wir in Sichtweite des ehemaligen Konzentrationslagers Bergen-Belsen.

Wir hatten uns einen ehemaligen Munitionsbunker ausgebaut.

Von meinem Fenster konnte ich den Obelisk sehen, wie er mahnend gen Himmel wies.

Meine jüngeren Geschwister gingen zur Schule.

Sie wurden in den Baracken unterrichtet, in denen wenige Jahre zuvor die SS-Wachmannschaften hausten.

Es muß das Jahr 1951 oder vielleicht auch 1952 gewesen sein.

Die Frühlingssonne lockte mich hinaus und ich ging allein auf den Obelisk zu.

Dort angekommen, sah ich die zahlreichen Massengräber: 850 Tote – 900 Tote stand auf den Schildern.

Keine Namen, keine Kränze. Blumen wuchsen auf den riesigen Grasflächen.

Ich war allein und setzte mich auf einen Stein.

Stille ringsherum. Eine Lerche stiegt hell ihr Lied singend in der blauen Himmel.

Lange saß ich dort und lauschte der Stille, die mich an die Atmosphäre einer Kirche erinnerte.

Was waren das für Wesen, die anderen Menschen das angetan hatten?

Wie konnte so etwas in Deutschland geschehen?

Und die Erkenntnis traf mich ins Herz: Es waren Deutsche gewesen.

Es ist im Namen Deutschland geschehen.

Und meine Augen füllten sich mit Tränen – der Wut und der Scham.

Wie soll ich mit dieser Schuld weiterleben können?

 

Langsam stand ich auf und wich vom Weg ab –jedes Massengrab umrundete ich.

Ein kleines Denkmal stand dort.

Beim Umrunden der Gräber hatte ich einen glatten faustgroßen Stein gefunden, den ich jetzt auf das Denkmal legte.

Zuhause ging ich in mein Zimmer, das ich erst am nächsten Morgen wieder verließ.

Von diesem sonnigen Frühlingstag an, trug ich unsichtbar eine schwere Last.

Nie habe ich über die Veränderung in mir sprechen mögen.

 

Auf nach Stettin – in meine Heimatstadt.

1972: Mit einer Jugendgruppe besuchte ich das 1. Mal nach dem Krieg meine Heimatstadt Stettin. Es war ein schmerzhaftes Wiedersehen. Ich fand alles wieder, was mir in der Kindheit vertraut war. Vor meinem Elternhaus stehend, wartete ich, ob die Anfrage, näher zu kommen, positiv beantwortet werden würde. Nein, mein Besuch war unerwünscht! Heimlich langte ich durch den Gartenzaun und “stahl“ eine Handvoll Erde, die ich meinem Vater mit feuchten Augen überreichte.

 

1981: Ich war in der pharmazeutischen Industrie tätig und zu einem Ärztekongress geschickt worden, wo ich einen polnischen Chefarzt und seine Oberärztin kennen lernte. Sie waren aus meiner Heimatstadt Stettin. Ich wurde eingeladen und nahm freudig an. Im Oktober brachte ich Medikamente, Spritzen und Kanülen in die Krankenhäuser.

 

Mein Schlüsselerlebnis

Im Dezember 1981 war ich wieder in Stettin. Mein Visum gestattete mir eine zehntägige Anwesenheit. Ich wohnte in einem Hotel.

13. Dezember 1981

Morgens hob ich den Hörer des Telefons ab, um mich bei meinen Gastgebern nach dem Befinden zu erkundigen. Die Leitung war tot. Als ich zum Frühstück in die Lobby kam, war diese angefüllt mit aufgeregten Menschen, die unbedingt abreisen wollten. An der Rezeption wurde ich gefragt, ob ich auch abreisen wolle? “Nein, muss ich? Ich habe doch noch für vier Tage bezahlt.“ Erfreuliche Antwort: “Nein, Sie müssen nicht. Nur, wenn Sie wollen.“ Die Antwort auf meine Frage, warum die anderen Gäste so aufgeregt waren und warum die unbedingt weg wollten, erschreckte mich sehr: “Es ist Krieg.“ “Wer hat wen angegriffen?“


fragte ich tief beunruhigt. “Die polnische Regierung hat dem polnischen Volk den Krieg erklärt,“ kam es bitter über den Tresen zu mir. “Hm, dann ist also der Kriegszustand verkündet worden. Richtig?“ fragte ich. “Ja. Wenn Sie abreisen wollen, dann verstehen wir das.“ “Aber nein, ich habe für alle Tage im Voraus bezahlen müssen und möchte hier bleiben, wenn ich darf.“ Antwort: “Sie dürfen.“ Dann kam es ganz spontan aus mir heraus: “Ich kann Sie doch jetzt nicht allein lassen.“ Diesen Satz übersetzte die Empfangsdame ins Polnische, was zur Folge hatte, dass alle Polen mich entgeistert anstarrten.

Einige Stunden später waren die Bedingungen der Militärs bekannt: Während die Polen an ihrem Arbeitsplatz zu bleiben hatten, war den Ausländern eine beschränkte Bewe­gungsfreiheit zugebilligt worden. Ich konnte mich also mit meinem PKW mit westdeutschem Kennzeichen in Stettin frei bewegen. Also dann, auf zu meinen Freunden! Vor dem Hotel stand in der Einfahrt ein Panzer, der sein Geschütz auf die Straße gerichtet hatte. Ich setzte mich in meinen Wagen und fuhr ganz langsam auf die Kalaschnikow zu, in deren Lauf ich blickte. Der Soldat sah auf das Kennzeichen, senkte die Maschinenpistole, trat zur Seite und salutierte. Es war doch ein mulmiges Gefühl, die Straße langsam herunterzurollen und zu wissen, dass die Panzerkanone auf mich gerichtet war. Meine Gastgeber empfingen mich mit Tränen in den Augen und umarmten mich. Sie waren voller Wut und Verzweifelung: Abgeschnitten von allen Informationen (nur das Staatsfernsehen wiederholte ständig die aufgezeichnete Ansprache des Staatschefs in Generalsuniform), wussten sie nichts über die anderen. Meine Idee, Kurier zu spielen, wurde dankbar angenommen. So überbrachte ich Botschaften und Nachrichten, ja sogar Solidarnoscfunktionäre von einem Stadtteil in den nächsten. Eine gefährliche Aktion! Aber ich war nicht mehr bereit, missbrauchte Macht hinzunehmen. Die Verhängung des Kriegrechtes in Polen war ein Verfassungsbruch. Denn nur bei einem Angriff von außen durfte der Kriegszustand ausgerufen werden. Gegengewalt schied aus. Aber intelligente Aktionen, verdeckt durchführt, erreichten mehr. - Es war wichtig, vor Einbruch der Dunkelheit wieder im Hotel zu sein. Dort saßen wir abends zusammen, redeten in einem Kauderwelsch von Deutsch, Englisch und Polnisch und verstanden uns, weil wir uns verstehen wollten. Wichtiges und Kompliziertes wurde übersetzt.

Am Abend lag ich lange wach: Die Atmosphäre hier war mir nicht unbekannt. Als Kind hatte ich erleben müssen, dass Erwachsene unter dem Eindruck drohender militärischer Gewalt, Unsicherheit und Angst vor der Zukunft ähnlich reagierten. In dieser Ausnahmesituation reagierten die Polen wie die Deutschen: Wir waren uns ähnlich. Das waren nicht mehr die Polen, die sich meine Heimat widerrechtlich angeeignet hatten, sondern Menschen, die wie wir fühlten! Es waren Stettiner, die den Namen meiner Heimatstadt anders aussprachen. In dieser Nacht löste ich mich von ideologieüberfrachteter Politik: Ich sah die leidenden Men­schen und begann mitzufühlen. Verstärkt wurde das Gefühl noch, als ich die Krankenhäuser und die Operationsräume sah: Eine unbeschreibliche Katastrophe! Auch das Nötigste fehlte. Nicht einmal Waschpulver gab es in ausreichender Menge. Die Behörden hatten verfügt, dass Betten frei zu machen sind. Man befürchtete Unruhen. -

Zurück in Westdeutschland trat ich dem Deutschen Roten Kreuz bei und sorgte dafür, dass das Nötigste (für ca. 30.000 DM) dorthin geschafft wurde. Mit meinem Ausweis konnte ich mich während des Kriegszustandes in ganz Polen frei bewegen und die Krankenhäuser be­suchen, um den Bedarf zu ermitteln: Es fehlte an allem! Antibiotika, Schmerzmittel, Einmal-Spritzen und Kanülen und alle Medikamente für Kinder. Mit Hilfe meiner Verbindungen zu Pharmazie und Ärzten konnte ich Vieles beschaffen, was ich im eigenen PKW gezielt in die Krankenhäuser brachte.

Vom 13.12.1981 an, suchte ich die Nähe von Menschen, die die polnische Staatsangehörigkeit hatten. Ich fragte viel und bekam Antworten. Ich hörte zu, wie die Polen sich mühten, in der Sprache des Tätervolkes von ihrem Leid und den vielen Verbrechen, die sie überlebt hatten, zu berichten. Welche ein schreckliches Geschehen, das mir bis dahin entgangen war. Ich sah nur mein Schicksal und war blind für das Leid anderer. Ich war festentschlossen, von jetzt an, für das Verständnis, für die Annäherung aktiv zu werden.

 

Im Februar 1982 trat ich der Deutsch-Polnischen Gesellschaft Hannover e.V. bei. Seit Jahren arbeite ich im Vorstand und wurde am 6.2.2003 zum Vorsitzenden gewählt.

Im Landesverband Niedersachsen bin ich Stellvertretender Vorsitzender.

Manfred Karow Bennigsen, im Mai 2004

wróć do spisu

 


8. Referat A. Grotta.

 

MNIEJSZOŚĆ NIEMIECKA W WIELKOPOLSCE

I JEJ STOWARZYSZENIE OD ZAREJESTROWANIA

W ROKU 1991

 

        “Problemu mniejszości niemieckiej po drugiej wojnie światowej w Wielkopolsce według ówczesnych władz nie było. Niemcy zostali z Wielkopolski słusznie wypędzeni, zresztą większość uciekła lub wyjechała sama, więc nie było o czym mówić. Wprawdzie wielu mieszkańców nosiło niemieckie nazwiska, ale nie byli to Niemcy, tylko Polacy o niemieckich nazwiskach.”

        Taki pogląd obowiązywał urzędowo przez cały powojenny czas, aż do roku 1989. Dodać trzeba, że tak myślała również wtedy przeważająca część społeczeństwa wielkopolskiego. Dlatego też podczas konferencji naukowej na temat: ”POLSKA - NIEMCY - MNIEJSZOŚĆ NIEMIECKA W WIELKOPOLSCE” , która odbyła się w Instytucie Zachodnim, w marcu 1993 roku, ówczesny przewodniczący Społeczno - Kulturalnego Towarzystwa Mniejszości Niemieckiej w Poznaniu, p. Alois Siebert, w swoim wystąpieniu powiedział : “W przekonaniu członków Towarzystwa jesteśmy w Wielkopolsce narodowością niechcianą. Odczuwa się to zwłaszcza w kontaktach z osobami, które przeżyły okupację hitlerowską i doznały podczas niej upokorzeń i cierpień” . Nie będzie wielkiego błędu, jeżeli powiem, że dziś też ten pogląd wyznaje jeszcze wielu Wielkopolan. Stereotypy przechodzą z pokolenia na pokolenie.

        Stowarzyszenie się mniejszości niemieckiej w Wielkopolsce w formie i organizacji dozwolonej przez polskie prawo stało się możliwe dopiero po zmianach ustrojowych, jakie nastąpiły w Polsce po roku 1989. Nie było to jednak działanie proste, szczególnie tutaj, gdzie ludzi pochodzenia niemieckiego pozostało bardzo niewielu, a ci, którzy tu po wojnie pozostali, w swojej “małej wielkopolskiej ojczyźnie”, woleli swoje pochodzenie ukrywać, a w każdym razie się z nim nie afiszować. Społeczno - Kulturalne Towarzystwo Mniejszości Niemieckiej zarejestrowane zostało w dniu 22. października 1991 roku, jako działające na obszarze historycznej Wielkopolski, to znaczy obejmujące swoim zasięgiem pięć ówczesnych województw: poznańskie, leszczyńskie, konińskie, kaliskie i gorzowskie, ale bez województwa pilskiego, gdzie zarejestrowane zostało podobne Towarzystwo Mniejszości z siedzibą w mieście Piła.

        Wydatną pomoc przy organizacji stowarzyszenia Wielkopolanie pochodzenia niemieckiego otrzymali od wcześniej zorganizowanych mieszkańców Górnego Śląska i Śląska Opolskiego, którzy posiadając większe możliwości, swoje starania o prawa mniejszości narodowej uwieńczyli sukcesem wcześniej. Mimo, że ludzi pochodzenia niemieckiego pozostała po drugiej wojnie światowej w Wielkopolsce znikoma ilość, w czasie starań o utworzenie Towarzystwa, ujawniło się kilka tysięcy osób, jako obywatele polscy pochodzenia niemieckiego. Spośród nich ostatecznie do Towarzystwa przystąpiło ponad pięćset osób. Pierwszą siedzibą stowarzyszenia było mieszkanie prywatne ówczesnego przewodniczącego, znajdujące się w Luboniu koło Poznania. Po niewyjaśnionym do dzisiaj wybuchu bomby na terenie tej posesji, siedziba została zlikwidowana, a później przeniesiona do Poznania.

        Tak samo jak Polacy, również Niemcy emigrowali ze swoich ojczyzn po całym świecie. Od średniowiecza Niemcy wędrowali na wschód i w Polsce znane jest to głównie jako “Drang nach Osten”, czyli “parcie na wschód”. Było jednak także działanie odwrotne, “Ostflucht”, czyli “odpływ ze wschodu”. Najkrócej mówiąc na wschód parli Niemcy, ale potem ze Wschodu do Ojczyzny wracało wielu wykształconych i bogatych Niemców. Już pierwsze masowe wyjście ludności pochodzenia niemieckiego z Wielkopolski, po pierwszej wojnie światowej i powstaniu wielkopolskim, charakteryzował się wyjazdami głównie przedstawicieli warstwy średniej i inteligencji. Podobnie było po następnej wojnie. Nie powinno więc dziwić, że wiosną 1993 roku wśród należących do stowarzyszenia członków mniejszości niemieckiej zdecydowaną większość stanowili ludzie z wykształceniem podstawowym i zawodowym, a tylko około 10 procent to rzemieślnicy oraz drugie tyle to ludzie z wykształceniem wyższym i średnim.

        Od zarejestrowania Towarzystwa mija czternaście lat i w tym czasie zmieniło się wiele rzeczy. Przede wszystkim mamy już za sobą cztery akcje sprawozdawczo - wyborcze, podsumowujące pełne, trzyletnie kadencje władz, którymi są zarząd z przewodniczącym Towarzystwa oraz komisja rewizyjna. Towarzystwo należy do Związku Towarzystw Mniejszości Niemieckiej w Polsce, które ma swoją siedzibę w Opolu. Realizując cele statutowe prowadzimy nieprzerwanie naukę języka niemieckiego dla dorosłych, młodzieży i dla dzieci. Młodzież i dzieci ma możliwość, choć w ograniczonym zakresie, kontaktów ze swoimi rówieśnikami z Niemiec, podczas kolonii i obozów letnich. Utrzymujemy kontakty ze stowarzyszeniem “Wisła - Warta”, skupiającym byłych niemieckich mieszkańców Wielkopolski. Uczestniczymy w ich spotkaniach, również przyjmujemy grupy, przybywające w odwiedziny do miejsc ich dawnego zamieszkania.

        Ludzie, którzy odwiedzają nas co roku, należą do stowarzyszeń Niemców wypędzonych z ziem wschodnich, jednak tu, do nas przyjeżdżają na spotkania ludzi, których łączy wspólne miejsce urodzenia i wspólne pochodzenie, a nie interesy polityczne. Stowarzyszenie Niemców, pochodzących z Poznania i okolic i rozproszonych po całej Republice Federalnej Niemiec, wydaje co miesiąc pismo “Posener Stimme”, które również dochodzi do nas, my jeden raz w kwartale wydajemy nasz “Posener Heimat”.

        Przedstawiona działalność Towarzystwa Niemiecko – Polskiego w Hanowerze na rzecz pomocy społeczeństwu polskiemu, szczególnie w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych miała duże znaczenie dla poprawienia obrazu Niemców w Polsce. To była bardzo ważna rzecz, jednak powiedzieć trzeba także, że tu, w Wielkopolsce wielu obywateli polskich niemieckiego pochodzenia żyło i żyje w biedzie, nie otrzymując żadnej pomocy. Można byłoby tam, w Niemczech pamiętać również o tych, członkach naszego stowarzyszenia, którzy żyjąc w Wielkopolsce od pokoleń, nie zapomnieli o swoich korzeniach i o swoim pochodzeniu.

        Wydaje się, że mimo różnych zawirowań w stosunkach polsko - niemieckich na szczeblach państwowych, porozumienie polsko - niemieckie na szczeblach regionalnych rozwija się. W 2003 roku, po raz pierwszy w powojennej Polsce, we Wrocławiu odbył się Festiwal Kultury Mniejszości Niemieckiej w Polsce, w którym również braliśmy udział. Wprawdzie w Polsce niezmiennie trwa stereotyp “Wroga - Niemca”, ale wzajemne poznawanie się Niemców i Polaków, szczególnie młodych, jest dobrym znakiem na przyszłość.

wróć do spisu


9. Referat B. Kowalczyka.

 

WYBRANE POSTACI NIEMIECKIEJ CZĘŚCI SPOŁECZNOŚCI W POZNANIU I WIELKOPOLSCE W XIX I XX WIEKU

MOTTO:

“Patriotyzm jest cnotą, dopóki znajduje wyraz w przywiązaniu do swego narodu, z chwilą jednak, gdy przeradza się w zaślepioną i nieuzasadnioną pogardę względem innych, staje się występkiem.”

Heinrich Eduard Nitschmann (1826 - 1905) - zasłużony propagator literatury i kultury umysłowej Polaków, autor pierwszej w Niemczech historii literatury polskiej, urodzony w Elblągu/Elbing.

WPROWADZENIE:

Kontakty i współdziałania Niemców i Polaków w dziejach obydwu narodów - te w założeniach i realizacji, a także czynione spontanicznie - były ogromne, w niektórych okresach historii tendencyjnie po obydwu stronach umniejszone lub przemilczane. Obecnie należy dlatego o nich w pełni, głośno, choć bez zbytniego patosu mówić, należy w różny sposób je przekazywać do publicznej wiadomości.

Poznań i Wielkopolska w zakresie tym mają szereg argumentów, by fakty takie odsłaniać i propagować.

LUDWIK KURZMANN (1835 - 1895)

to postać mało znana, bardzo mocno związana z Ziemią Wielkopolską omal przez cały swój życiorys.

Urodził się w GŁUPONIE, powiat nowotomyski. Ojciec jego pochodził ze Śląska, jednakże długo mieszkał w Poznańskiem, posiadając dwór pod Koźminem. Matka pochodziła z rodziny od 200 lat osiadłej w Wielkopolsce, spokrewnionej i zaprzyjaźnionej z Polakami. Stąd syn wyniósł z domu zarówno dobrą znajomość języka polskiego jak więzy przyjaźni z Polakami.

L. Kurzmann gimnazjum ukończył w Olsztynku (Mazury), poczem wrócił do Wielkopolski. Maturę zaliczył w gimnazjum Marii Magdaleny (Poznań), studia we Wrocławiu. Po zakończeniu edukacji prowadził prywatną szkółkę w Resku (Pomorze Zachodnie), pewien czas pracował w Bibliotece Miejskiej we Wrocławiu, potem, jako guwerner, angażowany był po dworach prywatnych w Wielkopolsce (głównie polskich), mając coraz szersze kontakty z polskim ziemiaństwem.

Opracowywał artykuły do prasy, m. in. do “POSENER ZEITUNG”; tłumaczył polskich autorów - przykładowo: W. Pola “Pieśń o ziemi naszej” (1870), utwory J. Słowackiego i J. Kraszewskiego.

Określany często NIEMIECKIM POLONOFILEM, nie zawsze znajdował pracę (odmowy w Rawiczu i Złotoryi) , z rezerwą traktowany przez Niemców.

Cytat z wypowiedzi L. KURZMANNA:

“... pokochałem serdecznie tutejszy lud i ziemię; lasy, łąki, góry, jeziora i pola i stare zamki mchem tradycji obrosłe ...”

PS. Obszerny życiorys w “...nie będzie nigdy Niemiec Polakowi bratem ..? - praca zbiorowa pod redakcją MARKA ZYBURY, wydawnictwo OKIS, Wrocław 1995 - str. 179-197.

 

NIEKTÓRZY SPOŚRÓD ARCHITEKTÓW, BUDOWNICZYCH I LUDZI INTERESU,

/związanych z Poznaniem i Wielkopolską/

EMIL ASMUS - ur. 1872 w Poznaniu, właściciel firmy Ostdeutschebau Gesellschaft mbH-Posen. Z jego inicjatywy powstała zabudowa ulicy Matejki/ Nowoogrodowej, niektóre kamienice przy Wielkich Garbarach, obecnie Garbary oraz Ogród Botaniczny.

MAX BIELE - kamienice na Starym Mieście (głównie ulica Półwiejska) z zastosowaniem wiedeńskich form fasadowych/dekoracyjnych.

HERMAN BOHMER & PAUL PREUL - architekci, w latach 1896 - 1920 przedsiębiorcy budowlani. Głównie projektowali okazałe hotele, budynki przemysłowe i kamienice mieszczańskie (także pawilony ZOO).

ALFRED GROTTE - ur. w Pradze - od 1904 r. studia w Wiedniu i Poznaniu; profesor Miejskiej Szkoły Budownictwa. Z jego działalności inwestycje budowlane na Winiarach oraz w Pniewach. Także Dom Starców przy ulicy Żydowskiej w Poznaniu.

Fascynowali go inni architekci, przede wszystkim KARL FRIEDRICH SCHINKEL.

OSKAR HOFFMANN - architekt, ur. w Świdnicy/Schweidnitz - zmarł w Poznaniu (1916). Był zwolennikiem secesji, preferował elementy dekoracyjne w tynku i w stylu sgraffito (głównie Jeżyce w Poznaniu, np. przy ul. Polnej), ale także na Świętym Marcinie.

AUGUST RAEDER & OTTO MEISTER - ich zasługą jest zabudowa Sołacza (budownictwo willowe)

MARTIN SAMTER - architekt, związany był ze środowiskami żydowskimi, Politechnikę ukończył w Charlottenburgu. W Poznaniu zamieszkał od 1906.

 

NADBURMISTRZOWIE MIASTA POZNANIA

Dwa przykłady osób, które wykazały znaczny wkład w zadbanie miasta, jego rozbudowę i przebudowę.

RICHARD WITTING - nadburmistrz w latach 1891 - 1902. Pochodził z rodziny poznańskiej, chociaż urodził się w Berlinie, gdy jego rodzice przenieśli się właśnie tam z Poznania. Witting - jak wyrazili się Maria i Lech Trzeciakowscy - był “jakoby personifikacją tych procesów, które owładnęły niemieckim mieszczaństwem Poznania”. R. Witting postawił sobie za cel unowocześnienie i zmodernizowanie miasta, m. in. przez zlikwidowanie murów obronnych oraz przyłączenie niektórych przedmieść. W ten sposób - po przezwyciężeniu trudności, stwarzanych przez aparat biurokratyczny - włączone zostały do miasta JEŻYCE, ŁAZARZ i WILDA (1900 r.) oraz WINIARY i część SOŁACZA (1908 r.). W miejscu dotychczasowych fortyfikacji powstały pasy zieleni i szerokie aleje.

W następstwie tych czynności powstała monumentalna część zabudowy śródmieścia, nazwana dzielnicą zamkową (Schlossstadtbezirk) lub cesarską (Kaiserstadtbezirk). Tam pobudowano takie obiekty jak Zamek Cesarski (Kaiserschloss), Teatr Miejski (Stadttheater) - opera, Akademia Królewska (Collegium Minus), Komisja Kolonizacyjna (Collegium Maius), które stało się siedzibą Komisji Kolonizacyjnej, gmach biblioteki uniwersyteckiej im. cesarza Wilhelma oraz Muzeum im. cesarza Fryderyka III.

To, co zapoczątkował R. Witting. kontynuował dr Ernst Wilms w latach 1903 - 1918, realizując propozycje St ü bbena w zakresie modernizacji i rozbudowy miasta.

JOSEPH HERMANN STUEBBEN (1845 - 1936)

Jeden z wielu niemieckich urbanistów, który wsławił się szeroko w świecie. Domeną Stuebbena była zasada ładu w strukturze miejskiej oraz panowanie właściwego układu komunikacyjnego.

Urodził się w miejscowości HULCHRATH koło DUESSELDORFU (Nadrenia). Skończył Akademię Budownictwa w Berlinie; potem pełnił stanowisko radcy budowlanego w Kolonii i Berlinie. Prace projektowe wykonywał m. in. w Aachen/Akwizgran. W końcu osiadł w Muenster, w Westfalii. W Poznaniu zaprojektował pierścień alei z przyległa zabudową na gruntach pofortecznych.

 

WYBÓR TWÓRCÓW KULTURY

Dwóch Niemców związanych było m. in. z Rogalinem, co zatem z rodem Raczyńskich.

LUDWIK FUHRMANN (1783 - 1829) - pochodził z Wrocławia/ Breslau. Domeną jego było malarstwo o tematyce religijnej np. “Święty Stanisław Kostka” i mitologicznej np. “Apollo Belwederski na tle ruin rzymskich”. Od czasu podróży z Edwardem Raczyńskim do Grecji i Turcji (1814 r.) związał się prawie na całe życie z rodem Raczyńskich, zamieszkując w Rogalinie (przez nich został wysłany do Rzymu dla uzupełnienia studiów malarskich).

Miał też kontakty z innymi Polakami: kanonikiem Leonem Przyłuskim (1789 - 1865), późniejszym arcybiskupem, od którego otrzymał zlecenie wykonania niektórych prac w kaplicy królewskiej (dzisiaj Złotej Kaplicy) katedry poznańskiej i z Antonim Henrykiem Radziwiłłem, któremu udzielał lekcji rysunku i malarstwa.

JAN CHRISTIAN KAMSETZER (1753 - 1795) - tworzył przede wszystkim “w duchu klasycyzmu”, w niektórych przypadkach “z domieszką romantyzmu”. Pochodził z Drezna, gdzie studiował w Akademii. Uchodził za wybitnego architekta (był stypendystą i architektem królewskim), autorem Pałacu Raczyńskich w Warszawie (gdzie zmarł), współautorem Zamku Królewskiego i Łazienek.

W Wielkopolsce zaprojektował kilka znacznych obiektów pałacowych: LEWKÓW koło Ostrowa Wlkp., OBJEZIERZE, Pawłowice (leszczyńskie) - imponująca sala kolumnowa, SIEKIERKI koło Wągrowca, TUREW (kościańskie). W Rogalinie jego koncepcji są różne detale architektoniczne, jak fasady, taras, szerokie schody, prowadzące do ogrodu. Nie wyklucza się autorstwa Kamsetzera kaplicy rogalińskiej.

W Poznaniu przypisuje się jemu zaprojektowanie lub współautorstwo Odwachu (Stary Rynek) i Bramy Wrocławskiej, zburzonej w 1846 roku

AUGUSTYN SCHOEPS - wysoko ceniony, utalentowany rzeźbiarz. Prace wykonywał w drewnie i kamieniu, m. i. figury stiukowe. Tematyką jego były pojedyncze postacie i grupy rzeźbiarskie, wykonywane dla kościołów i na zamówienie władz miejskich. Jednym z monumentalnych osiągnięć Sch ö psa to dekoracyjne dzieło w ołtarzu głównym katedry poznańskiej “Wręczenie kluczy świętemu Piotrowi”. Najbardziej typowym przykładem rzeźby niesakralnej to studnia na Starym Rynku przed ratuszem poznańskim “Porwanie Prozerpiny przez Plutona”, wykonanej na zlecenie rady miejskiej w latach 1758 - 1766. Dzieło to pokrewne jest rzeźbom ogrodowym włoskim (“Porwanie Sabinki” - Giovanni da Bologna). U Sch ö psa znaczące są: “ekspresja w traktowaniu twarzy” i “ruchliwe draperie, podkreślające skręty ciał ...”

MATHIAS ZOPF/ ZOEPFT / CEPTOWSKI - pochodził z Bawarii, z m. Raisting. Ojciec siedmiu synów, jak on, rzeźbiarzy (1755 - 1829). Z ojcem Johannem Michaelem - sztukatorem - przybył do Poznania. Tu ożenił się z Polką, Zofią MĘCZYŃSKĄ / MENCIŃSKĄ. Wykupił folwark z młynem w Marynpolu koło Poznania.

Prace rzeźbiarskie i sztukatorskie: PAWŁOWICE (pałac wg projektu LANGHANSA), MCHY koło Śremu (stiuki o motywach roślinnych i sceny alegoryczne, płaskorzeźby), SIEDLEC koło Środy, OBJEZIERZE (prace sztukatorskie), ŚMIEŁÓW koło Żerkowa, Poznań - pałac Mielżyńskich i przypuszczalnie sztukaterie w pałacu Działyńskich. Po ślubie zmienił nazwisko na CEPTOWSKI.

 

OSOBY INNEJ PROFESJI

RODZINA PRESSLERÓW - przybyła z Turyngii w XVIII wieku. Osiedlili się w Lesznie, tam zakładając dobrze prosperującą drukarnię. Ojciec Michał uważany był za dobrego, solidnego fachowca. Syn SAMUEL, BOGUMIŁ - po pożarze w mieście - przeniósł się do Poznania, gdzie uruchomił także drukarnię. Już w następnym roku ukazało się tłumaczenie prawa o miastach, jako część Konstytucji 3. Maja. Także drukowano przepisy, obowiązujące w Polsce; tłumaczone na język niemiecki, służyły mniejszości niemieckiej zamieszkałej w Poznaniu i w innych miejscowościach na terenie Wielkopolski.

GOTTHIELF BERGER (1792 - 1874) - kupiec i działacz polityczno - społeczny, urodzony w Poznaniu w rodzinie ewangelickiej. W życiu swym osiągnął sporą fortunę. W roku 1855 sprzedał swoją firmę i zajął się działalnością na rzecz innych, potrzebujących. Zaangażował się w dwóch środowiskach: Niemieckim Komitecie Narodowym i Klubie Konstytucyjnym o zabarwieniu liberalnym. Został także radnym miejskim i członkiem magistratu - wszystko to stało się jego działaniem w Poznaniu. I jeszcze ... jako deputowany wchodził w skład izby niższej Parlamentu Pruskiego.

Bergera interesowała także oświata. Swemu miastu, Poznaniowi, ufundował Szkołę Realną, było to trzecie gimnazjum, w którym uczyło się wielu Polaków. W dokumencie tejże darowizny zastrzegł, że “szkoła przyjmować będzie uczniów bez względu na narodowość i religię”. Obiekt ten, pobudowany przy ulicy Strzeleckiej, otrzymał później imię swojego fundatora. Obecnie mieści się tam część Politechniki Poznańskiej. W czasie wojny w budynku zakwaterowani byli żołnierze Wehrmachtu.

Gotthilf Berger żonaty był z Otylią Treppmacher, po jej śmierci zawarł drugi związek małżeński z jej siostrą Elwirą.

 

INNI ZAMIESZKALI W WIELKOPOLSCE LUB TUTAJ WYKONUJĄCY PRACE NA PROŚBĘ POLSKICH MOŻNYCH (PRZYKŁADOWO HR. EDWARDA RACZYŃSKIEGO)

 

JULIUS MINUTOLI (1805 - 1860) - urzędnik pruski i grafik.

Pochodził z genealogii rodzinnej włoskiej. Ojciec Henryk - generał pruski von MINUTOLI, matka Wolfradyna SCHULENBERG. Urodził się w Berlinie, studiował prawo i nauki polityczne w Berlinie i Heidelbergu. Potem pracował w Koblencji/ Koblenz w administracji. W 1832 roku przeniesiony do Poznania. Tutaj nadprezydent Prowincji Poznańskiej Eduard FLOTTWEL mianował go radcą rządowym. Zaopiniował go jako “jednego z najcenniejszych nabytków dla miasta” Zadaniem Minutolego było “zaszczepienie cywilizacji niemieckiej w Prowincji Poznańskiej”. Jego stosunek do Polaków: zwalczał (z urzędu, nazywany często policmajstrem), działalność spiskową, uniemożliwiał ruchy powstańcze, rewolucyjne, ale “wśród Polaków czuł się dobrze, pod warunkiem, że byli zdyscyplinowani”. Ogólnie był uosobieniem umiarkowania i liberalizmu ...

FLOTTWEL i MINUTOLI założyli w Poznaniu 35 stowarzyszeń kulturalnych i socjalnych, m. in. Towarzystwo Filharmoniczne, Poznańskie Towarzystwo Sztuki, Towarzystwo Upiększania Miasta (Versch ö nerungsverein). Do towarzystw tych należeli także Polacy, wśród nich Edward i Atanazy RACZYŃSCY (Atanazy był wysokim urzędnikiem pruskim, udzielał się w dyplomacji, historyk i mecenas sztuki a także kolekcjoner. Wykształcony we Frankfurcie nad Odrą i Berlinie - tam osiedlił się w roku 1826 i wybudował pałac, rozebrany w roku 1883. Obecnie w tym miejscu znajduje się gmach Reichstagu.

ZAINTERESOWANIA KULTURALNE I ARTYSTYCZNE E. Minutolego:

Skomponował operę TRILBY, wystawioną w Poznaniu 2. czerwca 1837 roku. Dochód przeznaczony został “dla wspomożenia ubogich miasta Poznania”. W spektaklu tym wystąpił osobiście, jako solista, ze swoją żoną Matyldą. Minutoli nauczył się mówić i pisać po polsku. Doceniał także polską szlachtę....

Pozostawił po sobie około 100 rysunków obiektów i panoram Poznania, które rozpowszechnione zostały w Berlinie. 12 rysunków podarował królowi pruskiemu Fryderykowi Wilhelmowi III /obrazki te, oprawione w pozłacaną ramkę, stworzyły zestaw o nazwie POZNAŃSKIE TABLEAU i znalazły się w apartamentach królewskich na Unten der Linden.

Do najbardziej znanych rysunków należą: RATUSZ, BIBLIOTEKA RACZYŃSKICH, PLAC SAPIEŻYŃSKI (obecnie Wielkopolski), KOLEGIUM JEZUICKIE Z KOŚCIOŁEM FARNYM.

Inna tematyka: Aresztowanie spiskowców 1846, Walka na Moście Chwaliszewskim w 1846 roku, Egzekucja Babińskiego 1847.

 

KARL FRIEDRICH VON SCHINKEL (1781 - 1841)

W życiu swym i twórczości przebył kilka metafor twórczych: od malarza panoram i dioram przez malarstwo rozwiniętego romantyzmu (w zakresie pejzaży architektonicznych po scenografie teatralne)

Pochodził z Brandenburgii, urodzony w Neuruppin, do szkół uczęszczał w Berlinie, gdzie ukończył studia architektury pod kierunkiem profesora optyki i perspektywy, Friedricha GILLY'go (z rodziny Hugenotów), także związanego z Poznaniem i Wielkopolską.

Schinkel otrzymał wysokie stanowisko tajnego nadradcy budownictwa (Geheimer Oberbaurat) przy Pruskim Zarządzie Budownictwa w Berlinie.

NIEKTÓRE JEGO DZIEŁA:

budowle architektoniczne reprezentacyjne i użyteczności publicznej, głównie w Berlinie /najbardziej bogata Aleja Unter den Linden - jak ktoś powiedział: “najlepsze strony fizjonomii dzisiejszego Berlina są dziełem Schinkla.” Tam między innymi Nowy Odwach (Neue Wache), Stare Muzeum (Altes Museum), Schauspielhaus (obecnie sala koncertowa) przy Gendarmenmarkt, uznanym za najpiękniejszy plac Berlina

POTSDAM: przede wszystkim monumentalny kościół SANKT NIKOLAIKIRCHE, także Charlottenhoff, Rzymskie Łaźnie.

WIELKOPOLSKA - POZNAŃ:

PAŁAC MYŚLIWSKI w Antoninie (koło Ostrowa Wlkp.), na zlecenie księcia Antoniego RADZIWIŁŁA, po trzech latach stanął ten obiekt, piękny “jak gdyby czarodziejską sztuką gmach okazały”, początek budowy w 1821 r.) Tam przypisuje się Schinklowi także kaplicę - mauzoleum rodziny Radziwiłłów oraz domki w stylu szwajcarskim.

PAŁAC W KWILCZU (koło Sierakowa), o którym napisano: “Dwukondygnacyjna budowla, od frontu zdobiona trójkątnym tympanonem, portalem ..., od strony jeziora wysunięty ryzalit akcentuje dużą salę balową.”

PAŁAC W OWIŃSKACH (zdania są podzielone) - najbardziej pewne detale przemawiają za stylem schinklowskim i szkołą berlińską.

MIŁOSŁAW - obiekt willowy zwany altaną - powstał prawdopodobnie przed rokiem 1830.

ZAMEK W KÓRNIKU koło Poznania - Hrabia Tytus DZIAŁYŃSKI projektując zmiany architektoniczne zwrócił się do trzech najwybitniejszych w Wielkopolsce architektów: Antonio CORRAZIEGO, Henryka MARCONIEGO i Karla F. von SCHINKLA. Dwaj pierwsi nie zadowolili jego życzeń i wyobrażeń. SCHINKEL zaproponował cztery rozwiązania, opracowane bardzo szczegółowo. Powstał zarys budowli o wyraźnych, prostych - omal surowych - kształtach, prawie zupełnie pozbawionych akcentów dekoracyjnych, z rosłymi i masywnymi wieżami, wkomponowanymi w główną, południową fasadę. Realizacja, uzupełniona potem przez Działyńskiego, który miał duże pojęcie na ten temat, widoczna jest po dzień dzisiejszy. Ta neogotycka - jedna z najsłynniejszych w Polsce - należy do “wyimaginowanej, historycznej siedziby rycerskiej” i “miejsca trofeów” w zakresie kultury i sztuki.

KATEDRA POZNAŃSKA - zasługi Schinkla są w zakresie nadania kształtów Złotej Kaplicy oraz zaprojektowaniu rzeźb dwóch pierwszych władców Polski - Mieszka I i Bolesława Chrobrego, chociaż głównym projektodawcą i wykonawcą był Christian Dawid RAUCH (1777 - 1857) - autor wielu wspaniałych prac, wśród nich posągu FRYDERYKA WIELKIEGO na koniu, obecnie znajdującym w wyeksponowanym miejscu, na środku Unter den Linden w Berlinie.

WYPOWIEDZI NIEKTÓRYCH POLAKÓW O SCHINKLU:

Krakowski rzeźbiarz Karol Ceptowski (1801 - 1847) wyraził przekonanie o przełomowym znaczeniu twórczości Schinkla. Używał takich określeń jak “odrodzenie” i “odnowienie”.

Architekt Adam IDŹKOWSKI (1798 - 1879) - uważał Schinkla za mistrza swej profesji.

Wincenty WDOWISZESKI (1849 - 1906) poświęcił Schinklowi w “Tygodniku Wielkopolskim”, w kolejnych pięciu odcinkach (1872) obszerne opracowanie “Karol Fryderyk Schinkel i jego architektura tegoczesna”. Jego zdaniem to Schinkel dopiero zrozumiał potrzebę nowych form i stworzył je zgodnie z potrzebami wieku.

Książę Antoni Henryk RADZIWIŁŁ - namiestnik Wielkiego Księstwa Poznańskiego i kompozytor (w Poznaniu grano ostatnio jego operę FAUST) nazwał Schinkla “kochanym”, “wielkim”, “sławnym”, “genialnym”.

Atanazy RACZYŃSKI był fanatycznym zwolennikiem Schinkla. Jego zdaniem Prusy były winne jemu odrodzenie architektury. Jednocześnie zadedykował Schinklowi oddzielny tom swojej pracy, tematycznie poświęcony sztuce berlińskiej. Opinia Raczyńskiego miała zasadniczy wpływ na ukształtowanie popularności Schinkla w Polsce w XIX wieku.

 

ERNST THEODOR AMADEUS/ WILHELM HOFFMANN (1776 - 1822) - pseudonim muzyczny JOHANN KREISLER - potomek polskiego rodu szlacheckiego BAGIEŃSKICH

Urodził się w Koenigsberg/ Królewiec, tam odbył studia prawnicze. Przez kilka lat przebywał i pracował a także działał w Polsce. Kolejno: GŁOGÓW - 2 lata, POZNAŃ 1800 - 1802, PŁOCK - dwa lata, WARSZAWA 1804 - 1807. W Poznaniu ożenił się z Polką Marianną Teklą Michaliną RORER - TRZYŃSKĄ. Ślub zawarty został 26. lipca 1802 w Kościele Bożego Ciała, przy obecnej ulicy Krakowskiej. W 1801 napisał muzyką do wodewilu “SCHERZ, LIST IND RACHE” - wystawioną w teatrze miejskim w Poznaniu. Uważany był za sumiennego i rzetelnego urzędnika.

Znając język polski i mając liczne kontakty z Polakami całe życie pozostał Niemcem. Miał jednak pozytywny stosunek do Powstania Kościuszkowskiego, nie był zwolennikiem rozbiorów Polski, w opracowaniach swych preferował postać szlachetnego Polaka (der edle Pole) i sentymentalnego kochanka.

Mieszkając w Bambergu (Frakonia) był krótko dyrektorem muzycznym. Obecnie teatr w tym mieście nosi imię Hoffmanna. Ostatnie lata spędził w Berlinie. Był często gościem na Gendarmenmarkt - winiarnia “LUTTER & WAGNER” oraz w CAFE MANDERLEE. Zmarł na “uwiąd rdzenia”.

Należał do twórców niemieckiej kultury i sztuki, szczególnie literatury I. połowy XIX wieku - stawiany obok Goethego, Schillera, Fryderyka Hoerderlina, Henryka Kleista, Heinricha Heinego. Zasłużył się w dziedzinie piśmiennictwa, jako muzyk i kompozytor, malarz, rysownik i karykaturzysta. Swoją twórczością oddziaływał na środowiska zarówno niemieckie jak i w innych krajach. Stworzył wiele podkładów literackich do kompozycji - przykłady: Robert SCHUMANN - “Kreisleriana”, Ryszard WAGNER - “Tannh ä user” i “Śpiewacy Norymberscy”, Jakub OFFENBACH - “Opowieści Hoffmanna”, Piotr CZAJKOWSKI - “Dziadek do orzechów”, Tadeusz ŻELIGOWSKI - “Krakatuk”.

Opracowanie:

Bogusław KOWALCZYK

maj 2005 roku

wróć do spisu

 


10. Referat D. Adamczyka.

Deutsch-polnische Interessen im gemeinsamen Europa

Dr. Dariusz Adamczyk

        Nach dem Umbruch 1989/1990 wurde sehr viel von den gemeinsamen deutsch-polnischen Interessen gesprochen und der Begriff der deutsch-polnischen Interessengemeinschaft geprägt. In den deutsch-polnischen Beziehungen folgte der Phase der großen Versöhnungsgesten eine partnerschaftliche Kooperation. Das Verhältnis zwischen Deutschen und Polen, so damals die gängige Meinung, sei mittlerweile von einer konstruktiven Normalität gekennzeichnet. In den Regierungsgesprächen wie in den deutsch-polnischen Freundschaftskreisen wurden Gemeinsamkeiten hervorgehoben.

        In den letzten Jahren – im Zusammenhang u.a. mit dem Irak-Konflikt, der EU-Verfassung, der Preußischen Treuhand und dem Zentrum gegen Vertreibungen – machten sich jedoch auf beiden Seiten Enttäuschungen und Misstöne bemerkbar. Es scheint sich zu “rächen”, dass diese deutsch-polnische “Normalität” sich allenfalls auf die sog. Eliten und relativ kleine Gruppen von Sympathisanten bezog. Weite Teile der deutschen Bevölkerung und der politischen Klasse der BRD stechen in Bezug auf Polen durch Desinteresse und zum Teil Vorurteile hervor, viele Polen hingegen fühlen sich von Deutschen nicht verstanden (was das auch meinen mag), scheinen ja vor Deutschland Angst zu haben. Was kann zum gegenseitigen Verständnis beitragen?

        Zunächst einmal ist zu berücksichtigen, dass zwischen Deutschland und Polen Asymmetrien bestehen, die benannt, diskutiert und ihre Folgen für beide Länder analysiert werden müssen. Denn erst wenn man sich dieser Asymmetrien bewusst wird, können Missverständnisse vermieden werden, wie neulich das Bedauern des Bundestagspräsidenten, Wolfgang Thierse, dass es nicht gelungen sei, das deutsch-polnische Verhältnis auf das deutsch-französische zu heben (HAZ vom 2. April). Das deutsch-polnische Verhältnis kennzeichnet sich durch Asymmetrien, von denen drei in knapper Form angesprochen werden sollen:

•  auf politischer Ebene wird Deutschland als eine europäische Großmacht wahrgenommen, die für eine multiporale Welt plädiert (strebt z.B. eine gemeinsame europäische Außen- und Sicherheitspolitik und ständigen Sitz im UNO-Sicherheitsrat an, zieht gute Beziehungen zu Russland denen zur Ukraine vor). Polen begreift sich als eine europäische Mittelmacht, die eine unilaterale Welt in Kauf nimmt, wenn sie von den USA angeführt wird (befürchtet die Achse Berlin-Paris-Moskau, unterstützt die Demokratisierungsprozesse in Osteuropa: Ukraine, Weißrussland);

•  auf wirtschaftlicher Ebene spiegeln sich die Asymmetrien zwischen Deutschland und Polen am deutlichsten im Bruttoinlandsprodukt wider: In Deutschland betrug es 2001 25.350 US-Dollar, in Polen 9.450;

•  und last but not least nicht zu unterschätzen sind Asymmetrien auf privater, “zwischenmenschlicher” Ebene. Umfragen zeigen, dass die Polen mehr über Deutschland wissen als umgekehrt. Die Zahl der Polen, die die deutsche Sprache beherrscht und zumindest einmal Deutschland besuchte, ist höher als die Zahl der Deutschen mit polnischen Sprach- und Landkenntnissen. Interessant sind die Unterschiede zwischen alt und jung, die auch auf eine Asymmetrie zwischen Polen und Deutschland verweisen: Während eine Mehrheit der über 60-jährigen Polen sich sehr distanziert gegenüber Deutschland äußert, sind ihre deutschen Pendants zu Polen in der Regel positiv eingestellt. Umgekehrt verhält es sich bei den 20- bis 40-Jährigen (Dialog, Nr 68, 2004). Hinzuweisen ist in diesem Zusammenhang auf eine Asymmetrie der Wahrnehmungen, die in dem Unterschied zwischen dem negativen deutschen Polenbild und dem sich verbessernden polnischen Deutschlandbild besteht. Während in Polen seit den 90er Jahren die Sympathiewerte für die Deutschen kontinuierlich ansteigen und seit 1996 über den negativen Werten liegen, erzielen die Polen in Deutschland laut einer Umfrage im Europabarometer (Nr. 46, Herbst 1996) den drittschlechtesten Platz.

        Die Geschichte des deutsch-polnischen Verhältnisses zeigt jedoch, dass zwischen beiden Ländern und Menschen trotz dieser Asymmetrien starke Gemeinsamkeiten bestehen. Deutschland und Polen haben seit Jahrhunderten gemeinsame Grenze, die in der Geschichte der letzten 1000 Jahre öfter verband als trennte. Kulturelle, wirtschaftliche, politische Einflüsse sind nicht zu leugnen. Wie auch die Tatsache, dass sowohl Deutschland als auch Polen großes Interesse an einem stabilen Ost- und Südeuropa (obgleich sie unter dem Begriff Stabilität nicht immer dasselbe verstehen) sowie regen Handelsbeziehungen haben. Am wichtigsten erscheinen mir jedoch die bereits bestehenden deutsch-polnischen Begegnungen und Partnerschaften auf privater und familiärer, lokaler und regionaler Ebene, die frei sind von politischen und ideologischen Instrumentalisierungen. Sie müssen die Grundlage sein, um Kontakte auszubauen, um sich besser kennen und schätzen zu lernen. Dabei können persönliche Kontakte, auch die die im Rahmen der Zusammenarbeit zwischen den deutsch-polnischen und polnisch-deutschen Gesellschaften stattfinden, zum gegenseitigen Verständnis viel mehr beitragen als alle gut gemeinten Freundschaftserklärungen und -beteuerungen deutscher wie polnischer Politiker.

wróć do spisu

 


11. Referat H. Owczarka.

WIELKOPOLSKA JAKO REGION WE WSPÓLNEJ EUROPIE

        Przed kilkoma dniami minęła pierwsza rocznica wstąpienia Polski, a więc również naszego regionu do wspólnej Europy. Rok temu, właśnie z tej okazji - my, Wielkopolanie z Towarzystwa Polsko - Niemieckiego w Poznaniu podejmowaliśmy liczną grupę gości z Towarzystwa Niemiecko - Polskiego w Hanowerze. Podczas tamtego świętowania wielu z nas zrobiło sobie pamiątkowe zdjęcia z członkami Zarządu Województwa, któremu przewodzi p. Stefan Mikołajczak, Marszałek Województwa Wielkopolskiego. Na pamiątkowym kamieniu przy którym, w maju ubiegłego roku, robiliśmy te zdjęcia znajduje się napis: “My nie łączymy państw, my jednoczymy ludzi”. Jest to myśl, którą przypisuje się jednemu z twórców idei zjednoczonej Europy, Jean'owi Monnet'owi. Zeszłoroczna obecność dwudziestoosobowej grupy z Hanoweru w Poznaniu była kontynuacją naszej współpracy i tak samo nasze tegoroczne spotkanie jest bez wątpienia realizacją inskrypcji z pomnikowego kamienia, stojącego przed Urzędem Wojewódzkim w Poznaniu.

        Spotkania nasze, rozpoczęte w 2002 roku, są dowodem na to, że różne zakłócenia oraz próby wyrządzania szkód w budowaniu porozumienia i pomostów pomiędzy naszymi państwami nie są w stanie zniszczyć tego, co osiągane jest na poziomach indywidualnych i zbiorowych kontaktów między Polakami i Niemcami a także na poziomie współpracy pomiędzy samorządami w polskich i niemieckich regionach. Spotkania nasze dobrze służą wzajemnemu poznawaniu się oraz przedstawianiu sobie życiowych doświadczeń i historycznych obciążeń naszych świadomości. W ten sposób próbujemy przezwyciężać uprzedzenia i tworzyć nowe, korzystne dla nas stereotypy. Tu, w Wielkopolsce, gdzie przed wiekami powstawało państwo polskie i gdzie jednocześnie Polacy i Niemcy zawsze byli sąsiadami, jest to szczególnie ważne. Są te działania z wielu powodów trudne, ale nie jesteśmy na szczęście na początku drogi. Spotykając się, od kilku już lat, rozmawiamy o naszych problemach, poznajemy się nawzajem a także przedstawiamy naszym gościom Wielkopolskę, szczególnie w tych częściach, gdzie współżycie Polaków i Niemców pozostawiło trwałe ślady.

        Jako organizacje pozarządowe mieliśmy wiele dobrych lat, kiedy rozwijające się kontakty między Polakami i Niemcami wspomagane były współpracą władz polskich i niemieckich oraz ich wsparciem. Dość wspomnieć dwanaście Kongresów Towarzystw Niemiecko - Polskich i Polsko - Niemieckich, odbywających się co rok naprzemian w Niemczech i Polsce do roku 2003. Był to czas, kiedy znakomity znawca problematyki polsko - niemieckiej, niestety już nieżyjący Andrzej Szczypiorski, w jednym z wywiadów powiedział: “...Pojednanie polsko - niemieckie? Jeszcze kilka dobrych lat i będzie po herbacie.” Jak bardzo się pomylił! Zamiast tego oczekiwanego porozumienia przyszedł czas gorszy. W Polsce ożyły obawy z przeszłości, głównie za sprawą projektu budowy Centrum Przeciw Wypędzeniom w Berlinie. Drugim, nie mniejszym powodem pogorszenia naszych wzajemnych stosunków jest wywołanie problemu obustronnych roszczeń majątkowych. Problem powstał skutkiem działalności organizacji o nazwie Pruskie Powiernictwo, powiązanego przez różne układy i zależności z organizacjami niemieckich przesiedleńców. Otwarta została przysłowiowa puszka Pandorry, którą teraz niesposób zamknąć.

        Obydwa nasze narody - polski i niemiecki - poniosły w wyniku drugiej wojny światowej ogromne straty idące w miliony zabitych, zaginionych, kalek i wypędzonych oraz niepoliczalne wręcz szkody materialne i duchowe. Ta wojna skończyła się przed sześćdziesięciu laty, jednak w Polsce jej skutki trwały jeszcze bardzo długo. Armia Radziecka wprawdzie wyzwoliła Polskę spod okupacji hitlerowskiej, jednak potem pozostała w naszym kraju przez prawie pół wieku, gwarantując podporządkowanie polityczne i gospodarcze naszego kraju Związkowi Radzieckiemu. Trwało to aż do roku 1989, do fenomenu polskiej “Solidarności” i po nim dopiero następującym zburzeniu “Muru Berlińskiego”. Minęło kolejnych piętnaście lat i ciągle jeszcze jest to sprawa, której znaczenia bardzo wielu nie zauważa lub nie docenia.

        Polska we wrześniu roku 1939, przy całkowitej bierności swoich sojuszników, padła ofiarą dwóch agresorów. Dziwne, ale w potocznej świadomości Polaków nie istnieje Rosjanin jako agresor z tamtego czasu, choć od początku wiadomo było, kto w przymierzu z kim spowodował w 1939 roku największą katastrofę w dziejach narodu polskiego. Bardzo złe jest jeszcze to, że dla Rosjan druga wojna światowa wcale nie zaczęła się agresją na Polskę w dniu 17. września 1939 roku, a dopiero 22. czerwca 1941 roku, kiedy dotychczasowi sojusznicy zamienili się we wrogów. U nas od początku wiadomo było dokąd wywożone były ogromne rzesze Polaków ze wschodnich obszarów Rzeczypospolitej, zajętych w 1939 roku przez Armię Czerwoną. Podobnie wiadomo było już w czasie wojny, kto wymordował Polaków pochowanych w masowych grobach w Katyniu. Odkryli te groby, tam na Białorusi, przecież Wielkopolanie - robotnicy kolejowi z niemieckiego “Bauzugu” a odkrycie potwierdziła komisja Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, sprowadzona na miejsce zbrodni przez Niemców, którzy wiadomość puścili w świat. W komisji tej byli też na przykład Amerykanie. Można zapytać, czy o obciążeniu Niemców winą za tamtą zbrodnię zadecydowała skuteczność propagandy i systemu edukacji w czasie realnego socjalizmu, czy zaważyły tu polityczne i ekonomiczne interesy aliantów. Bo chyba nie chodziło tu o solidarność i braterstwo Słowian - Polaków i Rosjan, mających wspólnego wroga - Niemców.

        My Polacy, przez całe lata, zdecydowanie bardziej niż w Rosjanach, widzieliśmy wroga w Ukraińcach, którzy doznali z rąk komunistów znacznie większych cierpień niż Polacy. W kilkusetletnim konflikcie polsko - ukraińskim wiele racji wcale nie jest po naszej stronie, jednak kulminacja tego konfliktu w czasie II. wojny światowej i bezpośrednio po niej była straszna. Pamięć o tym jest ciągle żywa u obu stron, a do pełnego pojednania i wybaczenia też jest chyba nie blisko, mimo polsko - ukraińskiej solidarności w czasie “pomarańczowej rewolucji” na Ukrainie.

        Podobnie w naszej świadomości nie istnieje historyczny przecież fakt współdziałania polsko - niemieckiego przy zniszczeniu Czechosłowacji w 1938 i 1939 roku, a więc krótko przed wybuchem II. wojny światowej. Za to w trzydzieści lat później, w 1968 roku zrobiliśmy niestety powtórkę tej lekcji wspólnie z Armią Radziecką, kiedy nasi bracia Czesi chcieli nadać socjalizmowi ludzki wymiar i jest to znów mały powód do dumy. Wytknęliśmy jednak bez litości, choć słusznie Słowakom ich symboliczny udział w agresji wrześniowej na Polskę u boku Wehrmachtu. Teraz powstał pomysł stawiania pomnika wojny polsko - czeskiej o Zaolzie w roku 1919. Świetny pomysł, tym bardziej, że w 1938 roku zniszczony został czeski pomnik na tą samą okoliczność.

        Mamy nadzieję, że tak widziana historia, jak również spory polityczne wokół niej znajdą się na dalszym planie, ustępując miejsca przyszłości, budowanej we współpracujących ze sobą niemieckich i polskich regionach. Spotykają się na tej konferencji dwa stowarzyszenia, które mają w swoich statutach wpisane jako cele działania budowę porozumienia i współpracy między społeczeństwami naszych regionów. Te cele działania wspierane są przez postanowienia umowy partnerskiej między władzami Wielkopolski i Dolnej Saksonii. Ta rzeczywistość rozwoju kontaktów polsko - niemieckich, niezależnych od świata wielkiej polityki jest optymistyczna.

        Wielkopolska jako region ma silne związki z regionami niemieckimi a kontakty te zaczęły się przed wielu laty. Dość przypomnieć, że w roku ubiegłym Poznań i Hanower obchodziły dwudziestopięciolecie swojego partnerstwa. Jako region doceniamy znaczenie współpracy polsko - niemieckiej podobnie. Prawie bezpośrednio po wprowadzeniu reformy administracyjnej, Województwo Wielkopolskie rozpoczęło zawierać umowy partnerskie z regionami w Europie. Spośród nich trzy dotyczą współpracy polsko - niemieckiej: z Dolną Saksonią w roku 2001, z Hesją w roku 2002 i z Brandenburgią w roku 2004. Wielkopolskie powiaty, miasta i gminy zawarły także wiele umów i porozumień z samorządami w państwach europejskich i z tego na Republikę Federalną Niemiec, a w niej na Dolną Saksonię przypada znaczna część.

        W naszym regionie istnieje wiele organizacji pozarządowych, których aktywność, szczególnie po wejściu Polski do Unii i po wejściu w życie nowej ustawy o stowarzyszeniach, znacznie wzrosła. Część tych organizacji podtrzymuje tradycję i pamięć o swoich dawnych małych ojczyznach, pozostawionych na dawnych Kresach Wschodnich II. Rzeczypospolitej. Dla przykładu w Poznaniu od lat pielęgnuje się pamięć o dawnym polskim Lwowie i zielonej Ukrainie, od niedawna obchodzi się tradycję wileńskich Kaziuków, tworzy się całkiem nowe tradycje celtyckie i wikingowskie, jako, że prehistoryczna obecność tych ludów na obszarze Wielkopolski jest oczywistością. Od lat również działa w Poznaniu Społeczno - Kulturalne Towarzystwo Mniejszości Niemieckiej, które swoim zasięgiem obejmuje dużą część Wielkopolski. Brakuje chyba jednak w Poznaniu jakiegoś centrum lub ośrodka koordynującego współpracę na polu polsko – niemieckich kontaktów organizacji pozarządowych.

wróć do spisu

 


12. Referat A. Malińskiego.

 

 

Polacy i Niemcy jako sąsiedzi, działalność na rzecz współpracy i dobrego sąsiedztwa

Adam Maliński

Treścią wystąpienia był komentarz do poniższego wykazu przedsięwzięć na rzecz rozwijania współpracy polsko – niemieckiej w powiecie Oborniki Wielkopolskie, w których brał udział autor, będący nauczycielem języka niemieckiego w Zespole Szkół w Objezierzu

I. Działalność na rzecz szkoły w Objezierzu:

•  1992 - 1996 – poszukiwanie szkoły partnerskiej dla Zespołu Szkół Rolniczych w Objezierzu.

•  Od 1996 - zapoczątkowanie i rozwijanie współpracy ZSR w Objezierzu z BBS Lüchow w Dolnej Saksonii.

•  1999 - realizacja projektu Socrates Linqua E.

•  2000 - nawiązanie  kontaktów i ich rozwijanie z KGS Clenze – współpraca wymienionej szkoły z Gimnazjum w Objezierzu.

•  Od 2002 – realizacja trójstronnego projektu współpracy szkół Socrates Comenius : ZS w Objezierzu, BBS Lüchow i LEGTA Sours.

II. Działalność na rzecz środowiska i społeczności lokalnej, współpracy samorządowej i oświaty rolniczej:

•  Od 1997 organizacja i zabezpieczenie tłumaczeń dla seminariów wyjazdowych rolników regionu i powiatu Wągrowiec do powiatu Lüneburg.

•  Od 1998 organizacja i tłumaczenie podczas spotkań dyskusyjnych rolników z regionu Lüneburg , Leer i Oldenburg z rolnikami z  powiatów Wągrowiec i Oborniki Wielkopolskie w Objezierzu, Ryczywole, Rogoźnie ( transmisja w TVP ), Skokach i Uścikowie.

•  Od 1999 inicjacja i rozwijanie współpracy samorządowej powiatu obornickiego z powiatem Lüchow- Dannenberg w Dolnej Saksonii.

•  2001 - przygotowanie umowy o partnerstwie powiatów Oborniki Wielkopolskie i Lüchow – Dannenberg.

•  2000 - 2003 organizacja seminariów dla rolników i kół kobiet wiejskich z powiatu obornickiego w powiecie Lüchow - Dannenberg - corocznie w listopadzie  lub w styczniu.

•  Od 2002 - rozwijanie współpracy kulturalnej , wymiany artystycznej powiatu obornickiego i Lüchow - Dannenberg.

•  Od 2001 - zainicjowanie współpracy  wszystkich szkół ponadpodstawowych w Kłodawie z PGSchule Dassel i Humboldt - Schule w Hanowerze i ich koordynacja do chwili obecnej.

•  2002 - organizacja podróży studyjnej dla rolników gminy Kłodawa do Dassel.

•  2002 - organizacja koncertu charytatywnego polsko- niemieckiego w Obornikach  i 2003 w Lüchow na rzecz dzieci chorych na raka - Krebs- Kranke Kinde.

•  Od 2001 działania na rzecz rozwoju współpracy miasta i gminy Oborniki z Lüchow .

•   2004 - koordynacja pomocy charytatywnej - dostawa sprzętu rehabilitacyjnego na rzecz GOPS w Kłodawie, GOPS w Świnicach Warckich , Szpitala Powiatowego w Obornikach Wielkopolskich, w ścisłym  współdziałaniu z TPN w Poznaniu.

•  Koordynacja realizacji projektu młodzieżowego ZHP Oborniki Wielkopolskie - Jugendwerkstatt Kusten – 19 - 30.07.2004.

•  Organizacja pobytu młodzieży z Gimnazjum w Ryczywole w Springe i Bad Münder  - 26.06- 04.07.2004.

•  Przygotowywanie koncertu charytatywnego na rzecz chorych dzieci w Clenze - chór Schola Cantorum z Obornik i chór Kiliano przy Musikschule w Lüchow - termin 04.12.2004.

•  Przygotowywanie seminarium  skierowanego dla samorządowców z Wielkopolski Wschodniej ”Odnawialne Źródła Energii ". Seminarium odbędzie się w Hanowerze i powiecie Lüchow - Dannenberg w dniach 11- 14.11. 2004.

•  Przygotowanie spotkania towarzyskiego  sportowców z gminy Kłodawa  i  Dassel, ciągła i otwarta  oferta warsztatów dla nauczycieli i dyrektorów szkół, które nie posiadają jeszcze szkół partnerskich.

•  Ciągłe publikowanie w prasie lokalnej i krajowej  artykułów o tematyce współpracy partnerskiej polsko – niemieckiej.

wróć do spisu


13. Dokument końcowy. 

 

Dokument końcowy konferencji

“POLSKO - NIEMIECKIE SPOTKANIA W EUROPIE 2005”,

przeprowadzonej w Instytucie Zachodnim w Poznaniu,

w dniu 06. maja 2005 r.

        W dniu 06. maja 2005 roku Towarzystwo Polsko - Niemieckie w Poznaniu i Towarzystwo Niemiecko - Polskie w Hanowerze, we współdziałaniu z Instytutem Zachodnim w Poznaniu, przeprowadziły konferencję, w której udział wzięło około stu osób z wymienionych Towarzystw oraz ze Społeczno - Kulturalnego Towarzystwa Mniejszości Niemieckiej w Poznaniu, Towarzystwa Polsko - Serbołużyckiego w Poznaniu oraz grup uczniów ze szkół średnich z Objezierza, Poznania, Rogoźna i Ryczywołu. W konferencji uczestniczyli także przedstawiciele wielkopolskich samorządów oraz świata nauki.

        Temat konferencji: “Polsko - Niemieckie Spotkania w Europie 2005” organizatorzy osadzili na poziomie regionalnych kontaktów ludzi i organizacji pozarządowych, unikając dyskusji nad sprawami wielkiej polityki i nad problemami ogólnopaństwowymi. W pierwszej dyskusji panelowej “Polacy i Niemcy jako sąsiedzi”, przybliżano sobie sprawy polsko - niemieckie z niedalekiej przeszłości i teraźniejszości, które związane są z Wielkopolską i Poznaniem. W drugiej dyskusji: “Wielkopolska i Dolna Saksonia we wspólnej Europie”, główny akcent położony został na sprawy współpracy organizacji pozarządowych w naszych regionach.

        Prowadzone dyskusje skupiały się wokół możliwości rozwoju dotychczasowych kontaktów, które choć rozwijają się w sposób obiecujący, wymagają jednak nowych pomysłów i nowych idei. Wskazywano problemy, którymi są między innymi trudności z uzyskaniem wsparcia bardzo potrzebnego przy realizacji pomysłów i projektów i z tym związane ograniczone angażowanie się w kontakty polsko - niemieckie ludzi młodych, w tym młodzieży szkolnej. Na szerszej płaszczyźnie problem ten określono jako skutek dużego dystansu społecznego pomiędzy Polakami i Niemcami, odczuwanego szczególnie boleśnie przez młodych Polaków. U młodych Niemców problem ten powoduje sceptyczne nastawienie do pierwszego kontaktu z Polską.

        Uznano, że budowanie zaufania, pojednania i porozumienia między naszymi społecznościami możliwe jest tylko na podstawie wzajemnego poznawania się mieszkańców naszych regionów. Dla dalszego rozwoju istniejących kontaktów i realizacji zadań budowy społeczeństw obywatelskich uczestnicy konferencji apelują do Samorządu Województwa Wielkopolskiego oraz do Rządu Krajowego Dolnej Saksonii o wspieranie inicjatyw naszych Towarzystw, które mają na celu realizację statutowych zadań, którymi są działania na rzecz zbliżenia oraz wszechstronnej współpracy między Polakami i Niemcami, poprzez nawiązywanie i rozwijanie kontaktów służących wzajemnemu poznawaniu się różnych środowisk i społeczności w Wielkopolsce i Dolnej Saksonii.

        Organizatorzy i uczestnicy konferencji zwracają się do samorządów terytorialnych w Województwie Wielkopolskim i Dolnej Saksonii z apelem o wspieranie inicjatyw mających na celu rozwijanie polsko - niemieckich kontaktów a także propagowanie wiedzy o naszych regionach i ich historii w taki sposób, aby poczucie wzajemnej bliskości dwóch sąsiadujących społeczeństw rozwijało się w sposób zgodny z potrzebami budujących się społeczeństw obywatelskich w naszych regionach.

        Uczestnicy konferencji przyjęli także dwa dokumenty, przedstawione przez Przewodniczącego Towarzystwa Niemiecko – Polskiego w Hanowerze, które dołączone zostają do dokumentacji. Dokumenty te zawierają stanowisko wobec roszczeń wysuwanych przez Pruskie Powiernictwo oraz wobec zamiaru budowy Centrum Przeciw Wypędzeniom. Ich treść, zgodna z polskim stanowiskiem w wymienionych sprawach, zostanie przedstawiona do opublikowania w prasie.

 

 

Towarzystwo Polsko – Niemieckie w Poznaniu

 

Hubert Owczarek

Przewodniczący

wróć do spisu


14. Sprawozdanie.

 

SPOTKANIA POLSKO - NIEMIECKIE W EUROPIE 2005

        W roku 2005 najważniejszym przedsięwzięciem Towarzystwa Polsko - Niemieckiego w Poznaniu był projekt „POZNAŃ - 2005” , zrealizowany w dniach od 05. do 08. maja. Jego główną częścią była konferencja na temat: ”SPOTKANIA POLSKO - NIEMIECKIE W EUROPIE 2005” , nawiązująca treścią referatów i dyskusji do zakończonego właśnie pierwszego roku uczestnictwa Polski w Unii Europejskiej. Na projekt ponadto złożyło się wspólne poznawanie zabytków i historii naszego miasta oraz spotkania integracyjne i towarzyskie. Początek przygotowań do realizacji projektu miał miejsce już podczas wizyty naszej delegacji na jubileuszu dwudziestopięciolecia Towarzystwa Niemiecko - Polskiego w Hanowerze, w październiku 2004 roku. Do końca roku wymieniona została znaczna ilość korespondencji pomiędzy zarządami obydwu Towarzystw. Tej sprawie poświęcił także część swojej wizyty w Poznaniu p. Manfred KAROW, który jako Przewodniczący Towarzystwa Niemiecko - Polskiego w Hanowerze, wspólnie z kilkoma członkami zarządu uczestniczył w naszym spotkaniu noworocznym w styczniu 2006 roku. W efekcie tych i dalszych starań uzgodniony został program konferencji, autorzy poszczególnych referatów i wielkość grupy gości. Temat konferencji sugerował treści ogólne, jednak w wyniku dyskusji i uzgodnień, treść poszczególnych referatów zawierała w sobie głównie zagadnienia dotyczące naszych regionów, to jest Wielkopolski i Dolnej Saksonii, z niewielkimi odniesieniami do sytuacji ogólnopaństwowych. Znacznie łatwiej przyszło ustalenie planu pozostałej części projektu. W tym przypadku zaplanowane zostało dalsze poznawanie miasta i jego historii oraz rozszerzanie kręgów już zawiązanych znajomości.

        Niemieccy goście przybyli do Poznania w dniu 05. maja po południu, a konferencja miała miejsce w Instytucie Zachodnim przy ulicy Mostowej w Poznaniu w dniu następnym i trwała ponad sześć godzin. Z Hanoweru wzięła w niej udział czternastoosobowa grupa, której przewodniczył p. Manfred KAROW, jako przewodniczący Towarzystwa Niemiecko - Polskiego w Hanowerze i członek Zarządu Krajowego Towarzystw Niemiecko - Polskich w Dolnej Saksonii. Ze strony polskiej w konferencji uczestniczyli członkowie naszego Towarzystwa, Towarzystwa Polsko - Serbołużyckiego w Poznaniu i Społeczno - Kulturalnego Towarzystwa Mniejszości Niemieckiej w Poznaniu. Razem było to ze strony polskiej prawie pięćdziesiąt osób. Ponadto w konferencji wzięło udział przeszło pięćdziesięciu uczniów i nauczycieli ze szkół średnich z powiatu obornickiego i z Poznania.

        Konferencja składała się z dwóch paneli dyskusyjnych: POLACY I NIEMCY JAKO SĄSIEDZI oraz WIELKOPOLSKA I DOLNA SAKSONIA WE WSPÓLNEJ EUROPIE. W pierwszym panelu, gdzie moderatorem był p. prof. Hubert ORŁOWSKI, kolejno przedstawiane były tematy: „Polacy i ja. Od wypędzonego do przewodniczącego Towarzystwa Niemiecko - Polskiego w Hanowerze” - autor p. Manfred KAROW, „Osiągnięcia Towarzystwa Niemiecko - Polskiego w Hanowerze. Solidarność w Niemczech z Solidarnością w Polsce” - autor p. Albrecht RICHERS, członek Zarządu Związku Towarzystw Niemiecko - Polskich w Berlinie, „Niemiecka mniejszość narodowa w Wielkopolsce i jej stowarzyszenie od zarejestrowania w 1991 roku” - autor p. Andrzej GROTT, przewodniczący Społeczno - Kulturalnego Towarzystwa Mniejszości Niemieckiej w Poznaniu oraz „Wybrane postaci niemieckiej części społeczności w Poznaniu i Wielkopolsce w XIX i XX wieku” - autor p. Bogusław KOWALCZYK, przewodniczący Towarzystwa Polsko - Serbołużyckiego w Poznaniu. W drugim panelu, który moderowany był przez p. dr Ryszardę FORMUSZEWICZ, kolejno przedstawiane były tematy: „Polsko - niemieckie interesy we wspólnej Europie” - autor p. dr Dariusz ADAMCZYK, zastępca przewodniczącego Towarzystwa Niemiecko - Polskiego w Hanowerze, „Polacy w Dolnej Saksonii” - autor p. Manfred KAROW, „Wielkopolska jako region we wspólnej Europie” - autor p. Hubert OWCZAREK, przewodniczący Towarzystwa Polsko - Niemieckiego w Poznaniu oraz „Polacy i Niemcy jako sąsiedzi, działalność na rzecz współpracy i dobrego sąsiedztwa” - autor p. Adam MALIŃSKI, członek Towarzystwa Polsko - Niemieckiego w Poznaniu. Podsumowaniem obydwu paneli dyskusyjnych było przyjęcie dokumentu końcowego, w którym organizatorzy, na podstawie efektów dotychczasowej współpracy apelowali do władz regionów o wsparcie inicjatyw mających na celu rozwijanie polsko - niemieckich kontaktów a także propagowanie wiedzy o naszych regionach i ich historii w taki sposób, aby poczucie wzajemnej bliskości dwóch sąsiadujących społeczeństw rozwijało się w sposób zgodny z potrzebami budujących się społeczeństw obywatelskich w naszych regionach.

        Uczestnicy konferencji przyjęli także dwa dokumenty, przedstawione przez Przewodniczącego Towarzystwa Niemiecko - Polskiego w Hanowerze, które zawierały stanowisko wobec roszczeń wysuwanych przez Pruskie Powiernictwo oraz wobec zamiaru budowy Centrum Przeciw Wypędzeniom. Ich treść, zgodna z polskim stanowiskiem w wymienionych sprawach, została przekazana do opublikowania w prasie.

        Jak wynikało z rozmów i korespondencji, odbiór całego przedsięwzięcia przez naszych gości i pozostałych uczestników był bardzo dobry i stworzył podstawę pod kontynuację naszych kontaktów w roku 2005, czyli pod polsko - niemieckie seminarium w SPRINGE, w dniach 01 - 02. października, które zaplanowane zostało również z udziałem naszej młodzieży. Bez wątpienia udział grup młodzieży z Liceum Ogólnokształcącego w Rogoźnie oraz Zespołu Szkół w Objezierzu z powiatu obornickiego a także z VIII Liceum Ogólnokształcącego w Poznaniu był znaczący dla odbioru konferencji przez naszych gości. W konferencji udział wzięli dwaj znaczący goście, a mianowicie p. prof. Michał IWASZKIEWICZ, rektor Wyższej Szkoły Umiejętności Społecznych z Poznania i p. Antoni ŻUROMSKI, starosta obornicki.

        Zwiedzanie miasta po zakończeniu konferencji oraz w dniu następnym zrealizowane zostało z dużym zaangażowaniem ze strony naszych członków. Większość zwiedzających wybrała spacer przez Stare Miasto i zwiedzenie Ostrowa Tumskiego z Katedrą Poznańską. Znaczna część naszych gości dołożyła do tego zwiedzenie Cytadeli, gdzie zapoznała się z jej historią, przeszła przez skansen uzbrojenia przy Muzeum Wyzwolenia Miasta Poznania oraz porobiła pamiątkowe zdjęcia na tle największej plenerowej rzeźby w Polsce, jaką jest ekspozycja „Nierozpoznanych”, zwanych również „Abakanami” od nazwiska autorki dzieła, którą jest polska rzeźbiarka Magdalena Abakanowicz. Ciekawostką dla zwiedzających była tutaj informacja, że ekspozycja ta prezentowana była przez dłuższy czas w Central Park w Nowym Jorku. W drodze powrotnej, dla rozszerzenia wiedzy o wielonarodowej społeczności dawnego Poznania, wybrana została trasa przez dawną żydowską dzielnicę Starego Miasta, z jej starą i nową synagogą. Podsumowania całego przedsięwzięcia dokonaliśmy podczas uroczystej kolacji w „Naszym Klubie” przy ulicy Woźnej, w której tradycyjnie wzięła udział bardzo liczna grupa naszych członków i sympatyków.

        Realizacja projektu w dużym stopniu możliwa była dzięki wsparciu, jakie Towarzystwo Polsko - Niemieckie w Poznaniu otrzymało od Samorządu Województwa Wielkopolskiego oraz od Instytutu Zachodniego w Poznaniu. Ze strony Samorządu była to znacząca partycypacja w opłaceniu tłumaczenia symultanicznego w czasie konferencji oraz kateringu a także pokrycie kosztów autobusu, który przywiózł młodzież ze szkół w powiecie obornickim. Instytut Zachodni wsparł przedsięwzięcie poprzez użyczenie nieodpłatnie sali konferencyjnej oraz sprzętu do tłumaczenia symultanicznego. Znaczący dla poziomu konferencji był również patronat naukowy Dyrektora Instytutu oraz pomoc pracowników Instytutu w części spraw organizacyjnych. Do osób i instytucji wspierających wysłane zostały podziękowania i materiały z konferencji.

 

wróć do spisu