POZNAŃ - LÜBECK-TRAVEMÜNDE 2008

 

1. Program (po niemiecku)

2. Wprowadzenie

3. Referat: "Region zna wojnę i Pokój - groby  i cmentarzeObóz młodzieżowy  kształtuje Pokój"

4. Referat: "OSTSEEAKADEMIE - EUROPA MITGESTALTET"

5. Referat "HEIMAT"

 

1. Program (po niemiecku)


Europa mitgestalten!
     Die deutsch-polnische Zusammenarbeit diesseits und jenseits der Oder. Regionale Identität diesseits und jenseits der Oder.
Die Kulturräume auf beiden Seiten der Oder werden wiederentdeckt. Die regionale und kulturelle Infrastruktur wird ausgebaut. Wir wollen zusammen mit polnischen Gästen diese Entwicklung beschreiben, den Zustand feststellen und Planungen und Perspektiven erkennen.
     Das regionale Leben, das Leben in der Nachbarschaft, in der Heimat, in der Kleinen Heimat – wie auch immer man den überschaubaren Lebensraum der Menschen nennen mag – dieses regionale Leben ist dauerhaft, beständig und naturverbunden. Die Menschen leben mit einer Vergangenheit und wollen die Zukunft gestalten. Was stört, was verbindet, was fördert die Nachbarschaft?

     Ein guter Teil des vergangenen Jahrhunderts wurde geprägt durch Krieg und in seiner Folge nicht Frieden, sondern eine Grenze in Form eines „Eisernen Vorhangs“. Heute gibt es ganz neue Perspektiven, obwohl die regionale Geschichte ihr eigenes Ge­dächtnis hat.

     Dieses Gedächtnis wird auf vielfältige Weise gepflegt und durch Begegnungen der Menschen von beiden Seiten werden neue Perspektiven aufgebaut. Junge Menschen sind eingebunden in partnerschaftliche Kontakte und entwickeln Perspektiven für die Zukunft, ohne die Vergangenheit auszuklammern. Wir laden junge und alte Teilnehmer von beiden Seiten der Oder herzlich ein und freuen uns auf interessante Berichte und Diskussionen. Ein Dolmetscher wird simultan in deutscher und polnischer Sprache übersetzen.
Sibylle Dreher
Berlin
Programm
-Änderungen vorbehalten-

Freitag, 7. März 2008
bis
15.30 Uhr Anreise und Zimmervergabe im Appartementhaus Ernst-Moritz-Arndt, Ostseestraße 2 in Travemünde oberhalb der Kirche gelegen

anschl. Begrüßungskaffee in der Cafeteria des Akademiegebäudes, Europaweg 3

16.00 Uhr Begrüßung und Einführung in die
Tagung – Vorstellung der Teilnehmer
Sibylle Dreher, Berlin

17.00 Uhr Heimat in Europa – Polen und Deutsche als Nachbarn auf beiden Seiten der Oder
Zbigniew Czarnuch,
Museumsleiter Vietz/Witnica

18.30 Uhr Abendessen
19.30 Uhr Probleme und Chancen der Nachbarschaft und die dt.-poln. Verständigung in den letzten Jahren
Ruth Henning, Dt.-Poln.Gesellschaft Brandenburg - angefragt -

Sonnabend, 8. März 2008

09.00 Uhr Die Region kennt Krieg und Frieden, Gräber und Friedhöfe – Ein Jugendcamp gestaltet den Frieden.
Adam Malinski, Lehrer in Objezierze
und Auslandskoordinator in Oborniki

noch Sonnabend, 8. März 2007

10.30 Uhr Kaffeepause
11.00 Uhr „Deutsche und Polen kommen zusammen!“ – Deutsch-polnische Begegnungen und Partnerschaften, am Beispiel Wagrowice + Oborniki und Lüneburg + Lüchow-Dannenberg
Helmut Harneit, Deutsch-Evern
13.00 Uhr Mittagessen
14.00 Uhr Spurensuche auf Friedhöfen bei Posen
Tomasz Czabanski,
Verein Pomost-Brücke, Posen/Poznan
15.30 Uhr Kaffeepause
16.00 Uhr Spurensuche, Arbeit oder Vergnügen – Deutsch-polnische Schulpartnerschaften
Beata Jakusz, Lehrerin,
Brzezno Leborskie
18.00 Uhr Abendessen
19.00 Uhr Kulturpflege in Polen und Deutschland –jüngste Entwicklungen
Dr. Witold Pronobis, Historiker, Mawice/Marwitze und Berlin

Sonntag, 9. März 2008

09.00 Uhr Suchkriterien an der Grenze – Berichte über Erfolge bei der Spurensuche, Beispiel: AURITH / URAD - zwei Dörfer an der Oder
Tina Veihelmann, Autorin -angefragt-
Deutsches Kulturforum Potsdam
10.30 Uhr Kaffeepause
11.00 Uhr Allgemeine Abschlußdiskussion mit allen Referenten,
Sibylle Dreher, Moderation
12.00 Uhr Mittagessen, anschl. Abreise

Die Ostseegesellschaft e.V.

     Die Ostseegesellschaft e.V. fördert verbandsübergreifend und –unabhängig die Völkerverständigung im Ost­seeraum. Dazu pflegt sie Begegnungen, Veranstal­tungen, Exkursionen, Veröffentlichungen und sons­tige Maßnahmen auf den Gebieten der Geschichte, der Wissenschaft, der heimatvertriebenen und zwangsumgesiedelten und zwangsumgesiedelten Volksgruppen aller Ostseeanrainer. Ein besonderes Anliegen der Ostseegesellschaft ist es, gerade auch jüngere Nachwuchskräfte für die Arbeit im Ostsee­raum zu interessieren.

Anreise zur Ostseeakademie im Pommern-Zentrum
Mit der Bahn fahren Sie zum Pommern-Zentrum Von Luebeck nach Travemuende bis zur Haltestelle Skandinavienkai. Von dort sind es nur wenige Schritte bis zum Akademiegebäude.

Mit dem Auto folgen Sie auf der Autobahn Ham­burg-Puttgarden dem Wegweiser nach Travemünde. Nach Überqueren der Bahn in Travemünde biegen Sie nach rechts und gleich wiederum rechts über die Bahn links ab in die Ivendorfer Landstraße. Das Pommern-Zentrum mit der Ostsee-Akademie ist ausgeschildert und liegt nach etwa tausend Metern rechts am Europaweg.

Ihren Wagen parken Sie bitte auf dem Parkplatz direkt vor dem Akademiegebäude.

Die Rezeption für die Übernachtungen ist im Ernst-Moritz-Arndt-Haus oberhalb der Kirche und des Restaurants zu finden und von der Ost­seestraße aus anzufahren.

Teilnahme

     Der Beitrag für die Teilnahme deutscher Gäste be­trägt 80,- Euro, Gäste aus dem Ausland und Ju­gendliche zahlen 20,- Euro. Die Kosten der An­reise für Jugendliche und Teilnehmer aus Polen werden erstattet.
Diese Teilnehmerbeiträge gelten vorbehaltlich der Förderung der Tagung durch das Bundesministerium des Innern, welche beantragt ist. Wir bitten um Bar­zahlung zu Beginn des Seminars. Im Preis enthalten sind Kosten für Unterkunft, Verpflegung und das gesamte Programm. Der Ein­zelzimmerzuschlag beträgt 5 € pro Übernachtung. Gäste ohne Über­nachtung zahlen 45,- €; hierin enthal­ten sind das gesamte Programm und die Verpflegung außer den Frühstücksmahlzeiten. Für Teilnehmer, die nur ein­zelne Veranstaltungen besuchen, beträgt die Hörer­gebühr 5,- Euro pro besuchten Vortrag.
Anmeldeschluss ist der 25. Februar 2008.
Erfolgt eine Abmeldung später als vier Tage vor Beginn der Tagung oder erscheint der Teilneh­mer nicht, müssen wir dem Teilnehmer den Ta­gungsbeitrag berechnen.
Titel: Blick von der Insel Ziegenwerder in Frankfurt über die Oder nach Słubice. Das Photo stammt von Sebastian Wallroth und wurde der Internet-Enzyklopädie Wikipedia entnommen.
Veranstaltungsnummer: 35-08
Anmeldungen mit Angabe der An- und Abreise und Einzel- oder Doppelzimmer:
Ostsee-Akademie im Pommern-Zentrum, Europaweg 3, D-23570 Lübeck-Travemünde
T.: 04502-803203 -Montag Freitag vormittags
Telefax: 0 45 02/803 200
E-Mail: info@ostseeakademie.de
Internet: www.ostseeakademie.de

Ostseegesellschaft e.V.

Europa mitgestalten!
Die deutsch-polnische Zusammenarbeit diesseits und jenseits der Oder. Regionale Identität diesseits und jenseits der Oder.

Ein Seminar
vom 7. bis 9. März 2008
in der Ostsee-Akademie

Lübeck-Travemünde

wróć do spisu

 

2. Wprowadzenie


OSTSEEAKADEMIE - EUROPA MITGESTALTET
07 - 09 . marca 2008 r.

     Na zaproszenie niemieckiej organizacji OSTSEEGESELLSCHAFT E.V., w dniach od siódmego do dziewiątego marca bieżącego roku, w Lübeck - Travemünde, na seminarium pod tytułem EUROPA MITGESTALTEN! spotkali się Niemcy i Polacy, aby przedstawić swoje pojmowanie polsko - niemieckiego porozumienia, pojednania i współpracy w zjednoczonej Europie. Polscy referenci w pełni wykonali plan swoich wystąpień, przewidzianych w dołączonym do sprawozdania programie seminarium, przedstawiając inicjatywy i działania strony polskiej na polach współpracy szkół, samorządów terytorialnych i organizacji pozarządowych, w budowaniu współpracy polsko - niemieckiej. Wywołali też swoimi wystąpieniami dyskusje, które wypełniły cały czas przewidziany do wymiany poglądów. Niestety dwa referaty, planowane jako wystąpienia niemieckie, nie doszły do skutku z powodu nieobecności autorów, mocno uszczuplając treść całego przedsięwzięcia.
     Wystąpienia wielkopolskich uczestników seminarium, zostały przekazane niemieckim organizatorom projektu. Głosy w dyskusji przeważnie rozwijały treść referatów w oparciu o własne doświadczenia. Te głosy, jak i wnioski z działalności uczestników seminarium przedstawione są poniżej, w postaci skrótów poszczególnych wypowiedzi:

     Prezentowana była prawdopodobnie pierwsza w Polsce praca magisterska na temat polsko - niemieckiego partnerstwa samorządów terytorialnych. Dotyczyła samorządów w Wielkopolsce i Dolnej Saksonii, gdzie na przykładzie powiatów Wągrowiec i Lüneburg. Zaczynając od pierwszych kontaktów polsko - niemieckich pokazane było kilkuletnie tworzenie podstaw współpracy. Na przykładach organizowania grup młodzieży realizujących polsko - niemieckie projekty oraz przez pokazanie efektów działania społeczników tak po stronie polskiej jak i niemieckiej, przedstawiono rolę i znaczenie różnych działań dla powstania i rozwoju dobrych kontaktów oraz współpracy na kilku płaszczyznach społecznych i gospodarczych. Obecny na seminarium przedstawiciel Niemców zamieszkujących w czasie wojny okolice Wągrowca, zwracając się głównie do młodzieży polskiej, mówił, dlaczego uważa tamte strony za swoją małą ojczyznę, czyli za swój Heimat.
     W uzupełnieniu do referatu autorki wymienionej pracy oraz głosu przedstawiciela “wypędzonych z Wągrowca” prowadząca seminarium p. Sybille Dreher podkreśliła, że do Wągrowca na początku wojny przyszli Niemcy, przesiedlani na mocy porozumienia niemiecko - radzieckiego, z terenów wschodnich. Byli to Niemcy z Wołynia, Ukrainy, Besarabii a nawet z nad Morza Czarnego i oni właśnie zajmowali często gospodarstwa polskie, których właścicielami byli Polacy wysiedlani przez Niemców do Generalnej Guberni już na początku wojny. Powiedziała w ten sposób, że wysiedlenia w czasie II. wojny światowej rozpoczęły się już na początku wojny, w latach 1939 i 1940 i były dziełem Niemców.

     Jeden z polskich autorów zajął się niewyjaśnionymi i nie przedstawianymi przez Polaków mało chwalebnymi faktami z historii polsko - niemieckiej. Zwrócił uwagę na uchylanie się przez Polaków od wyjaśniania przestępstw przeciw cywilnej ludności niemieckiej a także przeciw Żydom w czasie wojny i po wojnie. Między innymi mówił o Jedwabnem i niemieckiej dokumentacji w tym temacie, ukrywanej przez władze polskie, ze względu na obciążające Polaków treści. Wskazywał na potrzebę oczyszczania atmosfery politycznej i społecznej poprzez mówienie pełnej prawdy. Jednocześnie ten sam autor, w dyskusji po polskim referacie na temat opieki nad grobami żołnierzy niemieckich w Polsce oraz prowadzenia ekshumacji szczątków żołnierzy niemieckich z różnych miejsc w Wielkopolsce, powiedział, że odbiera to wystąpienie jako napisane z niemieckiego punktu widzenia. Powiedział także, że nie widzi możliwości napisania wspólnego polsko - niemieckiego podręcznika historii, bo odczuwanie i opisywanie zdarzeń historycznych w naszych krajach jest całkiem inne. Jako przykład przytoczył określanie przez Niemców agresji na Polskę w roku 1939 jako wyprawę po ich własność, którą utracili w wyniku przegranej I. wojny światowej oraz powstań w Wielkopolsce i na Śląsku.
     Do tego polskiego wystąpienia nie było głosu polemicznego ze strony niemieckiej. Ponieważ podczas przedstawiania walk o Poznań w styczniu i lutym 1945 roku powiedziane zostało, że pierwsze spotkanie kombatantów niemieckich, polskich i rosyjskich w Poznaniu miało miejsce po roku 2000, do przedstawionego referatu dodane zostało przypomnienie, że pierwsze spotkanie żołnierzy walczących w 1945 roku w Poznaniu miało miejsce wcześniej, podczas uroczystości rocznicowych w roku 1995, podczas obchodów półwiecza zakończenia walk o Poznań. Dokumentacja tego wydarzenia znajduje się w archiwum ośrodka telewizji regionalnej w Poznaniu.
     Z przedstawianych referatów i z dyskusji stale wynikał problem organizowania polsko - niemieckich kontaktów. Każdy z dyskutantów mówił, że szczególnie młodzi Polacy i Niemcy powinni się lepiej poznawać. Jednak panuje dość powszechne przekonanie, potwierdzane praktyką, że młodzi Niemcy bardziej wolą jechać na Zachód i na Południe niż do nieznanej im Polski. Wiadomo też, że ze względu na różnicę poziomów życia i dochodów, młodzieży polskiej jechać na Zachód, w tym do Niemiec, jest bardzo trudno o ile nie towarzyszy temu wsparcie finansowe projektów. Wnioskiem w tej sytuacji było, że wysiłek organizatorów kontaktów polsko - niemieckich powinien iść w dwóch kierunkach:
     1. W Niemczech, szczególnie szkoły i organizacje pozarządowe powinny zachęcać i stwarzać warunki dla swoich młodych członków społeczeństwa, aby chcieli ten pierwszy raz pojechać do Polski.
     2. W Polsce należy pracować nad rozwijaniem współpracy polsko - niemieckiej pomiędzy samorządami terytorialnymi partnerskich regionów i nad zdobywaniem wsparcia dla projektów.
     Podkreślano, że partnerstwa i współpracę buduje się latami. Dotyczy to także współpracy i partnerstw polsko - niemieckich. Na przykładzie Towarzystwa Polsko - Niemieckiego w Poznaniu pokazano budowę partnerstwa i współpracy z Towarzystwem Niemiecko - Polskim w Hanowerze. Początek przypadł na rok 2002. W roku 2003 miało miejsce jedno spotkanie obu Towarzystw, od roku 2004 są to regularne dwa spotkania w roku, po jednym w każdym mieście. W maju roku 2004 delegacja z Hanoweru, jako jedyna zagraniczna, świętowała w Poznaniu wejście Polski do Unii Europejskiej a krótko potem delegacja z Poznania uczestniczyła w jubileuszu dwudziestolecia Towarzystwa z Hanoweru. W następnych latach realizowane były projekty, każdorazowo z udziałem grup młodzieży ze szkół Poznania, Obornik Wielkopolskich, Objezierza, Rogoźna i Wągrowca. W Instytucie Zachodnim w Poznaniu podczas konferencji przedstawiającej bunty robotnicze w Berlinie w czerwcu 1953 i w Poznaniu w czerwcu 1956, organizatorzy zapewnili sobie udział grup młodzieży polskiej i niemieckiej, w liczbie około pięćdziesięciu osób.
     Z kolei podpisane w roku 2007 partnerstwo miast Oborniki i Lüchow - Dannenberg rozpoczęło się kilka lat wcześniej od kontaktów rolników, straży pożarnych, leśników a nawet myśliwych. Miała też miejsce wymiana młodzieżowa w szkołach obu powiatów. W każdym z tych przypadków zawsze zaczynało się od kontaktów międzyludzkich, przekształcanych w kontakty grup oraz instytucji. Miało też miejsce konsekwentne dążenie do wcześniej wytyczonego celu oraz wspieranie działań przez instytucje niemieckie i polskie. To wsparcie było zawsze warunkiem osiągania sukcesów. Kontynuacją tej aktywności jest obecność znacznej grupy młodzieży z tego rejonu w seminarium.

     W czasie dyskusji, w nawiązaniu do prezentowanych przykładów partnerstw i wymian młodzieżowych, przedstawiona została jedna z pierwszych polsko - niemieckich wymian szkolnych, zrealizowana w roku szkolnym 1990/1991. Wykonały tą wymianę XII. Liceum Ogólnokształcące z Poznania i Evangelische Heilwig Lyzeum z Hamburga. Wrażenia z tamtych wydarzeń były ważnymi wskazówkami do dalszych kontaktów. Wtedy wszyscy, z nauczycielami języka niemieckiego włącznie, nie potrafili się posługiwać językiem niemieckim zbyt płynnie a do tego goście z Niemiec po polsku nie mówili wcale. Mimo tego atmosfera spotkań w obu tych miastach była wspaniała. Dla większości nauczycieli i dla wszystkich uczniów był to pierwszy kontakt polsko - niemiecki. Polscy uczestnicy byli przede wszystkim bardzo ciekawi jak to naprawdę jest w Niemczech, na ile się różnimy. Odwiedzający nas Niemcy też byli ciekawi Polski, ale do tego jeszcze byli pełni obaw. Anegdotycznym wręcz incydentem było przywiezienie do Poznania, przez jednego z niemieckich nauczycieli starego, podniszczonego ubrania, aby nie wyróżniać się podczas spacerów i zwiedzania miasta. Kilka z tamtych kontaktów utrzymało się w postaci korespondencji i odwiedzin, chociaż minęło ponad piętnaście lat od tamtych spotkań.

     W referacie na temat polsko - niemieckiego sąsiedztwa nad Odrą, jego autor podkreślał, że trzeba rozmawiać i szukać zrozumienia, porozumienia i dróg do pojednania. Powiedział także, że pielęgnowanie nienawiści do Niemców uważane było kiedyś za warunek przetrwania polskości. Zwrócił uwagę, że obecnie rozmawiając należy rozróżniać pomiędzy wypędzeniami Niemców, jeszcze przed decyzjami układu w Poczdamie o zachodniej granicy Polski a późniejszymi wysiedleniami. Należy też odróżniać wysiedlenia Niemców już po ustaleniach konferencji w Poczdamie i ustaleniu granicy od uniemożliwienia powrotu do swoich domów tym Niemcom, którzy uciekli za Odrę i Nysę przed frontem a później próbowali wrócić już po wojnie.
     Przez niemieckich uczestników dyskusji wskazywane było, że narodowym niemieckim dramatem jest to, że około dwanaście milionów niemieckich uciekinierów z całej środkowej i wschodniej Europy, w tym około sześć milionów z Polski, poniosło w największym stopniu konsekwencje wojny i do tego jeszcze nie pozwala im się o tym mówić. Z powyższego wynikają często wielkie frustracje i niestety często agresywne zachowania i wypowiedzi członków związków wysiedlonych.

     Na ogólną liczbę ponad pięćdziesięciu uczestników seminarium, uczestnicy z Polski stanowili grupę około trzydziestu pięciu ludzi, przy czym znaczną częścią tej grupy była młodzież ze szkół średnich z powiatów Oborniki Wielkopolskie i Wągrowiec. Ta część uczestników seminarium niestety nie miała swoich odpowiedników w postaci młodzieży niemieckiej. Problem ten był kilkakrotnie podnoszony w czasie wystąpień referentów oraz w dyskusji.


wróć do spisu

 

 

3. Referat: "Region zna wojnę i Pokój - groby  i cmentarzeObóz młodzieżowy  kształtuje Pokój"

" Region zna wojnę i Pokój - groby  i cmentarze

Obóz młodzieżowy  kształtuje Pokój "

     Na terenie powiatów obornickiego i wągrowieckiego znajduje się kilkadziesiąt dawnych cmentarzy ewangelickich. Jest to świadectwo obecności  mieszkańców wyznania ewangelickiego, przeważnie narodowości niemieckiej  na tym obszarze. Większość tych cmentarzy uległaby całkowitemu zapomnieniu, gdyby nie działania miłośników historii regionalnej. W drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych  XX wieku   młody historyk Piotr Leśniewski  sporządził wykaz i opis cmentarzy  ewangelickich na terenie  Ziemi Obornickiej. Jego wysiłki kontynuuje Robert Zimny- historyk z Ryczywołu, który angażuje się na rzecz  upamiętnienia zupełnie zniszczonego  cmentarza w Ryczywole. W roku 2008 ma nastąpić poświęcenie kamienia pamięci  przy współudziale  mieszkańców Ryczywołu i  delegacji byłych mieszkańców Rietschenwalde .

     W maju 2006 po wieloletnich staraniach  Wolfganga Eckerta i  grupy   dawnych niemieckich mieszkańców Rogoźna, odbyła się uroczysta msza ekumeniczna  w dawnym kościele ewangelickim  i poświęcenie  kamienia pamięci, na którym umieszczono napis w dwóch językach upamiętniający  zmarłych wyznania ewangelickiego. Pomnikiem  opiekuje się społeczeństwo Rogoźna a szczególnie Klub Europejski  przy Gimnazjum Nr 1 w tym mieście. Z kolei wśród mieszkańców Obornik Wielkopolskich kiełkuje myśl, aby miejsce, w którym znajdował się do 1945 roku cmentarz  ewangelicki, zostałoby chociażby symbolicznie upamiętnione skromną tablicą.

     Wydarzeniem  niezwykłym w tychże Obornikach była ekumeniczna msza w kościele Św. Józefa  z okazji 65- rocznicy chrztu Helmuta Brauera syna ostatniego  pastora z Obornik, którym był Wilhelm Brauer. Ta msza miała miejsce  w dniu 18.października 2007a po niej pastor Brauer Junior przekazał społeczeństwu Obornik  dar w postaci kilku tysięcy zdjęć przedstawiających miasto przed rokiem  1945. Poza uroczystością kościelną pastor spotkał się także z młodzieżą w Objezierzu i Obornikach. Otwarte spotkanie  przedstawicieli Stowarzyszenia " Pomost" i zaangażowanie mieszkańców Obornik w miesiącu lutym bieżącego roku daje nadzieję, że miejsce wiecznego spoczynku  obornickich ewangelików  zostanie upamiętnione. W obu powiatach pamięć o wspólnej przeszłości pielęgnuje młodzież.

     Przedstawione wydarzenia są wynikiem dobrze rozwijającej się współpracy samorządowej  miasta Wągrowiec i powiatu wągrowieckiego z powiatem Luneburg, w którym po roku 1945 zamieszkało wielu  mieszkańców Wągrowca, przemianowanego w czasie II. wojny światowej przez nazistów na Eichenbrucke. Podczas wymiany uczniowskiej w roku 1997  prace pielęgnacyjne na terenie dawnego cmentarza ewangelickiego w Wągrowcu prowadziła młodzież z Hauptschule Scharnebeck. W roku 1998 pracowała tam również młodzież z Realschule Oedeme wspólnie z ich polskimi gospodarzami.

     W lipcu 1999 podpisano  umowę o  partnerstwie powiatów Wągrowiec i Luneburg, która kładła szczególny nacisk na rozwój wymiany  młodzieżowej.

     W wyniku intensywnej korespondencji i wielu spotkań Waldemara Piechowaka z Helmutem Harneitem  powstała idea letnich międzynarodowych obozów młodzieżowych pod patronatem Narodowego  Związku  Opieki nad Niemieckimi  Grobami Wojennymi (Volksbund), Fundacji Polsko- Niemieckiej Współpracy Młodzieży oraz Programu " Młodzież",  przy współdziałaniu  samorządów Wągrowca i dolnosaksońskiej miejscowości Adendorf. Latem 2001 roku  31 młodych Polaków, Niemców i Węgrów  pracowało na terenie  Cmentarza Miłostowo w Poznaniu, gdzie znajduje się m.in. kwatera żołnierzy Wehrmachtu. W roku 2002  29 osób z Polski, Niemiec i Rosji pomagało w wydobyciu zatopionych podczas II wojny światowej  w jeziorze Wągrowieckim płyt  nagrobnych z cmentarza żydowskiego  i urządzeniu  lapidarium żydowskiego. Młodzież badała także historię społeczności  żydowskiej w Wągrowcu, która założyła w latach 1801/1802 cmentarz  żydowski, który został on zniszczony w latach II wojny światowej.

     Latem 2003 miał miejsce obóz młodzieżowy " Obcy przyjaciółmi - śladem kultur". 37 młodych Niemców, Polaków i Rosjan  rozpoczęło prace nad budową  lapidarium na terenie dawnego cmentarza ewangelickiego w Wągrowcu. Młodzież prowadziła działania zmierzające do  ocalenia  jak największej ilości płyt  nagrobnych na cmentarzach byłych niemieckich mieszkańców  powiatu. Realizacja projektu  była dofinansowana przez Komisję Europejską w ramach programu " Młodzież"  i Urząd Miejski w Wągrowcu. W sierpniu 2004 miał miejsce  obóz " Pokój ( nie ) jest prezentem". Brało w nim udział 40 osób z Polski (Wągrowiec), Niemiec (Adendorf) , Rosji (Krasnogorsk) i Mołdawii. Prowadzono prace na terenie cmentarza ewangelickiego w Wągrowcu i okolicach.

     Latem 2005 odbył się trójnarodowy  obóz młodzieżowy, w którym brało udział 41 osób z Wągrowca, Adendorfu i Krasnogorska. Motto projektu " Obcy przyjaciółmi - śladami  kultur". Efektem projektu było utworzenie lapidarium kultury  ewangelickiej przy cmentarzu starofarnym w Wągrowcu.

     W sierpniu 2006  młodzież nie tylko z Polski i Niemiec pracowała m.in. na terenie gminy  Mieścisko. Wynikiem pracy  było powstanie lapidarium  na terenie cmentarza poewangelickiego  w Mieścisku  a także prace pielęgnacyjne  na dawnych cmentarzach wiejskich na terenie gminy  Mieścisko. W sierpniu 2007 miały miejsce  dwa międzynarodowe obozy : Polsko- niemiecko- ukraiński w  Wągrowcu i polsko- niemiecki w  Bad Herzberg a 11- 18  września odbyło się spotkanie młodzieży w Polski (I LO Wągrowiec), Niemiec i Włoch w miejscowości Cassino.

     W Wągrowcu, w dniach 10 - 24. sierpnia 2007 został zorganizowany przez Starostwo Powiatowe w Wągrowcu i Zarząd Krajowy  Niemieckiego Związku  Pielęgnacji nad Grobami Wojennymi " Praca dla Pokoju " w Hanowerze, międzynarodowy obóz młodzieżowy. Wzięło w nim udział dziesięciu młodych Ukraińców pod opieką Olgi Lysyuk i Oksany  Gluschenko z Czerwonoarmiejska, dziewięciu młodych Niemców z opiekunami którymi byli Michael Bosselmann, Brita Schuren i Gerd Christian  Luhr  oraz dziesięć uczennic i uczniów z Wągrowca, Objezierza, Kłodawy i Leszna oraz opiekunowie Anna Barczyńska i Adam Maliński. Już od pierwszego dnia  następowała integracja międzynarodowego obozu a jej ukoronowaniem były wspólne gry i zabawy integracyjne. Przydatnymi okazały się umiejętności zdobyte na seminarium Polsko – Niemieckiej Wymiany Młodzieży w Karpaczu w roku 2007. Młodzież z Wągrowca pokazała z dumą  swoje piękne i pełne walorów turystycznych miasto a wspólne spacery wzdłuż jeziora były wspaniałym tłem  dla narodzin międzynarodowych przyjaźni.

     W niedzielę zwiedzono najstarszą stolicę Polski  wraz z Muzeum  Pierwszych Piastów a od poniedziałku rozpoczęła się intensywna praca. Najliczniejsza grupa porządkowała tereny dawnych  cmentarzy ewangelickich w Mieścisku  oraz pobliskich wioskach : Wieli, Miłosławicach i Jaroszewie II. Grupa historyczna  rozpoczęła praca badawcze w Muzeum Regionalnym w Wągrowcu i  bibliotece, poszukując informacji o  miejscu pamięci narodowej w Bukowcu i lapidarium żydowskim w Wągrowcu. Z kolei grupa dziennikarska  dokumentowała przebieg  całości prac a czwarta  zajmowała się przygotowaniem  Międzynarodowego Dnia Dziecka w Mieścisku. Dodatkowo młodzież z Ukrainy  pomogła przy pracach porządkowych koło lapidarium żydowskiego w Wągrowcu.

     Po pracy przyszedł czas na odpoczynek, a przed snem odbywały się wieczory narodowe Polski, Niemiec i Ukrainy. Towarzyszyły im  wystawy, gry i zabawy edukacyjne oraz tańce  i śpiewy, okraszone poczęstunkiem  potraw regionalnych. Imprezy te pozwoliły na bliższe  poznanie  kultur krajów, z których przybyli uczestnicy obozu.

     W środę uczono się pieśni Szalon " w czterech językach. Tu okazał się wielkim talentem  dyrygenckim  Jan Henning Wessels. W czwartek  uczestnicy pojechali do Poznania na cmentarz w Miłostowie, gdzie złożyli  wieńce i zapalili znicze na grobach żołnierzy polskich, niemieckich i radzieckich oraz przy lapidarium żydowskim. Przy lapidarium zaśpiewano  pieśń " Szalon "  w czterech językach.

     Po uroczystym dniu pamięci, co jest tradycją obozu  młodzieżowego w Wągrowcu zwiedzono  również miasto Poznań, w tym jego Stare Miasto.

     Piątek był kolejnym bardzo pracowitym dniem. Oprócz pracy na cmentarzach na terenie gminy Mieścisko zorganizowano tam  również  Międzynarodowy Dzień Dziecka, oferując liczne atrakcje, konkurencje i zabawy. Młodzież sama stworzyła plakaty reklamujące imprezę, a na ulicach  Mieściska pojawili się nawet  uczestnicy obozu, którzy w różnych językach zachęcali miejscowe dzieci do wspólnej zabawy. Udało im się to znakomicie, a wspólne ognisko i grill  zakończyło ten pełen sukcesów dzień. Dodatkowo zwycięzcy  poszczególnych  konkurencji  otrzymali  ciekawe nagrody.

     W dniach 18 - 20 sierpnia  zwiedzono m.in. zamek krzyżacki w Małborku, Gdańsk i Gdynię. Gdańska Starówka, Kościół Mariacki, muzeum historyczne i unikalna architektura oraz masowa impreza " Jarmark Dominikański " pozostawiły miłe wspomnienia z pobytu w Trójmieście. Z kolei wypoczynek na plaży półwyspu helskiego  był zasłużonym relaksem  dla całej grupy. W poniedziałek zwiedzono  obóz koncentracyjny w Sztutowie. Wizycie w miejscu martyrologii towarzyszyła  powaga, zaduma, refleksja i zaduma. Podczas podróży i zwiedzania wszyscy wyłączyli  telefony komórkowe i odtwarzacze mp3. Wieczorem powrócono do  wągrowieckiej bursy, która stała się drugim domem, gdzie zawsze nocowano z radością.

     Ostatnie dni 21- 23 sierpnia to czas intensywnej pracy wszystkich grup. Szczególne zadanie miała grupa dokumentacyjna, która postanowiła przygotować  prezentację multimedialną. Waldemar Bocheński- nauczyciel informatyki z ZSP 1 pomógł w pokonaniu trudności technicznych. Dla wszystkich  przygotowano płyty DVD ze zdjęciami z obozu.

     W ostatnich trzech dniach przebieg pracy nad projektem wsparły tłumaczki-wolontariuszki Agnieszka Popielas - studentka germanistyki  Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i Katarzyna Głuszko - studentka europeistyki Uniwersytetu Wrocławskiego.

W      dniu 23. sierpnia zawitali do Bursy  znakomici goście : profesor Wernstedt , były minister kultury i przewodniczący Landtagu w Hanowerze/ Dolna Saksonia, Dyrektor Biura Zarządu Krajowego w Hanowerze - pan Behrmann, Starosta z Luneburga pan Nahrstedt, Sigrid Ruth - Kierownik  biura Starostwa w Luneburgu, Bernd Baran - Kierownik Biura Regionalnego Volksbund z Luneburga, Helmut Harneit - Honorowy Obywatel Wągrowca. W tym dniu miał miejsce wspólny obiad, a następnie wyjazd do Bukowca, gdzie złożono wieńce i zapalono znicze przed pomnikiem upamiętniającym  ponad 100  zamordowanych przez Gestapo Polaków. Profesor Wernstedt przypomniał datę 23 sierpnia 1939, kiedy to sąsiedzi  III Rzesza i Związek Radziecki  postanowili zlikwidować Polskę Nie dano wówczas młodym ludziom szansy życia w pokoju. Wspólna uroczystość na dawnym cmentarzu w Mieścisku  zjednoczyły uczestników obozu i miejscowe społeczeństwo. Budujący był śpiew  w trzech językach Hymnu Europy.

     Wieczorem  nastąpiło podsumowanie obozu, rozdanie pamiątkowych dyplomów i upominków. Wszyscy cieszyli się sukcesem obozu, licznymi przyjaźniami  i sympatiami. Ostatni spacer  nad jezioro, niezapomniana sceneria. Ciężko było odjeżdżać w deszczową noc z Wągrowca. Pogoda dopasowała się do nastroju rozstania i licznym łzom towarzyszył  rzęsisty deszcz. Ale rozstaniu towarzyszy nadzieja na ponowne spotkanie się w Wągrowcu w roku 2008.

     Od sierpnia 2007  minęło już prawie pół roku, a uczestnicy obozu  nie zapominają o sobie. Mailują, telefonują a nawet spotykają się jak na przykład z okazji  światowej wystawy techniki rolniczej Agritechnica w Hanowerze. Czynione są intensywne przygotowania do kolejnego obozu  w lipcu 2008 tym razem w Gołańczy - 20 km do Wągrowca. Tymczasem w innych miejscowościach Polski  wyrażane jest życzenie i potrzeba organizacji podobnych  przedsięwzięć.

     Młodzież Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Kłodawie od wielu lat pielęgnuje miejscowy cmentarz  ewangelicki. W małym miasteczku na Kujawach - Izbicy Kujawskiej zachował się  niezniszczony cmentarz ewangelicki z wieloma ciekawymi historycznymi nagrobkami. Student z Ibicy Kujawskiej Błażej Nowicki wykonał  dokumentację fotograficzną cmentarza, którą można podziwiać w każdym zakątku świata dzięki Internetowi. W Przedczu  teren cmentarza ewangelickiego został otoczony ogrodzeniem i opatrzony napisem "Miejsce spoczynku mieszkańców Przedcza narodowości  niemieckiej wyznania ewangelickiego 1793- 1945". W wielu miejscowościach Wielkopolski i innych regionach kraju młodzież i społeczeństwo lokalne dba o pozostałości po cmentarzach ewangelickich i zapomnianych grobach.

Jest to żywe świadectwo pojednania nad grobami.

Adam Maliński

wróć do spisu

 

4. Referat: "OSTSEEAKADEMIE - EUROPA MITGESTALTET"

 

Szanowni uczestnicy Seminarium,

     Miło mi ponownie gościć wśród Państwa w Ostsee-Akademie.

     Pani Dreher poprosiła mnie, by tak jak w roku ubiegłym, przedstawić Państwu działalność naszego stowarzyszenia, które nastawione jest na pracę dla pokoju i na polsko – niemieckie pojednanie. „Przebaczamy i prosimy o wybaczenie”. Te znamienne i historyczne już słowa biskupów polskich wypowiedziane do biskupów niemieckich w 1965 roku legły u podstaw zawiązania dziesięć lat temu Stowarzyszenia „POMOST”.

     Po krótkim sprawozdaniu przedstawimy prezentację zdjęciową, która myślę pozwoli bardziej zrozumieć to co robimy. Pozwolicie Państwo, że przybliżę dziś Wam naszą działalność.

     W 1997 roku w Poznaniu skrzyknęła się spontanicznie grupa ludzi, którym przyświecał jeden cel – spróbować w jakiś sposób naprawić zło jakie wytworzyło się między narodami Polski i Niemiec na przestrzeni zwłaszcza ostatnich 60 lat.

     Założycielami stowarzyszenia byli Polacy a także mój serdeczny przyjaciel z Niemiec, Martin Walter z którym znamy się jeszcze z czasów, gdy w Polsce i w byłej dziś NRD niepodzielnie panował komunizm. Muszę powiedzieć, że w tamtych latach Martin zorganizował grupę ludzi, którzy w bezinteresowny sposób pomagali Polakom wysyłając do Polski paczki z żywnością i nie tylko.

     Wtedy dzięki mojemu koledze z Niemiec, wiele zrozumiałem, co później miało zaowocować ideą POMOSTU.

     Teraz z perspektywy prawie trzydziestu lat od tamtych wydarzeń, mogę powiedzieć, że już wtedy choć na pewno bezwiednie, zaczęła realizować się wśród Niemców i Polaków idea wspólnej, solidarnej Europy. To wtedy Wy, Niemcy, dawaliście nam Polakom wspaniały przykład solidarności.

     Zakładając POMOST nie chodziło nam o tworzenie ruchu politycznego ale o działanie w relacjach zwykłych ludzi. Chcieliśmy bowiem dotrzeć do Polaków, by zmienić ich wypaczone przez pięćdziesiąt lat panowania komunizmu nastawienie do Niemców. Chcieliśmy dotrzeć do Niemców, by przekonać ich, iż Polak niekoniecznie musi się im kojarzyć pejoratywnie. Mamy wiele udokumentowanych przykładów wspaniałej postawy obywateli Niemiec, którzy podczas tragicznych dni wojny ratowali w różny sposób życie Polaków. Tak samo też było wielu Polaków, którzy w czasach dzikiej nienawiści do wszystkiego co niemieckie ratowali życie Niemcom podczas ich strasznego exodusu wypędzenia.

     Początkowo nasza działalność nakierowana była na dokumentowanie wydarzeń z lat 1939 – 1945 na terenach byłego pogranicza polsko – niemieckiego między miejscowościami Zbąszyń /Bentschen – Trzciel/Tirschtiegel – Pszczew/Betsche – Międzychód/Birnbaum. Owocem tej pracy było wydanie drukiem pierwszej pozycji książkowej traktującej o działaniach wojennych w styczniu 1945 roku i o tragicznym położeniu ludności cywilnej w rejonie pogranicznych niegdyś miejscowości Trzciel/Tirschtiegel i Pszczew/Betsche.

     Podczas wykonywania materiału zdjęciowego do książki, członkowie stowarzyszenia znajdowali w terenie opuszczone i straszliwie zaniedbane cmentarze poniemieckie a w pobliżu okopów, gdzie w styczniu 1945 roku toczyły się walki – mogiły żołnierskie. To dało kolejny impuls do naszych działań. Zaczęliśmy nawiązywać kontakty z instytucjami samorządowymi na terenie których cmentarze się znajdowały.

     Jeśli nie było problemu z grobami żołnierskimi, które zgłoszone zostały w Fundacji „Pamięć” w Warszawie – jest to polsko – niemiecka instytucja koordynująca prace ekshumacyjne VDK z Kassel na terenie Polski, to niestety sprawa zaniedbanych cmentarzy z braku funduszy na ten cel w budżecie gmin utknęła w martwym punkcie.

     Nie mogąc zgodzić się na to by pamięć o ludziach, którzy przed laty przez ziemię tą przeszli, na niej pracowali, dla niej służyli zaginęła, nie godząc się na to by miejsce spoczynku doczesnych szczątków człowieka było śmietnikiem, zaczęliśmy szukać kontaktu z byłymi niemieckimi mieszkańcami tych ziem.

     Nie było to jednak łatwe zadanie, gdyż polskie gminy nie utrzymywały stałych kontaktów z organizacjami skupiającym w swych szeregach ludzi, którzy po II wojnie światowej musieli opuścić swoje ziemie rodzinne.

     Po prawie roku poszukiwań, dzięki pomocy dyrekcji muzeum w Wewelsburgu udało nam się nawiązać oficjalny kontakt z byłymi mieszkańcami ziemi Międzyrzeckiej, skupionymi w „Heimatkreis Meseritz”. Jej przewodniczący pan Leonhard von Kalckreuth z wielkim entuzjazmem przyjął nasz akces współpracy.

     Dziś można powiedzieć, iż było to momentem zwrotnym, sprawy potoczyły się błyskawicznie a nasze działania dostały nowego, pozytywnego impulsu.

     Z uwagi na nawał pracy zmuszeni byliśmy podzielić działalność stowarzyszenia na sekcje.

     W międzyczasie uzyskaliśmy wsparcie naszych działań ze strony duchowieństwa Diecezji Gorzowskiej. W czerwcu 2001 wspólnie z parafią katolicką w Trzcielu/Tirschtiegel, byłymi mieszkańcami tego miasta i urzędem gminy zorganizowaliśmy pierwsze w historii tego niegdyś granicznego miasta nabożeństwo ekumeniczne. Wspólnie obok księdza i pastora modlili się Niemcy, którzy w 1945 roku nie z własnej woli musieli te ziemie opuścić i Polacy, którzy w tym samym roku na te ziemie zawitali wypędzeni z polskiego Wschodu. I właśnie te wspólne korzenie wypędzenia ze Wschodu stały się elementem łączącym Niemców i Polaków.

     Wielkim wydarzeniem tego dnia było wspólne zapalenie w kościele przez Polaków i Niemców przywiezionej w darze z Niemiec świecy paschalnej, na której wyryte były daty: 1939 – 1945 – 2001. Modlono się za ofiary wojny i o pokój. Oddźwięk tego historycznego spotkania po latach wzajemnej nieufności był wielki; pisała prasa, były informacje w radiu i telewizji. Od tej pory ma miejsce w Trzcielu/Tirschtiegel tradycja corocznych spotkań ekumenicznych, które gromadzą Polaków i Niemców.

     Rok później w 2002 roku udało nam się zjednoczyć społeczność Trzciela/Tirschtiegel wokół idei uporządkowania zaniedbanego i zaśmieconego starego ewangelickiego cmentarza. Przez prawie pół roku mieszkańcy miasta, w tym zwłaszcza młodzież porządkowała teren cmentarny. Poustawiano resztki zachowanych płyt nagrobnych, wytyczono zarośnięte przez lata alejki cmentarne. Wreszcie w centralnym miejscu odgruzowano posadzkę – pozostałość po kaplicy cmentarnej. W tym właśnie miejscu ustawiono kamień pamiątkowy na którym w dwóch językach wyryto napis upamiętniający niemieckich obywateli Trzciela pochowanych na tym cmentarzu. W czerwcu 2002 roku dokonano uroczystego odsłonięcia kamienia a teren cmentarny przekształcony został w park pokoju.

     Ta wspólna akcja w Trzcielu pokazała nam dobitnie jak społeczeństwa, narody mogą wspaniale się integrować gdy przyświeca im wspólny cel. Niepotrzebne są wtedy przemówienia i kurtuazyjne gesty polityków.

     Po uroczystościach w Trzcielu/Tirschtiegel przyszedł czas na organizowanie podobnych akcji porządkowania cmentarzy i stawiania kamieni pamiątkowych w innych gminach na ziemi międzyrzeckiej. I tak dzięki naszej inicjatywie ustawiono i poświęcono kamienie pamiątkowe przy okazji porządkując cmentarze w Wysokiej/Hochwalde niedaleko Międzyrzecza/Meseritz, Rogozińcu/Rogasen a także w dużym mieście Nowym Tomyślu/Neu Tomischel, które co prawda znajdowało się po polskiej stronie granicy ale przed II Wojną było tam duże skupisko mniejszości niemieckiej. W ubiegłym roku wspólnie z mieszkańcami małej wioski Rybojady/Hoffmannstal ustawiliśmy na cmentarzu katolickim kamień pamiątkowy. Upamiętnia on niemieckich mieszkańców wioski, którzy na przełomie stycznia i lutego 1945 roku, przeżyli pacyfikację przez wojska sowieckie, w wyniku której wielu z nich straciło życie. Natomiast latem tego roku chcemy uporządkować zaniedbane cmentarze ewangelickie w Wymysłowie niedaleko Gostynia i w Miedzichowie. Tak jak zawsze planujemy na tych cmentarzach postawić kamienie pamiątkowe z dwujęzycznym napisem.

     Jak już na początku wspomniałem Fundacja „Pamięć” w Warszawie otrzymywała od nas informacje związane z odnalezionymi przez nas miejscami pochówku żołnierzy niemieckich. Pod koniec 2002 roku nawiązał z nami kontakt Volksbund Deutsche Kriegsgraberfursorge i zaproponowano nam współpracę, która miała polegać na przeprowadzaniu naszymi siłami ekshumacji odnalezionych przez nas grobów. Stanowiło to dla nas nowe wyzwanie i po utworzeniu sekcji archeologii wojskowej w połowie 2003 roku przystąpiliśmy do wykonywania pierwszych prac ekshumacyjnych. W 2004 roku Volksbund przydzielił nam strefę wykonywania prac. Są to województwa wielkopolskie i lubuskie. Prace związane z ekshumacjami wykonujemy kompleksowo tzn. sami swoimi kanałami docieramy do miejsc gdzie znajdują się bądź mogą znajdować się jeszcze groby. Sami też załatwiamy stosowne zezwolenia.

     Cenimy sobie współpracę z mediami, które zamieszczają informacje o naszych poszukiwaniach. Skutkuje to następnie nowymi informacjami o grobach. Wykonujemy wizje lokalne, sporządzamy dokumentację, występujemy do właścicieli terenów o zgodę na prace. Po uzyskaniu oficjalnej zgody urzędów wojewódzkich przystępujemy do właściwych prac, w których razem z nami uczestniczy przedstawiciel Volksbundu w Polsce.

     Muszę tu podkreślić, iż do tej pory nie spotkaliśmy się w Polsce z żadnymi przejawami dezaprobaty dla naszych działań. Wręcz przeciwnie. Ludzie z szacunkiem odnoszą się do szczątków żołnierskich, które spoczywają w ich okolicy i proszą o ich godny pochówek. Są też sytuacje i takie gdy miejscowa ludność od 60 lat opiekując się grobem żołnierzy niemieckich nie za bardzo godzi się aby teraz grób ten ekshumować. Mówią wtedy „ to są przecież nasi Niemcy, po co nam ich będziecie zabierać” Wtedy podchodzimy bardzo delikatnie do sprawy by nikogo nie urazić.

     Naszym celem jest doprowadzenie do odnalezienia jak największej liczby żołnierzy niemieckich, którzy od przeszło 60 lat spoczywają w polskiej ziemi.

     Nie może być tak, by szczątki ludzkie leżały w rowie czy pod płotem. Każdemu po śmierci należy się szacunek.

     Chcemy by dzięki naszej pracy jak największa liczba żołnierzy została zidentyfikowana a co za tym idzie, by żyjący jeszcze członkowie ich rodzin mogli dowiedzieć się gdzie spoczywa mąż, ojciec czy dziadek. W ciągu pięciu lat pracy przenieśliśmy z dotychczasowych mogił żołnierskich na cmentarze wojenne w Poznaniu/Posen i Starym Czarnowie/Neumark pod Szczecinem/Stettin przeszło 2,5 tys. szczątków żołnierskich. Zostali oni dzięki naszym staraniom pochowani w godnej, chrześcijańskiej oprawie.

     Ekshumacja grobów żołnierskich nie jest pracą łatwą. Oprócz wysiłku fizycznego włożonego w lokalizację grobu, przez odsłonięcie go – nie raz przy użyciu ciężkiego sprzętu, po wyjęcie szczątków z ziemi, jest jeszcze aspekt psychiczny i wielka odpowiedzialność jaka na nas spoczywa. Od kwietnia do grudnia każdego roku pracujący przy ekshumacjach młodzi ludzie – wolontariusze, odkrywają niestety bardzo tragiczną historię XX wieku.

     Proszę mi wierzyć, iż odkrywając grób z każdą warstwą zdejmowanej ziemi przechodzą mi przed oczami tragiczne wydarzenia z 1945 roku, których pokolenie naszych dziadków i ojców było świadkiem. W tych grobach historia się zatrzymała. Zawsze wtedy się zastanawiam ile tragizmu musiało przeżyć tamto pokolenie i jakie piętno to na nim wywarło. Zdaję sobie sprawę z wielkiej odpowiedzialności jaka na nas wszystkich wykonujących tę pracę spoczywa.

     Przecież te szczątki, które wydobywamy z ziemi, należały do ludzi, którzy tak samo jak my mieli swoje rodziny, najbliższych, tęsknili za domem, wierzyli w Boga. Ci ludzie zostali pozbawieni życia w jednej chwili w tragicznych okolicznościach, wbrew ich woli, bronili się przed śmiercią. Dlatego biorę czaszki z grobów i robię na nich znak krzyża, by w ten symboliczny sposób uciszyć krzyk człowieka i powiedzieć, iż od tej pory będzie spoczywał w poświęconej ziemi.

     Największym przeżyciem dla mnie jest, gdy w masowym grobie znajdujemy obok żołnierzy ludność cywilną w tym kobiety i dzieci. Ileż nienawiści musiało być wtedy by zabijać bezbronne ofiary.

     W roku ubiegłym, gdy w odkrytym masowym grobie, który znajdował się na terenie parku w Gnieźnie znaleźliśmy szczątki 125 żołnierzy, którzy stracili życie w styczniu 1945 roku z rąk wkraczającej Armii Sowieckiej. Oprócz nich w mogile znaleźliśmy też ludność cywilną. Największe wrażenie zrobiły na nas malutkie czaszki, rączki i nóżki a także dziecięce buciki. Mogiła w Gnieźnie w ogóle była specyficzna. Znajdowała się w środku dużego parku, gdzie przez 60 lat spacerowali po niej ludzie. Ciężka ziemia – glina sprawiła natomiast, iż ze szkieletów musieliśmy zdejmować dobrze zachowane mundury.

     Są też chwile radosne, gdy udaje się dotrzeć do żyjących jeszcze członków rodzin poległych. Taki przypadek mieliśmy dwa razy, gdy na uroczystym pogrzebie zjawili się żona i syn żołnierza. Żona, która przez 60 lat czekania straciła całkowicie nadzieję na odnalezienie męża i syn, który ojca nie pamiętał – znał go tylko z opowiadań. W 2005 roku zlokalizowaliśmy dużą mogiłę niedaleko Leszna. Miejscowa ludność opowiedziała nam historię niemieckiego zarządcy majątku, który całą wojnę przebywał tam i był dobry dla swoich polskich podwładnych. Wielu z nich uchronił przed więzieniem a może nawet przed utrata życia. Gdy w 1945 roku wkroczyła do wioski Armia Sowiecka został przez Rosjan zastrzelony i wrzucony do dołu razem z żołnierzami.

     Mieszkańcy wioski prosili nas by wyjąć jego szczątki i pochować je na miejscowym cmentarzu. Nie było to jednak możliwe. Decyzją sołtysa zabrano z grobu wiadro ziemi i wsypano ją do symbolicznego grobu na którym ustawiono kamień z dwujęzyczną tablicą upamiętniającą tego bohaterskiego Niemca, który ratował życie Polakom. W obecnym roku czeka nas praca na około 90 grobach większych lub mniejszych. Są też przypadki iż musimy powrócić do miejsc gdzie kiedyś prowadziliśmy prace sondażowe nie znajdując mogił a teraz uzyskując nowe informacje istnieje prawdopodobieństwo odnalezienia.

     W naszym archiwum znajduje się przeszło 200 nowych zgłoszeń o mogiłach. Czas ucieka, świadkowie z uwagi na wiek odchodzą. Dlatego też sporządzamy jak najwięcej dokumentacji by móc w przyszłości wystąpić o zezwolenia na prace. W ubiegłym roku pomogli nam leśnicy polscy, którzy na nasz apel przesłali nam ok. 50 zgłoszeń mogił żołnierzy niemieckich, którymi w 90% przez 60 lat się opiekowali. Były na nich krzyże, kwiaty, paliły się znicze. W tym roku na podobny apel odpowiedziały nam Gminy przysyłając do tej pory ok. 150 nowych miejsc, gdzie znajdują się mogiły

     Podczas naszych różnorakich prac zawiązują się przyjaźnie i współprace. Wspominałem już o Hematkreis Meseritz, który jako pierwszy nawiązał z nami kontakt. Od pięciu już lat co roku jesteśmy zapraszani na zjazdy tej organizacji do Paderborn. Jest wtedy okazja do osobistych spotkań i rozmów z członkami tego związku. Zawsze służymy wtedy radą w różnych sprawach; a to jak dotrzeć do dawnych znajomych w Polsce, jak załatwić kopię oryginału dokumentu z księgi stanu cywilnego. Są to czasami sprawy prozaiczne ale jakże ważne dla tych ludzi.

     Udało nam się jednak załatwić wydawało by się sprawę nie do załatwienia z uwagi na okres czasu jaki minął. Po prawie sześćdziesięciu latach poszukiwań w różnych instytucjach w Polsce przez członka Heimatkreis Meseritz dokumentów dotyczących rozprawy sądowej jego matki, która po 1945 roku przesiedziała w polskich więzieniach prawie 5 lat – nam udało się akta tej sprawy zlokalizować w Instytucie Pamięci Narodowej w Warszawie. Cudem uniknęły zniszczeniu. Całość akt dzięki uprzejmości Instytutu udało nam się skopiować, naszymi siłami przetłumaczyć i przekazać do Niemiec zainteresowanemu. Jako ciekawostkę chcę powiedzieć, iż 15 obywateli Niemiec, skupionych w Heimatkreis Meseritz wstąpiło do naszego stowarzyszenia na prawach członka honorowego.

     W 2001 roku dotarliśmy do grupy byłych żołnierzy Wehrmachtu, którzy walczyli w Poznaniu w 1945 roku. Skupieni w Hilfsgemeinschaft ehem. Posenkämpfer co roku przyjeżdżają do Poznania/Posen 23 lutego by wspólnie obchodzić kolejne rocznice zakończenia walk o Poznań. Dziś po siedmiu latach mogę śmiało powiedzieć, iż ludzie ci stali nam się bliscy prawie tak samo jak członkowie naszych rodzin. Jesteśmy często zapraszani do Niemiec by na spotkaniach zdawać relacje z naszych prac poszukiwawczych. Środowisko to jest bardzo zainteresowane odnajdowaniem swoich zaginionych w Poznaniu towarzyszy walk.

     W 2003 roku udało nam się zorganizować w Poznaniu nabożeństwo ekumeniczne podczas którego po raz pierwszy w historii Poznania podali sobie ręce byli żołnierze niemieccy i polscy. Niezwykle cenię sobie przewodniczących tego związku Panów Wilhelma Berlemanna i Dr. Dietera Friese, którzy jako żołnierze niemieccy przeżyli oblężenie Poznania przez Armię Czerwoną a dziś są motorem pojednania polsko – niemieckiego.

     Ta współpraca byłych żołnierzy Wehrmachtu z nami, młodym pokoleniem Polaków, jest moim zdaniem wspaniałym przykładem przezwyciężenia europejskiego czasu wojny i nienawiści. Dzięki naszej współpracy nasze wydawnictwo uzyskało prawa autorskie do tłumaczenia i wydawania na terenie Polski książek opublikowanych przez Hilfsgemeischaft. W przeciągu dwóch lat obok naszych własnych opracowań, wydaliśmy dziewięć książek – wspomnień niemieckich uczestników walk o Poznań. Książki te w bardzo dużych nakładach rozchodzą się w sprzedaży na terenie całego kraju. Czytelnicy w listach przesyłają nam swoje uwagi, swoje wspomnienia i pytają o następne tomy. W ubiegłym roku wyprodukowaliśmy i wydaliśmy na płycie DVD film dokumentalny traktujący o walkach o Poznań w 1945 roku. Cenną rzeczą w tym filmie jest to, iż udało nam się zgromadzić przy wspólnym stole kombatantów z Niemiec, Rosji i Polski . Opowiadają przed kamerą swoje przeżycia związane z walkami.

     Jesienią ubiegłego roku przywieźliśmy z Niemiec pierwszą transzę dokumentów zgromadzonych przez czterdzieści lat działalności Hilfsgemeischafts ehem. Posenkampfer. Jest to przeszło czterdzieści segregatorów w których znajdują się spisy niemieckich uczestników walk o Poznań. Około 9 tysięcy nazwisk i relacji. W najbliższym czasie przywieziemy resztę dokumentów; relacje, opisy walk na różnych odcinkach Festung Posen, a także dokumentację zdjęciową. Przejmowany przez nas materiał jest od razu opracowywany i przetwarzany elektronicznie by w przyszłości móc go udostępnić historykom. Mając dokumenty ze strony rosyjskiej, polskiej i niemieckiej będzie można w przyszłości przystąpić do obiektywnej analizy wydarzeń ze stycznia i lutego 1945 roku.

     Zbiory naszego archiwum wzbogacane są też sukcesywnie kopiami materiałów archiwalnych dotyczących zarówno walk o Poznań, jak i wspomnieniami wypędzonych z ziem, które niegdyś należały do Niemiec. Materiały te otrzymujemy dzięki uprzejmości dyrekcji Archiwum w Koblencji. Przed paroma laty nawiązaliśmy współpracę ze związkiem rezerwistów Bundeswehry z Kraichtal. Parę razy gościliśmy już w Poznaniu ich delegację. Żywo zainteresowani problematyką walk o Poznań, a także poszukiwaniem grobów żołnierskich postanowili nam pomagać.

     W swoich środowiskach w Niemczech organizują zbiórki pieniędzy, które następnie są przekazywane Volksbundowi w Kassel z przeznaczeniem na poszukiwania w Polsce. W ubiegłym roku w maju rezerwiści z Bundeswehry przez tydzień wspólnie z nami pracowali przy ekshumacji grobów. Praca ta była dla nich wielkim przeżyciem i jak powiedział mi jeden z żołnierzy pozwoliła mu zobaczyć Polaków inaczej. Jako ludzi wrażliwych, przyjaznych, traktujących Niemców po przyjacielsku. W tym roku znów przyjadą by razem z nami pracować.

     Widzą zaangażowanie młodych ludzi, otrzymując dziesiątki listów – zapytań z Niemiec od wnuków poszukujących w Polsce poległych swych dziadków zdajemy sobie sprawę, że nasza tego typu praca w Polsce ma sens. Nierzadko jesteśmy przysłowiową ostatnia deską ratunku dla tych, którzy szukają bądź wyjaśniają losy swych najbliższych.

     Jest niestety paradoksem to, iż w Polsce nie ma za bardzo możliwości sklasyfikowania naszej działalności nastawionej na przebaczenie i pojednanie. Nie mamy więc szans na różnego rodzaju państwowe dofinansowania. Działamy więc w oparciu o nasze składki członkowskie, wydawanie książek, dostając ewentualne wsparcie finansowe od zwykłych obywateli Niemiec.

     Jest jeszcze jedna współpraca o której chciałbym powiedzieć a mianowicie z mniejszością niemiecką w Poznaniu. Od lat zaprzyjaźnieni, wspólnie organizujemy obchody rocznicy zakończenia walk o Poznań, a także dnia pamięci narodowej/Volkstrauertag.

     Na zakończenie chciałbym powiedzieć, że jesteśmy dumni z tego, iż doceniono naszą pracę i zaangażowanie. Przed paroma laty Heimetkreis Meseritz nadał nam honorową srebrną odznakę za zasługi w pracach na rzecz porozumienia Polsko – Niemieckiego. Tak samo też Hilfsgemeinscht ehem. Posenkämpfer odznaczył nas złotą odznaką za rzetelne wyjaśnianie problemu walk o Poznań.

     Przedstawiłem Państwu sprawozdanie z 10 letniej pracy n/Stowarzyszenia. Zrobiłem to po to by pokazać, iż Polacy i Niemcy mogą zjednoczyć się wokół idei. W tym przypadku jest to idea pojednania i pracy dla pokoju. Myślę, że we wspólnej Europie, jest wiele miejsc i obszarów do działania. Warto wspólnie dokonywać rozliczeń bolesnej przeszłości, przy czym nie wolno nam unikać prawdy nawet jeśli była by ona okrutna. Myślę też, że zawiązane spontaniczne przyjaźnie zwykłych obywateli w ramach różnego rodzaju oddolnych inicjatyw są trwałym filarem mostu łączącego nasze narody.

wróć do spisu

 

5. Referat "HEIMAT"

HEIMAT


     Podczas pobytu w Ostseeakademie w Lübeck - Travemünde miałem okazję zobaczyć mapę Księstwa Zachodniopomorskiego, zatytułowaną HEIMAT WESTPOMMERN. Zdarzenie to wywołało u mnie dość osobistą refleksję, którą chciałbym się podzielić:
     Słowo HEIMAT jest mi znane i bliskie, jako, że choć jestem z Ojca Wielkopolaninem, Matka moja była Ślązaczką i ja sam też jestem urodzony na Śląsku, choć nie Górnym, a Cieszyńskim, która to część Śląska jest krainą zdecydowanie inaczej ukształtowaną przez swoją historię niż Śląsk Górny.
     Mam zupełnie inne wyobrażenie pojęcia HEIMAT, przyjęte od znaczącego współczesnego opolskiego regionalisty, Friedricha Kremsera, który będąc z pochodzenia Niemcem, wybitnym Opolaninem, doczekał swojej ulicy tym mieście. Otóż Kremser mówił, że HEIMAT to ta część ojczyzny, swoich stron, którą obejmuje się wzrokiem patrząc z wieży swojego kościoła. Przyjmuję to określenie jako swoje, dodając, że kiedy patrzy się z tej wieży, widzi się także tam w dole cmentarz, na którym spoczywają przodkowie owego patrzącego. Otóż, nawiązując do Friedricha Kremsera, nie ma takiej wieży ani w Szczecinie ani na Pomorzu Zachodnim, z której dałoby się objąć wzrokiem całą tą krainę.
     Jest jednak i drugi aspekt tej sprawy. Otóż trzymając się przedstawionej wcześniej definicji muszę uznać, że niestety nie mam takiego miejsca o którym mógłbym powiedzieć, że jest to mój HEIMAT. Mało tego, muszę uznać też dla Polaka rzecz prawie niewyobrażalną, że moje dzieciństwo, w tej sprawie, podobne jest do dzieciństwa wielu niemieckich wypędzonych, w tym także do dzieciństwa Eriki Steinbach.
     A było to tak: W 1939 roku państwo polskie padło ofiarą agresji hitlerowskiej. Jednak przedtem, półtora roku wcześniej, we współpracy z późniejszym agresorem, dokonało rozbioru Czechosłowacji, zagarniając Zaolzie, czyli zachodnią część Śląska Cieszyńskiego. Mój Ojciec w tamtym czasie był w służbie państwowej na polsko - niemieckiej granicy na Górnym Śląsku i widział zbliżającą się katastrofę wojenną. Nie był wprawdzie człowiekiem wysoko wykształconym, ale jako bystry obserwator a przedtem niemiecki żołnierz I. wojny światowej i polski żołnierz wojny bolszewickiej w roku 1920, przewidywał trafnie. Nisko oceniając swoje szanse przeżycia na górnośląskiej granicy polsko - niemieckiej, postanowił usunąć się na peryferię, którą w jego rozumieniu była granica polsko - czeska na Śląsku Cieszyńskim. Poszedł na zaanektowane przez Polskę Zaolzie, na nową granicę, do Szumbarku, niedaleko Ostrawy Morawskiej.
     Jakkolwiek ruch ten miał wszelkie cechy słuszności, okazał się niestety chybiony. Skutkiem ogłoszonej mobilizacji Ojciec, po odwiezieniu swojej żony i córki do jej rodzinnego domu pod Tarnowskie Góry, w sierpniu 1939 roku wyruszył na swoją już trzecią wojnę. Z tej wojny, przez obóz w Zamościu, wrócił dopiero w roku 1940, do okradzionego mieszkania na Zaolziu. Czas wojny przepracował jako górnik na kopalni węgla kamiennego a po jej zakończeniu, skutkiem przywrócenia polsko - czeskiej granicy sprzed 1938 roku, jako obywatel polski, musiał opuścić Zaolzie, przenosząc się na kolejną granicę polsko - czeską na Śląsku Cieszyńskim.
     Już jako dziecko stałem się więc człowiekiem bez swojego HEIMATU, bo utraciłem możliwość oglądania miejsca swojego urodzenia z wieży kościoła, w którym zostałem ochrzczony a ponadto nie wróciliśmy do miejsca, gdzie znajdują się groby naszych przodków. Inaczej mówiąc, gdzie indziej się urodziłem, gdzie indziej teraz żyję i jeszcze gdzie indziej pochowani są moi przodkowie.
     Jako, że urodziłem się w czasie II. wojny światowej, moje dzieciństwo i okres młodzieńczy przypadł na czas początku „obozu bratnich państw socjalistycznych”. W tamtym to czasie granice „bratnich państw” były strzeżone niezwykle pilnie i ich przekroczenie, nawet nielegalne, było prawie niemożliwe. Nie ciągnęło mnie zresztą w tamtą stronę. Poza tym, jako pełnoletni i pełen ciekawości świata młodzieniec opuściłem po maturze Śląsk Cieszyński, zatrzymując się, już w dojrzałym wieku, najpierw w Wielkopolsce a potem ostatecznie w samym Poznaniu, gdzie mieszkam do dziś. Miejsce w którym się urodziłem odwiedziłem dopiero po pięćdziesięciu ośmiu latach od wyjazdu stamtąd. Mimo, że wyjechałem z Szumbarku w wieku lat sześciu, rozpoznałem krainę mojego dzieciństwa bez żadnych trudności. Ona trwała i dalej trwa w mojej pamięci, choć domy “na parceli” wyglądają obecnie inaczej, choć drogę z czerwonego żużla zastąpił asfalt i niektórych ścieżek już nie ma. Za doliną, na wzgórzu zobaczyłem kościół, ale przykościelny cmentarz jest już nieczynny, grobu dziewczynki, której pogrzeb pamiętam, też już nie ma. Od tej wyprawy w świat mojego dzieciństwa minęło ledwo dwa lata, jednak wiele się zmieniło. Mąż mojej młodszej siostry, z którym odbyliśmy tą podróż niespodziewanie odszedł od nas i spoczął obok moich Rodziców, na cmentarzu przy kościele, w którym został ochrzczony. Choć chciałbym raz jeszcze pojechać do tego innego już Szumbarku, mam wrażenie, że wieko trumny tamtego czasu zatrzasnęło się już ostatecznie.
     Jak już powiedziałem, nie mam swojego HEIMATU, choć mam groby swoich bliskich na poznańskim cmentarzu. Czuję, że tu jest moje miejsce, choćby dlatego, że tu żyli moi przodkowie, że ja sam mieszkam tu już ponad trzydzieści lat, czyli prawie połowę mojego życia. Czuję się także strażnikiem naszych poznańskich grobów, tym bardziej, że nie wiem, czy obaj moi młodzi synowie nie wyjadą w świat, na podobieństwo emigrujących na Zachód swoich rówieśników. Jak mówią Francuzi: To jest życie.
     Można zapytać, czy to, co tu wyraziłem nie może być tematem dyskusji czy rozmowy z niemieckimi wypędzonymi, tym bardziej, że wielu z nich to członkowie rodzin Niemców, którzy do Wielkopolski przesiedleni zostali z obszaru ówczesnego Związku Radzieckiego na początku II. wojny światowej, na mocy porozumień hitlerowsko - stalinowskich. Ci ludzie często albo urodzili się w Wielkopolsce, jako dzieci nowych osadników albo nawet tylko przyjechali na te nowe ziemie, a urodzeni są w miejscach, które ich rodzice opuścili, przenosząc się już w czasie trwania II. wojny światowej na ziemie polskie.
     Teraz, w dobie globalizacji, tamci młodzi znaleźli się w jesieni życia a obecni młodzi coraz częściej mówią, że żyjemy w globalnej wiosce i rzadko używają słowa Ojczyzna. A może warto byłoby z nimi, tymi młodymi Niemcami i Polakami, właśnie rozmawiać o sensie słowa HEIMAT, a nawet szukać sposobu przywrócenia temu pojęciu jego tradycyjnej wartości, odnoszącej się do pojedynczego człowieka i do rodziny, odkładając na dalszy plan treści narodowe a przede wszystkim nacjonalistyczne.

 

 

wróć do spisu