LEIPZIG/LIPSK - 2006

SEMINARIUM:

ŚLADAMI WSPÓLNEJ POLSKO – NIEMIECKIEJ HISTORII W SAKSONII

 

I. ROLA I ZNACZENIE POLSKO – NIEMIECKICH STOSUNKÓW W SAKSONII

II. WYBRANE POSTACI NIEMIECKIEJ CZĘŚCI SPOŁECZNOŚCI WIELKOPOLSKI W XIX I XX WIEKU

III. POLSKO – NIEMIECKIE DZIEDZICTWO KULTUROWE – MIASTO WSCHOWA

IV. DAWNY KOŚCIÓŁ EWANGELICKI W GNIEŹNIE

V. NIEMIECKA KWATERA WOJENNA NA CMENTARZU MIŁOSTOWO W POZNANIU

VI. SPRAWOZDANIE

 

PODRÓŻ STUDYJNA:

•  POLE BITWY NARODÓW

•  ZABYTKI MIASTA TORGAU

•  BUDZISZYN – ŚLADY HISTORII

 

I. ROLA I ZNACZENIE POLSKO – NIEMIECKICH STOSUNKÓW W SAKSONII

 

-- W PRZYGOTOWANIU --

wróć do spisu

 

II. WYBRANE POSTACI NIEMIECKIEJ CZĘŚCI SPOŁECZNOŚCI WIELKOPOLSKI W XIX I XX WIEKU

/Bogusław KOWALCZYK/

 

MOTTO:

“Patriotyzm jest cnotą, dopóki znajduje wyraz w przywiązaniu do swego narodu, z chwilą jednak, gdy przeradza się w zaślepioną i nieuzasadnioną pogardę względem innych, staje się występkiem.”

Heinrich Eduard Nitschmann (1826 - 1905) -

zasłużony propagator literatury i kultury umysłowej Polaków, autor pierwszej w Niemczech historii literatury polskiej, urodzony w Elblągu/Elbing.

     WPROWADZENIE: Kontakty i współdziałania Niemców i Polaków w dziejach obydwu narodów - te w założeniach i realizacji, a także czynione spontanicznie - były ogromne, w niektórych okresach historii tendencyjnie po obydwu stronach umniejszane lub przemilczane. Obecnie należy o nich głośno, choć bez zbytniego patosu mówić, należy w różny sposób je przekazywać do publicznej wiadomości.

Poznań i Wielkopolska w zakresie tym mają szereg argumentów, by fakty takie odsłaniać i propagować.

 

LUDWIK KURZMANN (1835 - 1895)

to postać mało znana, bardzo mocno związana z Ziemią Wielkopolską omal przez całe swoje życie. Urodził się w miejscowości GŁUPONIE, w powiecie Nowy Tomyśl. Ojciec jego pochodził ze Śląska, jednakże długo mieszkał w Poznańskiem, posiadając dwór pod Koźminem. Matka pochodziła z niemieckiej rodziny osiadłej od dwustu lat w Wielkopolsce, spokrewnionej i zaprzyjaźnionej z Polakami. Stąd syn wyniósł z domu zarówno dobrą znajomość języka polskiego jak i więzi przyjaźni z Polakami.

Ludwik Kurzmann ukończył gimnazjum w Olsztynku na Mazurach, poczem wrócił do Wielkopolski. Maturę zaliczył w gimnazjum Marii Magdaleny w Poznaniu a studia we Wrocławiu. Po zakończeniu edukacji prowadził prywatną szkółkę w Resku (Pomorze Zachodnie), pewien czas pracował w Bibliotece Miejskiej we Wrocławiu, potem, jako guwerner, angażowany był po dworach prywatnych w Wielkopolsce (głównie polskich), mając coraz szersze kontakty z polskim ziemiaństwem.

Opracowywał artykuły do prasy, m. in. do “POSENER ZEITUNG”; tłumaczył polskich autorów - przykładowo: W. Pola “Pieśń o ziemi naszej” (1870), utwory J. Słowackiego i J. Kraszewskiego. Określany często NIEMIECKIM POLONOFILEM, nie zawsze znajdował pracę (odmowy w Rawiczu i Złotoryi) , z rezerwą traktowany przez Niemców.

Cytat z wypowiedzi L. KURZMANNA:

“... pokochałem serdecznie tutejszy lud i ziemię; lasy, łąki, góry, jeziora i pola i stare zamki mchem tradycji obrosłe ...”

PS. Obszerny życiorys w “...nie będzie nigdy Niemiec Polakowi bratem ..? - praca zbiorowa pod redakcją MARKA ZYBURY, wydawnictwo OKIS, Wrocław 1995 - str. 179-197.

 

NIEKTÓRZY SPOŚRÓD ARCHITEKTÓW, BUDOWNICZYCH I LUDZI INTERESU,

/związanych z Poznaniem i Wielkopolską/

EMIL ASMUS - ur. 1872 w Poznaniu, syn mistrza murarskiego i przedsiębiorcy budowlanego, właściciel firmy Ostdeutschebau Gesellschaft mbH-Posen.Architekt, studiował w Berlinie i Kassel. Z jego inicjatywy powstała zabudowa ulicy Matejki/ Nowoogrodowej, niektóre kamienice przy Wielkich Garbarach oraz w dzielnicy Łazarz.

MAX BIELE - kamienice na Starym Mieście (głównie ulica Półwiejska) z zastosowaniem wiedeńskich fasadowych form dekoracyjnych.

HERMAN BOHMER & PAUL PREUL - architekci, w latach 1896 - 1920 przedsiębiorcy budowlani. Głównie projektowali okazałe hotele, budynki przemysłowe i kamienice mieszczańskie (także pawilony ZOO), głównie w dzielnicy Jeżyce, m.in. budynek obecnego Teatru Nowego.

ALFRED GROTTE - ur. 12. 01.1872 r. w Pradze. Studiował we Wiedniu. Od 1904 do 1919 r. pracował w Poznaniu. Projektował Pawilon Winiarni i Pawilon Węglowy na Wystawie Wschodnioniemieckiej w 1911 r. przebudowywał synagogi i inne obiekty należące do gmin żydowskich, m.in. Dom Starców przy ulicy Żydowskiej w Poznaniu. W roku 1919 wrócił do Wrocławia.

OSKAR HOFFMANN - architekt, ur. w Świdnicy/Schweidnitz - zmarł w Poznaniu (1916). Był zwolennikiem secesji, preferował elementy dekoracyjne w tynku i w stylu sgraffito (głównie Jeżyce w Poznaniu, np. przy ul. Polnej), ale także na Świętym Marcinie.

AUGUST RAEDER & OTTO MEISTER - ich zasługą jest zabudowa Sołacza (budownictwo willowe)

MARTIN SAMTER - architekt, związany był ze środowiskami żydowskimi, Politechnikę ukończył w Charlottenburgu. W Poznaniu zamieszkał od 1906.

 

NADBURMISTRZOWIE MIASTA POZNANIA

Dwa przykłady osób, które wykazały znaczny wkład w zadbanie miasta, jego rozbudowę i przebudowę.

RICHARD WITTING - nadburmistrz w latach 1891 - 1902. Pochodził z rodziny poznańskiej, chociaż urodził się w Berlinie, gdy jego rodzice przenieśli się właśnie tam z Poznania. Witting - jak wyrazili się Maria i Lech Trzeciakowscy - był “jakoby personifikacją tych procesów, które owładnęły niemieckim mieszczaństwem Poznania”. R. Witting postawił sobie za cel unowocześnienie i zmodernizowanie miasta, m. in. przez zlikwidowanie murów obronnych oraz przyłączenie niektórych przedmieść. W ten sposób - po przezwyciężeniu trudności, stwarzanych przez aparat biurokratyczny - włączone zostały do miasta JEŻYCE, ŁAZARZ i WILDA (1900 r.) oraz WINIARY i część SOŁACZA (1908 r.). W miejscu dotychczasowych fortyfikacji powstały pasy zieleni i szerokie aleje.

W następstwie tych czynności powstała monumentalna część zabudowy śródmieścia, nazwana dzielnicą zamkową (Schlossstadtbezirk) lub cesarską (Kaiserstadtbezirk). Tam pobudowano takie obiekty jak Zamek Cesarski (Kaiserschloss), Teatr Miejski (Stadttheater) - opera, Akademia Królewska (Collegium Minus), Komisja Kolonizacyjna (Collegium Maius), które stało się siedzibą Komisji Kolonizacyjnej, gmach biblioteki uniwersyteckiej im. cesarza Wilhelma oraz Muzeum im. cesarza Fryderyka III.

To, co zapoczątkował R. Witting. kontynuował dr Ernst Wilms w latach 1903 - 1918, realizując propozycje St ü bbena w zakresie modernizacji i rozbudowy miasta.

JOSEPH HERMANN STUEBBEN (1845 - 1936)

Urodził się w miejscowości HULCHRATH koło DUESSELDORFU (Nadrenia). Skończył Akademię Budownictwa w Berlinie; potem pełnił stanowisko radcy budowlanego w Kolonii i Berlinie. Prace projektowe wykonywał m. in. w Aachen/Akwizgran. W końcu osiadł w Muenster, w Westfalii. Jeden z wielu niemieckich urbanistów, który wsławił się szeroko w świecie. Domeną Stuebbena była zasada ładu w strukturze miejskiej oraz panowanie właściwego układu komunikacyjnego.

W Poznaniu zaprojektował pierścień alej z przyległą zabudową na terenie zlikwidowanych dziewiętnastowiecznych fortów. Najważniejszym poznańskim dziełem tego architekta jest tak zwane Forum Cesarskie, zwane również Schlossstadtbezirk, na które składają się przestrzeń i obiekty w otoczeniu Zamku Cesarskiego, zaprojektowanego przez innego wybitnego architekta pruskiego, którym był Franz Schwechten.

 

WYBÓR TWÓRCÓW KULTURY

Dwóch Niemców związanych było m. in. z Rogalinem, co zatem z rodem Raczyńskich.

LUDWIK FUHRMANN (1783 - 1829) - pochodził z Wrocławia/ Breslau. Domeną jego było malarstwo o tematyce religijnej np. “Święty Stanisław Kostka” i mitologicznej np. “Apollo Belwederski na tle ruin rzymskich”. Od czasu podróży z Edwardem Raczyńskim do Grecji i Turcji (1814 r.) związał się prawie na całe życie z rodem Raczyńskich, zamieszkując w Rogalinie (przez nich został wysłany do Rzymu dla uzupełnienia studiów malarskich).

Miał też kontakty z innymi Polakami: kanonikiem Leonem Przyłuskim (1789 - 1865), późniejszym arcybiskupem, od którego otrzymał zlecenie wykonania niektórych prac w kaplicy królewskiej (dzisiaj Złotej Kaplicy) katedry poznańskiej i z Antonim Henrykiem Radziwiłłem, któremu udzielał lekcji rysunku i malarstwa.

JAN CHRISTIAN KAMSETZER (1753 - 1795) - tworzył przede wszystkim “w duchu klasycyzmu”, w niektórych przypadkach “z domieszką romantyzmu”. Pochodził z Drezna, gdzie studiował w Akademii Sztuk Pięknych. Uchodził za wybitnego architekta (był stypendystą i architektem królewskim), autorem Pałacu Raczyńskich w Warszawie (gdzie zmarł), współautorem Zamku Królewskiego i Łazienek.

W Wielkopolsce zaprojektował kilka znacznych obiektów pałacowych: LEWKÓW koło Ostrowa Wlkp., OBJEZIERZE, Pawłowice (leszczyńskie) - imponująca sala kolumnowa, SIEKIERKI koło Wągrowca, TUREW (kościańskie). W Rogalinie jego koncepcji są różne detale architektoniczne, jak fasady, taras, szerokie schody, prowadzące do ogrodu. Nie wyklucza się autorstwa Kamsetzera kaplicy rogalińskiej.

W Poznaniu przypisuje się jemu zaprojektowanie lub współautorstwo Odwachu (Stary Rynek) i Bramy Wrocławskiej, zburzonej w 1846 roku

AUGUSTYN SCHOEPS - wysoko ceniony, utalentowany rzeźbiarz. Prace wykonywał w drewnie i kamieniu, m. i. figury stiukowe. Tematyką jego były pojedyncze postacie i grupy rzeźbiarskie, wykonywane dla kościołów i na zamówienie władz miejskich. Jednym z monumentalnych osiągnięć Sch ö psa to dekoracyjne dzieło w ołtarzu głównym katedry poznańskiej “Wręczenie kluczy świętemu Piotrowi”. Najbardziej typowym przykładem rzeźby niesakralnej to studnia na Starym Rynku przed ratuszem poznańskim “Porwanie Prozerpiny przez Plutona”, wykonanej na zlecenie rady miejskiej w latach 1758 - 1766. Dzieło to pokrewne jest rzeźbom ogrodowym włoskim (“Porwanie Sabinki” - Giovanni da Bologna). U Sch ö psa znaczące są: “ekspresja w traktowaniu twarzy” i “ruchliwe draperie, podkreślające skręty ciał ...”

MATHIAS ZOPF/ ZOEPFT / CEPTOWSKI - pochodził z Bawarii, z m. Raisting. Ojciec siedmiu synów, jak on, rzeźbiarzy (1755 - 1829). Z ojcem Johannem Michaelem - sztukatorem - przybył do Poznania. Tu ożenił się z Polką, Zofią MĘCZYŃSKĄ / MENCIŃSKĄ. Wykupił folwark z młynem w Marynpolu koło Poznania.

Prace rzeźbiarskie i sztukatorskie: PAWŁOWICE (pałac wg projektu LANGHANSA), MCHY koło Śremu (stiuki o motywach roślinnych i sceny alegoryczne, płaskorzeźby), SIEDLEC koło Środy, OBJEZIERZE (prace sztukatorskie), ŚMIEŁÓW koło Żerkowa, Poznań - pałac Mielżyńskich i przypuszczalnie sztukaterie w pałacu Działyńskich. Po ślubie zmienił nazwisko na CEPTOWSKI.

 

OSOBY INNEJ PROFESJI

RODZINA PRESSLERÓW - przybyła z Turyngii w XVIII wieku. Osiedlili się w Lesznie, tam zakładając dobrze prosperującą drukarnię. Ojciec Michał uważany był za dobrego, solidnego fachowca. Syn SAMUEL, BOGUMIŁ - po pożarze w mieście - przeniósł się do Poznania, gdzie uruchomił także drukarnię. Już w następnym roku ukazało się tłumaczenie prawa o miastach, jako część Konstytucji 3. Maja. Także drukowano przepisy, obowiązujące w Polsce; tłumaczone na język niemiecki, służyły mniejszości niemieckiej zamieszkałej w Poznaniu i w innych miejscowościach na terenie Wielkopolski.

GOTTHIELF BERGER (1792 - 1874) - kupiec i działacz polityczno - społeczny, urodzony w Poznaniu w rodzinie ewangelickiej. W życiu swym osiągnął sporą fortunę. W roku 1855 sprzedał swoją firmę i zajął się działalnością na rzecz innych, potrzebujących. Zaangażował się w dwóch środowiskach: Niemieckim Komitecie Narodowym i Klubie Konstytucyjnym o zabarwieniu liberalnym. Został także radnym miejskim i członkiem magistratu - wszystko to stało się jego działaniem w Poznaniu. I jeszcze ... jako deputowany wchodził w skład izby niższej Parlamentu Pruskiego.

Bergera interesowała także oświata. Swemu miastu, Poznaniowi, ufundował Szkołę Realną, było to trzecie gimnazjum, w którym uczyło się wielu Polaków. W dokumencie tejże darowizny zastrzegł, że “szkoła przyjmować będzie uczniów bez względu na narodowość i religię”. Obiekt ten, pobudowany przy ulicy Strzeleckiej, otrzymał później imię swojego fundatora. Obecnie mieści się tam część Politechniki Poznańskiej. W czasie wojny w budynku zakwaterowani byli żołnierze Wehrmachtu.

Gotthilf Berger żonaty był z Otylią Treppmacher, po jej śmierci zawarł drugi związek małżeński z jej siostrą Elwirą.

 

INNI ZAMIESZKALI W WIELKOPOLSCE LUB TUTAJ WYKONUJĄCY PRACE NA PROPOZYJĘ POLSKICH MOŻNYCH (PRZYKŁADOWO HR. EDWARDA RACZYŃSKIEGO)

 

JULIUS MINUTOLI (1805 - 1860) - urzędnik pruski i grafik.

Pochodził z genealogii rodzinnej włoskiej. Ojciec Henryk - generał pruski von MINUTOLI, matka Wolfradyna SCHULENBERG. Urodził się w Berlinie, studiował prawo i nauki polityczne w Berlinie i Heidelbergu. Potem pracował w Koblencji/ Koblenz w administracji. W 1832 roku przeniesiony do Poznania. Tutaj nadprezydent Prowincji Poznańskiej Eduard FLOTTWEL mianował go radcą rządowym. Zaopiniował go jako “jednego z najcenniejszych nabytków dla miasta” Zadaniem Minutolego było “zaszczepienie cywilizacji niemieckiej w Prowincji Poznańskiej”. Jego stosunek do Polaków: zwalczał (z urzędu, nazywany często policmajstrem), działalność spiskową, uniemożliwiał ruchy powstańcze, rewolucyjne, ale “wśród Polaków czuł się dobrze, pod warunkiem, że byli zdyscyplinowani”. Ogólnie był uosobieniem umiarkowania i liberalizmu ...

FLOTTWEL i MINUTOLI założyli w Poznaniu 35 stowarzyszeń kulturalnych i socjalnych, m. in. Towarzystwo Filharmoniczne, Poznańskie Towarzystwo Sztuki, Towarzystwo Upiększania Miasta (Versch ö nerungsverein). Do towarzystw tych należeli także Polacy, wśród nich Edward i Atanazy RACZYŃSCY (Atanazy był wysokim urzędnikiem pruskim, udzielał się w dyplomacji, historyk i mecenas sztuki a także kolekcjoner. Wykształcony we Frankfurcie nad Odrą i Berlinie - tam osiedlił się w roku 1826 i wybudował pałac, rozebrany w roku 1883. Obecnie w tym miejscu znajduje się gmach Reichstagu.

ZAINTERESOWANIA KULTURALNE I ARTYSTYCZNE E. Minutolego:

Skomponował operę TRILBY, wystawioną w Poznaniu 2. czerwca 1837 roku. Dochód przeznaczony został “dla wspomożenia ubogich miasta Poznania”. W spektaklu tym wystąpił osobiście, jako solista, ze swoją żoną Matyldą. Minutoli nauczył się mówić i pisać po polsku. Doceniał także polską szlachtę....

Pozostawił po sobie około 100 rysunków obiektów i panoram Poznania, które rozpowszechnione zostały w Berlinie. 12 rysunków podarował królowi pruskiemu Fryderykowi Wilhelmowi III /obrazki te, oprawione w pozłacaną ramkę, stworzyły zestaw o nazwie POZNAŃSKIE TABLEAU i znalazły się w apartamentach królewskich na Unten der Linden.

Do najbardziej znanych rysunków należą: RATUSZ, BIBLIOTEKA RACZYŃSKICH, PLAC SAPIEŻYŃSKI (obecnie Wielkopolski), KOLEGIUM JEZUICKIE Z KOŚCIOŁEM FARNYM.

Inna tematyka: Aresztowanie spiskowców 1846, Walka na Moście Chwaliszewskim w 1846 roku, Egzekucja Babińskiego 1847.

 

KARL FRIEDRICH VON SCHINKEL (1781 - 1841)

W życiu swym i twórczości przebył kilka metafor twórczych: od malarza panoram i dioram przez malarstwo rozwiniętego romantyzmu (w zakresie pejzaży architektonicznych po scenografie teatralne)

Pochodził z Brandenburgii, urodzony w Neuruppin, do szkół uczęszczał w Berlinie, gdzie ukończył studia architektury pod kierunkiem profesora optyki i perspektywy, Friedricha GILLY'go (z rodziny Hugenotów), także związanego z Poznaniem i Wielkopolską.

Schinkel otrzymał wysokie stanowisko tajnego nadradcy budownictwa (Geheimer Oberbaurat) przy Pruskim Zarządzie Budownictwa w Berlinie.

NIEKTÓRE JEGO DZIEŁA:

budowle architektoniczne reprezentacyjne i użyteczności publicznej, głównie w Berlinie /najbardziej bogata Aleja Unter den Linden - jak ktoś powiedział: “najlepsze strony fizjonomii dzisiejszego Berlina są dziełem Schinkla.” Tam między innymi Nowy Odwach (Neue Wache), Stare Muzeum (Altes Museum), Schauspielhaus (obecnie sala koncertowa) przy Gendarmenmarkt, uznanym za najpiękniejszy plac Berlina

POTSDAM: przede wszystkim monumentalny kościół SANKT NIKOLAIKIRCHE, także Charlottenhoff, Rzymskie Łaźnie.

WIELKOPOLSKA - POZNAŃ:

PAŁAC MYŚLIWSKI w Antoninie (koło Ostrowa Wlkp.), na zlecenie księcia Antoniego RADZIWIŁŁA, po trzech latach stanął ten obiekt, piękny “jak gdyby czarodziejską sztuką gmach okazały”, początek budowy w 1821 r.) Tam przypisuje się Schinklowi także kaplicę - mauzoleum rodziny Radziwiłłów oraz domki w stylu szwajcarskim.

PAŁAC W KWILCZU (koło Sierakowa), o którym napisano: “Dwukondygnacyjna budowla, od frontu zdobiona trójkątnym tympanonem, portalem ..., od strony jeziora wysunięty ryzalit akcentuje dużą salę balową.”

PAŁAC W OWIŃSKACH (zdania są podzielone) - najbardziej pewne detale przemawiają za stylem schinklowskim i szkołą berlińską.

MIŁOSŁAW - obiekt willowy zwany altaną - powstał prawdopodobnie przed rokiem 1830.

ZAMEK W KÓRNIKU koło Poznania - Hrabia Tytus DZIAŁYŃSKI projektując zmiany architektoniczne zwrócił się do trzech najwybitniejszych w Wielkopolsce architektów: Antonio CORRAZIEGO, Henryka MARCONIEGO i Karla F. von SCHINKLA. Dwaj pierwsi nie zadowolili jego życzeń i wyobrażeń. SCHINKEL zaproponował cztery rozwiązania, opracowane bardzo szczegółowo. Powstał zarys budowli o wyraźnych, prostych - omal surowych - kształtach, prawie zupełnie pozbawionych akcentów dekoracyjnych, z rosłymi i masywnymi wieżami, wkomponowanymi w główną, południową fasadę. Realizacja, uzupełniona potem przez Działyńskiego, który miał duże pojęcie na ten temat, widoczna jest po dzień dzisiejszy. Ta neogotycka - jedna z najsłynniejszych w Polsce - należy do “wyimaginowanej, historycznej siedziby rycerskiej” i “miejsca trofeów” w zakresie kultury i sztuki.

KATEDRA POZNAŃSKA - zasługi Schinkla są w zakresie nadania kształtów Złotej Kaplicy oraz zaprojektowaniu rzeźb dwóch pierwszych władców Polski - Mieszka I i Bolesława Chrobrego, chociaż głównym projektodawcą i wykonawcą był Christian Dawid RAUCH (1777 - 1857) - autor wielu wspaniałych prac, wśród nich posągu FRYDERYKA WIELKIEGO na koniu, obecnie znajdującym się w wyeksponowanym miejscu, na środku Unter den Linden w Berlinie.

WYPOWIEDZI NIEKTÓRYCH POLAKÓW O SCHINKLU:

Krakowski rzeźbiarz Karol Ceptowski (1801 - 1847) wyraził przekonanie o przełomowym znaczeniu twórczości Schinkla. Używał takich określeń jak “odrodzenie” i “odnowienie”.

Architekt Adam IDŹKOWSKI (1798 - 1879) - uważał Schinkla za mistrza swej profesji.

Wincenty WDOWISZESKI (1849 - 1906) poświęcił Schinklowi w “Tygodniku Wielkopolskim”, w kolejnych pięciu odcinkach (1872) obszerne opracowanie “Karol Fryderyk Schinkel i jego architektura tegoczesna”. Jego zdaniem to Schinkel dopiero zrozumiał potrzebę nowych form i stworzył je zgodnie z potrzebami wieku.

Książę Antoni Henryk RADZIWIŁŁ - namiestnik Wielkiego Księstwa Poznańskiego i kompozytor (w Poznaniu grano ostatnio jego operę FAUST) nazwał Schinkla “kochanym”, “wielkim”, “sławnym”, “genialnym”.

Atanazy RACZYŃSKI był fanatycznym zwolennikiem Schinkla. Jego zdaniem Prusy zawdzięczały jemu odrodzenie architektury. Jednocześnie zadedykował Schinklowi oddzielny tom swojej pracy, tematycznie poświęcony sztuce berlińskiej. Opinia Raczyńskiego miała zasadniczy wpływ na ukształtowanie popularności Schinkla w Polsce w XIX wieku.

 

ERNST THEODOR AMADEUS/ WILHELM HOFFMANN (1776 - 1822) - pseudonim muzyczny JOHANN KREISLER - potomek polskiego rodu szlacheckiego BAGIEŃSKICH

Urodził się w Koenigsberg/ Królewiec, tam odbył studia prawnicze. Przez kilka lat przebywał i pracował a także działał w Polsce. Kolejno: GŁOGÓW - 2 lata, POZNAŃ 1800 - 1802, PŁOCK - dwa lata, WARSZAWA 1804 - 1807. W Poznaniu ożenił się z Polką Marianną Teklą Michaliną RORER - TRZYŃSKĄ. Ślub zawarty został 26. lipca 1802 w Kościele Bożego Ciała, przy obecnej ulicy Krakowskiej. W 1801 napisał muzyką do wodewilu “SCHERZ, LIST IND RACHE” - wystawioną w teatrze miejskim w Poznaniu. Uważany był za sumiennego i rzetelnego urzędnika.

Znając język polski i mając liczne kontakty z Polakami całe życie pozostał Niemcem. Miał jednak pozytywny stosunek do Powstania Kościuszkowskiego, nie był zwolennikiem rozbiorów Polski, w opracowaniach swych preferował postać szlachetnego Polaka (der edle Pole) i sentymentalnego kochanka.

Mieszkając w Bambergu (Frakonia) był krótko dyrektorem muzycznym. Obecnie teatr w tym mieście nosi imię Hoffmanna. Ostatnie lata spędził w Berlinie. Był często gościem na Gendarmenmarkt - winiarnia “LUTTER & WAGNER” oraz w CAFE MANDERLEE. Zmarł na “uwiąd rdzenia”.

Należał do twórców niemieckiej kultury i sztuki, szczególnie literatury I. połowy XIX wieku - stawiany obok Goethego, Schillera, Fryderyka Hoerderlina, Heinricha Kleista, Heinricha Heinego. Zasłużył się w dziedzinie piśmiennictwa, jako muzyk i kompozytor, malarz, rysownik i karykaturzysta. Swoją twórczością oddziaływał na środowiska zarówno niemieckie jak i w innych krajach. Stworzył wiele podkładów literackich do kompozycji - przykłady: Robert SCHUMANN - “Kreisleriana”, Ryszard WAGNER - “Tannh ä user” i “Śpiewacy Norymberscy”, Jakub OFFENBACH - “Opowieści Hoffmanna”, Piotr CZAJKOWSKI - “Dziadek do orzechów”, Tadeusz ŻELIGOWSKI - “Krakatuk”.

Opracowanie:

Bogusław KOWALCZYK

maj 2005 roku

wróć do spisu

 

III. POLSKO – NIEMIECKIE DZIEDZICTWO KULTUROWE – MIASTO WSCHOWA

 

     Wschowa jest obecnie liczącym około 15.000 mieszkańców powiatowym miastem w województwie lubuskim, sąsiadującym z Wielkopolską. Jednak to miasto związane jest od czternastego wieku z Wielkopolską i dodać trzeba, że związek ten ma charakter szczególny. Po II. rozbiorze Polski Wschowa wraz z całą Wielkopolską weszła w skład Prus, następnie po I. wojnie światowej, mimo zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego, wraz z kilkoma innymi miastami zachodniej części Wielkopolski nie wróciła do państwa polskiego a pozostała w granicach państwa niemieckiego. Po II. wojnie światowej Wschowa na krótko wróciła do Wielkopolski w czasie gdy województwo ze stolicą w Poznaniu sięgało na zachodzie aż do granicy niemieckiej. Trwało to jednak krótko, jako że po utworzeniu w 1952 roku województwa zielonogórskiego, Wschowa podobnie jak inne wielkopolskie miasto - Babimost, wchodziło w jego skład aż do roku 1975. Potem w wyniku reformy administracyjnej, kiedy powstało 49 województw, Wschowa przypadła województwu leszczyńskiemu na ponad dwadzieścia lat, aby po kolejnej reformie administracyjnej znów wrócić w skład Ziemi Lubuskiej.

     W średniowieczu Wschowa, jako miejscowość położona na szlaku handlowym między Wielkopolską a Śląskiem, rozwijała się bardzo dobrze i otrzymała prawa miejskie w 1273 roku. Pierwotnie związana ze Śląskiem, weszła w skład Wielkopolski w roku 1343, skutkiem jej wykupienia przez ostatniego króla z dynastii Piastów, którym był Kazimierz Wielki. Wschowa była miastem królewskim, stała się też siedzibą jednego z czterech średniowiecznych powiatów wielkopolskich. Tam właśnie, w roku 1364 miał miejsce ślub Kazimierza Wielkiego z Jadwigą - księżniczką żagańską. Osobliwym dowodem tego ślubu jest płaskorzeźba, znajdująca się nad wejściem głównym do ratusza, w jego elewacji frontowej, przedstawiająca koronowanie pary młodej. Płaskorzeźbie tej przez wiele lat przypisywano treści religijne, dopiero szczegółowa analiza wykazała, że jest to utrwalenie faktu wspomnianych wyżej zaślubin polskiego króla i śląskiej księżniczki.

     Przez Wschowę, w XVI i XVII wieku, szli ze Śląska do Wielkopolski uciekinierzy z terenów objętych wojnami religijnymi. Część przechodziła przez miasto, podążając w głąb Wielkopolski, jednak znaczna część pozostała we Wschowie, powiększając ją przez założenie w roku 1633 tak zwanego dolnego miasta, a w roku 1685 miasta górnego. Jako znaczący ośrodek sukiennictwa w wiekach XV - XVII była Wschowa w pewnym okresie drugim co do wielkości miastem Wielkopolski. O znaczeniu i sile gospodarczej miasta świadczyć może to, że wyprawę malborską w czasie wojny trzynastoletniej z Zakonem Krzyżackim (XV wiek) Wschowa wystawiła 20 żołnierzy. Dla porównania - wojewódzkie miasto Kalisz na tą wyprawę wysłało 30 żołnierzy.

     Osiedlający się we Wschowie bracia czescy i protestanci z Niemiec uczynili z miasta silny ośrodek reformacji religijnej, ze swoim szkolnictwem, utrzymanym na wysokim poziomie. W odpowiedzi na to, w ramach kontrreformacji, na początku wieku osiemnastego powstało tam kolegium jezuickie. Ze Wschowy pochodzi rektor poznańskiego kolegium jezuickiego, ksiądz Józef Rogaliński, autor pierwszego polskiego podręcznika fizyki. Ze Wschową związane jest także stare polskie powiedzenie: „Dobry żart tynfa wart”, wyprowadzające się z tego, że właśnie w mennicy we Wschowie, od roku 1646 roku, Andrzej Tynf bił pierwsze polskie srebrne złotówki, zwane tynfami. Czas istnienia tej mennicy był jednak krótki, już w roku 1724 przebudowana została na kolegium jezuickie.

     Dość szczególne miejsce w bogatej historii Wschowy ma ratusz miejski, stojący na środku rynku. Pierwotnie była to budowla gotycka, częściowo drewniana, dwukrotnie przebudowywana po wielkich pożarach, niszczących miasto w wieku XVII (nie miało to związku z potopem szwedzkim). Ostateczna przebudowa późnogotyckiego obiektu w neoromańską formę miała miejsce w latach 1860 - 1870. Wtedy to bryła ratusza została nieproporcjonalnie powiększona w stosunku do wielkości rynku a sama przebudowa zatarła pewien osobliwy ślad wspólnej, wielkopolsko - saksońskiej historii. Otóż we Wschowie urządzona była jedyna w swoim rodzaju rezydencja królewska dla władcy dwóch państw, którym był August II. Mocny z dynastii Wettinów - król Polski i elektor saski. Rezydencja ta służyła do jednoczesnego sprawowania władzy w Rzeczypospolitej i w Saksonii. W ratuszu we Wschowie urządzona została także sala posiedzeń Senatu Rzeczypospolitej. Była to znajdująca się na pierwszym piętrze ratusza Sala Wielka, w której przyjmowani byli posłowie Porty Otomańskiej czyli Turcji, tam właśnie również obradował Senat Rzeczypospolitej podczas rezydowania króla we Wschowie. Sam król nie mieszkał jednak w ratuszu, ale w jednej z kamienic w rynku, a dla jego wygody zbudowane zostało napowietrzne przejście nad rynkiem z owej kamienicy do ratusza.

     Jednak w osiemnastym wieku, skutkiem wojen północnych oraz działań konfederatów barskich, wyniszczających całą Wielkopolskę, miasto znacznie podupadło, również sam ratusz był w złym stanie. W tej sytuacji dziewiętnastowieczna przebudowa ratusza zatarła ślady pobytu polsko - saskiego władcy w tym mieście, co dziwniejsze, obecne przewodniki i miejskie foldery reklamowe pomijają ten epizod historyczny zgodnym milczeniem. Nie jest to jednak zmyślenie ani legenda, ponieważ fakt ten potwierdzają źródła historyczne. Między innymi opis miasta i ratusza, wykonany w końcu XVIII wieku przez Komisję Dobrego Porządku za panowania króla Stanisława Poniatowskiego, ostatniego władcy Polski, mówi wyraźnie o śladach przebudowy ratusza, dokonanej w czasach saskich, wiążąc ją z czasem rezydowania króla Augusta II. Mocnego w tym mieście.

     Rynek Wschowy do dziś zabudowany jest według średniowiecznego układu domami szczytowymi, pochodzącymi z XVII i XVIII wieku. Do wschodniej strony Rynku przylegał średniowieczny zamek, obecnie w jego miejscu znajdują się kamienice z XIX wieku. Pochodzący z XIV wieku kościół farny przebudowany został po pożarze w roku 1685 według projektu Pompeo Ferrariego, który był nadwornym architektem rodziny Leszczyńskich w Rydzynie. Kościół jest trójnawową barokową bazyliką z pozostałościami gotyckimi oraz z masywną wieżą mierzącą 68 metrów . Polskim kościołem w czasie rozbiorów był późnorenesansowy zespół klasztorny Bernardynów, zbudowany w latach 1638 - 44, według projektu Krzysztofa Bonadury. Obecnie jest to zespół klasztorny OO. Franciszkanów.

     W mieście znajduje się późnorenesansowy kościół ewangelicki pod wezwaniem Żłobka Chrystusowego, zbudowany w roku 1604 w miejscu dawnych murów obronnych i dwóch kamienic. Po pożarze w 1644 został ponownie poświęcony w roku 1647. Przy kościele znajdowała się Brama Polska, której wieżę przebudowano na dzwonnicę. Po 1945 roku kościół został zdewastowany, później używany jako magazyn, obecnie jest nieczynny. Drugi poewangelicki kościół, zbudowany w latach 1837 - 39 jest obiektem zaprojektowanym przez Karola Friedricha Schinkla, wybitnego architekta pruskiego, twórcy wielu budowli sakralnych i cywilnych w Wielkopolsce, na Śląsku i Pomorzu.

     We Wschowie znajduje się unikatowy w skali kraju, najstarszy cmentarz w Wielkopolsce, założony w roku 1609. Obecnie ten dawny cmentarz ewangelicki przekształcony jest w lapidarium z nagrobkami renesansowymi, barokowymi, rokokowymi i klasycystycznymi z cmentarzy ewangelickich, katolickich i żydowskich. Po wojnie zostały odsłonięte i częściowo zrekonstruowane pozostałości murów obronnych, otaczających w średniowieczu miasto.

wróć do spisu

 

IV. DAWNY KOŚCIÓŁ EWANGELICKI W GNIEŹNIE

 

     Kościół ewangelicki w Gnieźnie, w porównaniu do tamtejszych świątyń katolickich, ma stosunkowo krótką historię. Jest to jednak historia dość ciekawa, choćby dlatego, że obecny kościół stoi na miejscu pierwszej ewangelickiej świątyni w tym mieście, która na początku XIX wieku istniała mniej niż dwadzieścia lat. Po drugie, obecna budowla powstawała w dwóch etapach, ponieważ dość szybko okazało się, że powinna zostać ona znacznie powiększona. Dodać także należy, że do czasu drugiego rozbioru Polski, w wyniku którego Wielkopolska weszła w skład Prus, Gniezno było miastem w całości katolickim, powiedzieć można, że było to serce katolickiej Polski, w którym nie było miejsca dla świątyni ewangelickiej.

     W 1793 roku miał miejsce II. rozbiór Polski, w wyniku którego Wielkopolska weszła w skład państwa pruskiego. W związku z tym do Gniezna przybyła znaczna liczba pruskich urzędników i wojskowych, którzy byli wyznawcami zreformowanego chrześcijaństwa. Powstała więc oddzielna wyznaniowa gmina niemiecka. Gmina ta jednak nie posiadała swojej świątyni. Paradoksalną rzeczą jest, że w powstaniu kościoła ewangelickiego w Gnieźnie znaczący udział mieli gnieźnieńscy katolicy. Ponieważ pruscy żołnierze i urzędnicy nie wykazywali inicjatywy w staraniach o posiadanie własnej świątyni, prawdopodobnie obawiając się ponoszenia kosztów jej budowy, w 1799 roku reprezentacja gnieźnieńskich katolików zwróciła się do pruskiego naczelnika departamentu z prośbą o przedstawienie królowi pruskiemu potrzeby budowy kościoła ewangelickiego i erygowanie ewangelickiej parafii. Prośbę motywowano tym, że pod pruskimi rządami miasto straciło charakter stolicy województwa a przez wybudowanie kościoła ewangelickiego do miasta ściągać będą ewangelicy, co ożywi miasto i da korzyści jego mieszkańcom. Ponadto użyto argumentu, że pozostawienie żołnierzy i sprowadzonych urzędników bez świątyni świadczyć będzie o braku troski rządu pruskiego o poddanych króla. Król Fryderyk Wilhelm III przyjął delegację, uznał słuszność wniesionej prośby i objął honorowy patronat nad kościołem. Wyznaczył jednocześnie wynagrodzenie dla pastora oraz wydał zarządzenie zobowiązujące władze w Poznaniu do budowy kościoła, domu dla pastora oraz szkoły.

     Wybrane zostało miejsce dla nowego kościoła, którego budowę rozpoczęto w 1804 roku. Poświęcenie kościoła nastąpiło w roku 1806. W tej uroczystości uczestniczyło wielu katolickich mieszkańców miasta a także katedralna kapela. Kościół miał 400 miejsc siedzących, zbudowany był na planie kwadratu, z nakryciem w postaci kopuły. Jednak nowy kościół swoją funkcję spełniał tylko cztery miesiące od uroczystości wyświęcenia. Po kolejnej wojnie napoleońskiej Gniezno zajęte zostało przez Francuzów, pastorowi wstrzymano wypłatę pensji, kościół zamieniono w magazyn a w pastorówce urządzono lazaret. Stan ten trwał do roku 1810, poczym kościół zwrócono gminie. Jednak zły stan techniczny budynku, skutkiem wcześniejszych błędów w budowie oraz niewłaściwego użytkowania przez wojsko spowodował decyzję o rozbiórce budynku i budowie nowej świątyni. Po pierwszej świątyni nie zachowała się żadna dokumentacja, znane są tylko pojedyncze rysunki, nie jest znany także autor projektu

     Nowy kościół zbudowany został w latach 1838 – 1842, jako fundacja króla pruskiego Fryderyka Wilhelma IV, w stylu arkadowym, z półkolistym zwieńczeniem okien i portali. W całości zbudowany jest z klinkierowej cegły, nietynkowany. W latach 1896 – 97 został powiększony tak, że mieścił ponad 800 miejsc siedzących i w tej formie stoi do dziś, jednak obecnie jako świątynia katolicka i kościół garnizonowy pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny Królowej Polski. Ciekawostką jest, że projektantem drzwi wejściowych jest wybitny architekt pruski Karl Friedrich Schinkel, autor znakomitych budowli sakralnych i świeckich w Wielkopolsce, na Pomorzu i Śląsku.

     Drugą ciekawostką jest skromna tabliczka z brązu, umieszczona na ścianie z lewej strony nawy, obok konfesjonału. Tabliczka ta poświęcona jest dwom lotnikom - polskiemu i niemieckiemu, którzy jako wcześniejsi wrogowie walczyli ze sobą a mimo to wiele lat po wojnie spotkali się ze sobą i potrafili się pojednać. Obaj walczyli przez cały czas wojny we wrogich sobie armiach a mimo to potrafili podać sobie ręce i pojednać się. Obaj już odeszli z tego świata, jednak pozostawili po sobie pamiątkę i drogowskaz dla tych, którzy chcą odejść od nienawiści i szukać pojednania. Na tabliczce znajdują się twarze obu lotników oraz polski i niemiecki tekst o ich walce i pojednaniu.

wróć do spisu

 

V. NIEMIECKA KWATERA WOJENNA NA CMENTARZU MIŁOSTOWO W POZNANIU

 

     Powiada się, że żołnierskie cmentarze nie są miejscem dla oddawania czci i szacunku dla bohaterów. Jednak na tych cmentarzach spoczywają tylko ci ludzie, którzy jako żołnierze stracili swoje życie. Mówi się, że nad grobami tych poległych nie należy rozpamiętywać przegranych wojen ani przysięgać nienawiści i zemsty. Dobrze byłoby, aby żołnierskie cmentarze nie były tylko miejscami smutku i wspomnień, ale przede wszystkim punktem wyjścia do porozumienia, pojednania i przyjaźni między ludźmi, których przodkowie walczyli ze sobą w dawnych wojnach.

     W dniu 22. października 1994 r. staraniem Ludowego Niemieckiego Związku Opieki nad Grobami Wojennymi miało miejsce uroczyste otwarcie i poświęcenie niemieckiej kwatery wojennej na cmentarzu Miłostowo w Poznaniu. Kilka lat wcześniej, również staraniem Związku, w roku 1988, w tym właśnie miejscu, gdzie po zakończeniu wojny pogrzebano, w bezimiennych, zbiorowych mogiłach, część żołnierzy niemieckich poległych w walkach o Poznań, ustawiony został drewniany krzyż. Przy tym krzyżu umieszczono dwujęzyczną tablicę, poświęconą poległym, których liczbę oceniało się wtedy na około pięć tysięcy. Po wielu latach rozpoczęto przenosić na ten cmentarz szczątki żołnierzy niemieckich poległych na terenie Wielkopolski i pochowanych w innych zbiorowych mogiłach. Po ostatnich pochówkach liczba żołnierzy spoczywających na tym cmentarzu wynosi około trzynaście tysięcy.

     Minęło prawie dziesięć lat od poświęcenia cmentarza i w dniu 16. października 2004 roku Związek Opieki nad Grobami Wojennymi zaprosił na uroczystość z okazji 10-lecia tamtego otwarcia, mając zamiar poprzez tą symboliczną uroczystość nawiązać do wydarzenia sprzed dziesięciu lat. Początek uroczystości zaplanowany został na godzinę 16.00. Rozesłano zaproszenia do wielu instytucji, dołączając program uroczystości, w którym w bardzo skrótowej formie przedstawiona została informacja o kwaterze żołnierzy niemieckich na poznańskim cmentarzu Miłostowo. Kwatera ta jest jedynym w Poznaniu miejscem ostatniego spoczynku żołnierzy niemieckich, którzy zginęli w Wielkopolsce na początku roku 1945 roku. Wykaz poległych zawarty jest na tablicach, ułożonych wokół centralnego punktu kwatery, którym jest kilkumetrowy krzyż. Pod tym krzyżem składane są kwiaty i zapalane znicze pamięci. Zaproszenia na uroczystość podpisał p. Friedemann D ö ring - kierownik Działu Organizacyjnego i Młodzieżowego Ludowego Niemieckiego Związku Opieki nad Grobami Wojennymi.

     Według planu organizatorów na program uroczystości z okazji 10-lecia otwarcia cmentarza żołnierzy niemieckich w Poznaniu miało składać się złożenie wieńców na cmentarzu polskich ofiar wojny i terroru o godzinie 16.00, po czym o godzinie 16.15 zaplanowano rozpocząć właściwe uroczystości w kwaterze żołnierzy niemieckich. Na początek przewidziano powitania wygłoszone przez p. Andrzeja Byrta - ambasadora RP w Niemczech i p. Reinharda Schweppe - ambasadora Niemiec w Polsce. Okolicznościowe przemówienie przedstawić miał p. Reinhard F ü hrer - Prezydent Ludowego Niemieckiego Związku Opieki nad Grobami Wojennymi. Nabożeństwo ekumeniczne i wspólna modlitwa odprawiona przez katolickiego duchownego ks. Tomasza Siudę oraz pastora parafii ewangelicko - augsburskiej z Poznania ks. Tadeusza Raszyka stanowić miały religijną oprawę uroczystości. Złożenie wieńców przez uczestników uroczystości zaplanowane zostało jako zakończenie uroczystości.

     Program uroczystości, mimo niewielkiego opóźnienia, zrealizowany został prawie w całości. Pod nieobecność ambasadora p. Reinharda Schweppe przemówienie wygłosił p. Andrzej Kareński - Tschurl - Honorowy Konsul Republiki Federalnej Niemiec w Poznaniu. Przemówienie ambasadora p. Andrzeja Byrta przedstawił p. Andrzej Janowski, Wicedyrektor Wydziału Spraw Obywatelskich Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu. Siły zbrojne Republiki Federalnej Niemiec reprezentował attache wojskowy przy niemieckiej ambasadzie w Warszawie p. pułkownik Rudolf Hauke. Pomimo padającego przez cały czas deszczu wykonana została w całości piękna oprawa muzyczna, na którą między innymi złożyła się aria „Ave Maria” Schuberta oraz utwór na trąbkę „Miałem towarzysza ...”.

     Jak co roku, nie zabrakło podczas uroczystości licznej grupy członków Społeczno - Kulturalnego Towarzystwa Mniejszości Niemieckiej w Poznaniu, która także złożyła kwiaty pod symbolicznym krzyżem.

     W lutym roku 2005 przypadła okrągła rocznica 60 lat zakończenia walk o Poznań, na którą jak co roku przyjechały rodziny poległych, nie brakło też towarzyszy broni tych, którzy polegli przed sześćdziesięciu laty, choć ich liczba zmniejsza się z roku na rok. Minął kolejny rok, uroczystości w dniu 23. lutego 2006 r. odbyły się zgodnie z programem. Oprócz gości z Niemiec i członków mniejszości niemieckiej w Poznaniu do kwatery wojennej żołnierzy niemieckich przybyli również przedstawiciele poznańskiej administracji publicznej. Jednak główne uroczystości z okazji rocznicy zakończenia walk o Poznań, jak co roku, odbyły się na cmentarzu wojennym na Cytadeli.

     Przybyłych z Niemiec gości, którymi byli weterani walk w Poznaniu oraz grupa ludzi z rodzin żołnierzy niemieckich poległych w Poznaniu i Wielkopolsce, przyjął przewodniczący Społeczno - Kulturalnego Towarzystwa Mniejszości Niemieckiej w Poznaniu, p. Andrzej GROTT, na spotkaniu okolicznościowym z udziałem członków Towarzystwa. W tym spotkaniu po raz pierwszy brali udział młodzi ludzie z Niemiec, z roczników siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Czas idzie do przodu bardzo szybko i do kolejnego spotkania na Miłostowie, w lutym 2007 pozostało znów niewiele czasu.

     W październiku bieżącego roku miał miejsce kolejny symboliczny pogrzeb żołnierzy niemieckich, którzy zginęli w 1945 roku w Wielkopolsce. Fundacja POMOST przeniosła do niemieckiej kwatery wojennej na Miłostowie 150 symbolicznych trumien ze szczątkami żołnierzy odnalezionych w okolicy Fortu III WEISSBERG, na terenie obecnego Nowego Ogrodu Zoologicznego w Poznaniu oraz w kilku innych miejscach w Wielkopolsce. Poszukiwania i prace ekshumacyjne trwają ciągle i w ich wyniku z początkowego stanu około 5.000 poległych, przeniesionych na Miłostowo ze znanych w 1994 roku mogił zbiorowych w Wielkopolsce, obecnie liczba pochowanych tam żołnierzy przekroczyła znacznie 13.000. Bez wątpienia liczba ta będzie jeszcze rosnąć, choćby ze względu na ilość rozpoznanych w samym Poznaniu miejsc, gdzie do dziś leżą jeszcze polegli żołnierze niemieccy.

wróć do spisu

 

VI. SPRAWOZDANIE

z udziału w seminarium w Lipsku,

organizowanym przez Bildungswerk Sachsen,

w dniach 27 - 29. 10.2006 r.

     Udział naszej dziewięcioosobowej grupy z Poznania w polsko - niemieckim seminarium pod tytułem “Śladami wspólnej polsko - niemieckiej historii w Saksonii” bierze swój początek w pierwszym spotkaniu Towarzystwa Polsko - Niemieckiego w Poznaniu z grupą członków Towarzystwa Niemiecko - Polskiego w Dreźnie i stowarzyszenia Bildungswerk Sachsen e.V. w Lipsku. To pierwsze spotkanie miało miejsce dokładnie jeden rok wcześniej, w końcu października 2005 r. w Poznaniu, podczas podróży obu stowarzyszeń z Saksonii przez Wielkopolskę. Jego inicjatorami byli p. Rüdiger FREY i p. Marta PAWLAK – HIMMELSBACH z Bildungswerk Sachsen w Lipsku. Po spotkaniu zapoznawczym, zwiedzaniu miasta i wspólnej uroczystej kolacji, zarządy stowarzyszeń postanowiły kontynuować dobrze zapowiadającą się znajomość i zrealizować następny projekt, tym razem już z czynnym udziałem strony polskiej. Przygotowania do realizacji projektu trwały kilka miesięcy, opóźniały się skutkiem braku wsparcia od lata aż do jesieni, aby zostać zrealizowane dokładnie rok po wizycie gości z Lipska i Drezna w Poznaniu.

     Na treść projektu złożyły się opracowania na temat wspólnej historii, przedstawiające głównie związki wielkopolsko - saksońskie oraz zwiedzanie tych miejsc w Lipsku i okolicy miasta, w których pozostały ślady wspólnej polsko - niemieckiej historii. Referaty na wymienione niżej tematy przedstawiane były w obu językach i zostały włączone do dokumentacji projektu. Ważną częścią projektu było zwiedzanie miejsc, które związane są ze wspólną, polsko - niemiecką historią. Przewodniczką była p. Renate BÖNING, która prowadząc nas przez miasto, opowiadała o jego historii i dniu dzisiejszym, posługując się językiem polskim, którego nauczyła się w Instytucie Polskim w Lipsku. Mimo bardzo jesiennej pory, podobnie jak rok wcześniej, pogoda w żadnym stopniu nie przeszkodziła w realizacji całego projektu.

     Otwarciem seminarium był referat p. Marii DIERSCH, wiceprzewodniczącej Towarzystwa Niemiecko - Polskiego w Dreźnie na temat: “Rola i znaczenie polsko - niemieckich stosunków w Saksonii”. Kolejne wystąpienia należały do uczestników z Poznania. Jako nawiązanie do poprzedniego wystąpienia, referat na temat: “Znane postaci niemieckiej części społeczności Wielkopolski w XIX i XX wieku” przedstawił p. Bogusław KOWALCZYK, mówiąc o dawnych poddanych króla pruskiego, znanych i obecnych do dzisiaj w życiu kulturalnym Poznania i Wielkopolski. Z kolei p. Hubert OWCZAREK, sekretarz Krajowego Związku Towarzystw Polsko - Niemieckich i członek zarządu Towarzystwa Polsko - Niemieckiego w Poznaniu przedstawił w referacie “Polsko - niemieckie dziedzictwo kulturowe - miasto Wschowa” mało znany epizod wspólnej saksońsko - polskiej historii, związany z Wielkopolską. Na tle historii wymienionego miasta przedstawione zostało sprawowanie rządów w Polsce i Saksonii przez króla polskiego i elektora saskiego Augusta II. Mocnego, w czasie, kiedy rezydował on w przebudowanym dla tego celu ratuszu miasta Wschowy. Kolejny referat miał za zadanie pokazać z innej strony udział niemieckiej części społeczności Wielkopolski w życiu tego regionu. Historia powstania ewangelickiego kościoła w najbardziej katolickim mieście Wielkopolski, którą również przygotował p. Hubert OWCZAREK w materiale pod tytułem: “Dawny kościół ewangelicki w Gnieźnie” powiązana została z okolicznościami pojednania dwóch śmiertelnych wrogów z czasów II. wojny światowej. W nawiązaniu do najnowszej i trudnej polsko - niemieckiej historii oraz budowy pojednania naszych narodów, wymieniony wcześniej autor przygotował referat “Niemiecka kwatera wojenna na cmentarzu Miłostowo w Poznaniu”, przedstawiający historię przekształcenia bezimiennego zbiorowego grobu żołnierzy Wehrmachtu na Miłostowie w kwaterę wojenną kilkunastu tysięcy niemieckich żołnierzy, którzy polegli na terenie całej Wielkopolski w roku 1945. Kwatera ta znajduje się na największym cmentarzu poznańskim i sąsiaduje z grobami żołnierzy polskich i radzieckich.

 

     Pogoda sprzyjała a gospodarze, poprzez zorganizowanie zwiedzenia Lipska, zadbali o pokazanie historii miasta i jego związków z Polską w czasie przeszłym i w teraźniejszości. Poznaliśmy historię średniowiecznego miasta, z jego Starym i Nowym Ratuszem, kościołami Świętego Mikołaja i Świętego Tomasza oraz dawnymi obiektami targowymi. Szczególnie interesujące okazały się historie Kościoła Świętego Tomasza z grobem Jana Sebastiana Bacha i chłopięcym chórem Tomanenchor oraz Kościoła Świętego Mikołaja, z którego w ostatnim okresie istnienie NRD wychodziły marsze protestacyjne, okrążające Stare Miasto wzdłuż linii dawnych murów obronnych. Pochody te zawsze były bardzo liczne, a trasa miała długość około dwa i pół kilometra. Wspólnie dotarliśmy również do Instytutu Polskiego w Lipsku ale imponującą budowlę kolejowego Dworca Głównego w Lipsku zwiedzaliśmy już indywidualnie.

     W drugim dniu byliśmy na polu Bitwy Narodów, która rozegrała się pod Lipskiem w 1813 roku. Tam zwiedziliśmy imponujący Pomnik Bitwy Narodów, zbudowany przed stu laty i obecnie poddawany zabiegom konserwacyjnym. Monument bez wątpienia oddaje wielkość i znaczenie bitwy, której jest poświęcony. Jest też dowodem możliwości i umiejętności jego budowniczych, stawiających na samym początku dwudziestego wieku pomnik, poświęcony tym wszystkim, którzy na polu bitwy pod Lipskiem za cenę swojego zdrowia i życia zmieniali historię Europy. W pewnym sensie ciekawostką jest, że niedaleko pomnika znajduje się cmentarz żołnierzy rosyjskich, poległych w tej bitwie, nie ma natomiast cmentarzy żołnierzy innych armii, biorących udział w bitwie. Dla nas oczywiście najważniejszą rzeczą jest, że na tym polu książę Józef Poniatowski, osłaniający odwrót wojsk napoleońskich, zginął dając dowód wierności w służbie i honoru żołnierskiego.

     W drugim dniu seminarium odbyło się również spotkanie z członkami Towarzystwa Niemiecko - Polskiego w Lipsku i Dreźnie, w którym swój udział zapowiedział Konsul Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Lipsku. Niestety ranga tego spotkania niespodziewanie została znacznie obniżona z powodu absencji przedstawiciela władz polskich. Częścią tego spotkania była wymiana doświadczeń i rozmowy na temat dalszej współpracy stowarzyszeń i organizacji pozarządowych, działających w Saksonii i Wielkopolsce. Brali w tych rozmowach udział przedstawiciele zarządów oraz, co jest bardzo obiecujące, młodzi członkowie już współpracujących organizacji. Postanowiono, że przygotowane zostanie następne spotkanie w Poznaniu, w pierwszej połowie roku przyszłego.

     Wielkopolska wyprawa do Lipska miała jeszcze jeden, krajoznawczy element. Podróż przez Brandenburgię wzbogacona została o zwiedzenie położonego nad Łabą miasta Torgau oraz zamku w tej miejscowości. Miejscowość ta jest znana Polakom głównie z historii II. wojny światowej, jako że tam prawdopodobnie po raz pierwszy spotkały się oddziały amerykańskie i radzieckie w kwietniu 1945 roku. Jednak główną, wartą zwiedzenia atrakcją turystyczną jest odnowiona i pięknie utrzymana zabudowa miasta oraz posadowiony na wysokim wzgórzu nad rzeką zamek. Na dziedzińcu zamku zwróciła naszą uwagę oryginalna, zewnętrzna klatka schodowa, zaś w głębokiej suchej fosie spacerujące dwa dorodne niedźwiedzie brunatne. Z Torgau pojechaliśmy już prosto do celu naszej podróży, którym był Lipsk.

     W drodze powrotnej przez Saksonię poznawaliśmy Budziszyn z jego historią i tradycją serbołużycką. Inicjatorem zwiedzania i przewodnikiem był w obu przypadkach p. Bogusław KOWALCZYK, który jest także członkiem Towarzystwa Polsko - Serbołużyckiego w Poznaniu. Dodatkowo swoją bardzo dobrą znajomością problematyki serbołużyckiej wspomagał nas w Budziszynie p. dr Walter SIEGEMUND, członek Towarzystwa Niemiecko - Polskiego w Dreźnie, towarzyszący nam w Muzeum Serbołużyckim i podczas zwiedzania miasta. Zakończeniem zwiedzania był wspólny obiad w regionalnej restauracji “WIELBIK”, gdzie zjedliśmy tradycyjne potrawy łużyckie oraz posłuchaliśmy serbskiej mowy i piosenek. W obydwóch miastach jest wiele dobrze zachowanych i odrestaurowanych pamiątek z przeszłości, od średniowiecznego bruku i murów obronnych po secesyjne kamienice. Jednak miasta te mają całkowicie odmienny styl i charakter od miast wielkopolskich i z tego powodu ta krajoznawcza część naszej wyprawy miała dodatkową wartość.

     Na zakończenie warto przytoczyć jedną jeszcze ciekawostkę. Otóż jadąc do Budziszyna wybraliśmy zupełnie przypadkowo, jako miejsce odpoczynku, niedużą restaurację w miejscowości Pulsnitz. W ten sposób poznaliśmy jeszcze jeden przykład obecności tradycji polsko – saksońskiej, pielęgnowany tam, w Niemczech. Przed wymienioną restauracją stoi wysoki na kilka metrów kamienny obelisk, pełniący trzysta lat temu funkcję słupa informacyjnego dla powozów pocztowych. Na pięknie utrzymanym kamieniu znajdują się napisy, informujące, że na przykład z Pulsnitz do Wrocławia dyliżans jechał 45 godzin, a do Pragi znacznie krócej. Wymienione są na tym słupie różne miejscowości w Saksonii, ale także w Czechach i na Śląsku, każda z określeniem czasu dojazdu poczty. Nad napisami górują bogato złocone herby Saksonii, Polski i Litwy, utrzymane w bardzo dobrym stanie, prawie tak, jakby dopiero co poddani elektora saskiego oraz króla polskiego, którym był August II. Mocny, ten słup świeżo ustawili lub odnowili.

wróć do spisu